1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorzy 30.06.2007 09:31:56

- Mamy również troszeczkę szczęścia, że idzie to wszystko seriami – dodaje. - I cieszy mnie to, że nie ma takiego przestoju w tych blokach, że jest jeden na początku seta, drugi gdzieś w środku a trzeci na koniec. Fajnie, że dzięki temu elementowi możemy odskoczyć na bezpieczny pułap, który jest nieosiągalny dla drużyny przeciwnej.
We wczorajszym spotkaniu, które było meczem o przysłowiową „pietruszkę” reprezentacja Polski wygrała z Bułgarią 3:1.
- Mecz był w zasadzie bez stawki, ale my zawsze gramy, żeby wygrać. Gramy dla kibiców - podkreśla Wlazły. - Przychodzi tutaj dużo osób, żeby oglądać bardzo fajną siatkówkę, jest fantastyczne widowisko. A my nie chcemy „odbębnić” jakiegoś spotkania, tylko dlatego, że gra toczy się o przysłowiową „pietruszkę”. Wkładamy to nasze zaangażowanie i ogromną chęć. Czasami nam nie wychodzi, ale to się zdarza, wiadomo przecież, że wiecznie nie można grać na wysokim poziomie. Czasem zdarzają się wzloty i upadki, ale potem odbijamy się od dna i idziemy dalej. Cieszę się, że przy mojej tak słabej grze, mimo wszystko mogłem pomóc.
Wczorajszy mecz w katowickim Spodku był czwartym z rzędu, wygranym przez Polaków starciem z reprezentacją Bułgarii.
- Ten mecz dał nam na pewno psychiczną przewagę nad Bułgarią. Coś może zostać w głowach Bułgarów, że z nami ciężko się gra, a wygrać z nami jest jeszcze ciężej – uśmiecha się Mariusz. - Może to nam coś uprościć w przyszłości, ale niekoniecznie, bo każdy mecz jest przecież inny i do każdego trzeba się przygotowywać.
Wczorajszym zwycięstwem Polacy zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie premiowane od siatkarskiej federacji milionem dolarów. Jak przyznał Mariusz, pieniądze zostaną rozdzielone równo. -Każdy zawodnik jest ważny i każdy zasługuje na to, by zostać wyróżniony przy tym podziale. My się nie wywyższamy ponad innych, każdy coś wnosi do gry.
Już dziś o 20.00 kolejny mecz z Bułgarami, po którym biało-czerwonych czeka wreszcie kilka dni spokojnego treningu, w czasie których pod okiem trenera Lozano pracować będą nad wyeliminowaniem wszelkich błędów i słabości. - Mamy okropne przestoje gry, w których tracimy ogromną ilość punktów - prowadzimy pięcioma, sześcioma punktami, a po pięciu minutach robi się remis - tłumaczy Mariusz Wlazły. - To jest nasza największa słabość, aczkolwiek pracujemy nad tym i mam nadzieję, że powolutku będziemy z tego wychodzić.
*Mariusza Wlazłego wysłuchała Karolina Kosek, Reprezentacja.net.
źródło: Reprezentacja.net
autor: Karolina Kosek
Do wiadomości napisano 24 komentarze