Wczoraj do Rzeszowa dotarły kolejne dwa zespoły - Rosja i USA, które zagrają w rozpoczynającym się w piątek turnieju Grand Prix. Polskie siatkarki przed południem miały godzinny lekki trening w hali, a później spotkały się z dziennikarzami. -
Po cyklu treningowym taki jeden dzień luźniejszy jest wskazany i tak też było we wtorek - mówi menedżer reprezentacji Polski,
Marek Brandt. Wczoraj po południu siatkarki miały nieco więcej wolnego i niektóre z nich wybrały się na spacer po mieście.
-
Rzeszów to piękne miasto, więc można z przyjemnością pospacerować - twierdzi
Milena Rosner, jedna z sześciu siatkarek, które przed czteroma laty były z reprezentacją w stolicy Podkarpacia (Polska rozgrywała mecz z Niemkami w ramach eliminacji do ME 2003 wygrywając 3-1).
Nadal nie wiadomo, czy w polskiej reprezentacji zagra
Mariola Zenik, która podczas zgrupowania w Szczyrku doznała mocnego stłuczenia barku. -
Z moim zdrowiem jest coraz lepiej - mówi reprezentacyjna libero. -
Powoli zaczynam normalnie trenować. Wiadomo jednak, że istnieje ryzyko, iż w pewnych momentach mogę nie dawać z siebie stu procent, więc trener podejmie decyzję, czy zagram.
Dziś już wszystkie zespoły zgodnie z regulaminem od samego rana rozpoczynają treningi w hali na Podpromiu. Pierwsze na parkiet (godz. 9) mają wyjść Amerykanki, ale trudno powiedzieć czy się tak stanie, bowiem zespołowi w trakcie podróży zaginął bagaż ze sprzętem sportowym. Każdy z czterech zespołów w środę i czwartek trenować będzie dwa razy dziennie po 1,5 godziny, później już tylko raz przed południem. -
Turniej w Rzeszowie będzie generalnym sprawdzianem naszej formy, bo przecież wcześniej żadnych sparingów nie grałyśmy. Nastroje są bojowe jak zawsze i mam nadzieję, że przy pomocy ze strony kibiców uda się osiągnąć jak najlepszy wynik - mówi
Dominika Leśniewicz. Na turniej wciąż dostępne są bilety (na jeden dzień kosztują 60 i 40 zł w zależności od miejsca na hali). Można je kupić w kasie hali na Podpromiu w godzinach od 13 do 18.
źródło: Super Nowości
autor: Natalia Starosta