W piątek w stolicy Podkarpacia rozpoczyna się największa impreza sportowa 2007 r., jaką udało się ściągnąć do Rzeszowa - turniej Grand Prix w siatkówce kobiet. Do miasta zjechały polskie ''złotka'', są fenomenalne Rosjanki i Chinki - tylko kto o tym wie? Niewielu. Po raz kolejny władze miasta nie zrobiły nic lub prawie nic, by zareklamować Rzeszów.
Skutki takiej polityki widać i czuć. 3 tygodnie temu w Katowicach rozgrywany był finał Ligi Światowej w siatkówce mężczyzn. Miasto tonęło w plakatach i ulotkach promujących imprezę. Billboardy pojawiły się w dużych miastach w całej południowej Polsce. Hala ''Spodek'' mogąca pomieścić 12 tys. widzów, na każdym meczu pękała w szwach, bilety rozprzedano kilka tygodni przed finałem. W Rzeszowie w piątek zaczyna się Grand Prix, a dopiero w poniedziałek w autobusach MPK pojawiły się plakaty reklamujące imprezę, kilka dni wcześniej zaczęto wyklejać zaledwie 5 billboardów z plakatami imprezy. Efekty są takie, że ok. 40 proc. biletów ciągle jest niesprzedanych, a o imprezie, z wyjątkiem pasjonatów sportu, wie raczej niewielu mieszkańców Krosna, Przemyśla, czy Sanoka.
źródło: Super Nowości
opracowanie: Karolina Kosek