W Szczyrku kadra trenera Marco Bonitty rozpoczęła przygotowania do obrony mistrzowskiego tytułu najlepszej drużyny Europy w Belgii i Luksemburgu. Polki to dwukrotne złote medalistki Starego Kontynentu z 2003 i 2005 r.
Od wtorku przez dziesięć dni siatkarki będą szlifować formę. A jest co poprawiać, bo dziewczyny przegrały trzy spotkania podczas Grand Prix w Rzeszowie. Szczytowa forma ma jednak przyjść po 20 września, gdy rozpoczną się mistrzostwa. Dwie najlepsze drużyny z Europy zagrają w Pucharze Świata, a tam można wywalczyć kwalifikacje olimpijskie.
-
Nie będzie łatwo powtórzyć wyczyn sprzed dwóch lat. Poziom żeńskiej siatkówki w Europie ostatnio bardzo się wyrównał - podkreśla
Śliwa. I jako przykład podaje Holandię, która niespodziewanie wygrała tegoroczną World Grand Prix. -
Pokazały, na co je stać, ale nie będą groźne na mistrzostwach Europy. Na Włoszki też mamy już sposób, najgroźniejsze będą Rosjanki - analizuje
Zenik. Libero Muszynianki jest pewnym punktem zespołu Bonitty. Włoski szkoleniowiec postawił na nią w Rzeszowie, choć przed turniejem doznała urazu barku. Do reprezentacji wróciła też
Mirek, wychowanka Dalinu Myślenice. -
Trener zadzwonił do mnie i zapewnił, że widzi mnie w kadrze. Miałam w tym roku przeszło dwumiesięczne wakacje i nie jestem jeszcze w takiej formie jak inne dziewczyny - przyznaje siatkarka Muszynianki-Fakro.
Reprezentacja Polski seniorek (fot. FIVB)
Mirek szczególnie przydatna będzie w przyjęciu, które nie funkcjonowało najlepiej podczas Grand Prix. Ważne są jej umiejętności w ataku. -
Forma Joasi to wielki znak zapytania. Obóz w Szczyrku pokaże, czy pojedzie na mistrzostwa Europy [z 14-osobowej grupy włoski szkoleniowiec wybierze najlepszą dwunastkę - przyp. red.] - wyjaśnia Śliwa.
Bełcik, do niedawna pierwsza rozgrywająca reprezentacji, ustąpiła miejsca pod siatką
Milenie Sadurek. -
Iza wracała do treningów po kontuzji, dlatego więcej gra Milena. Mamy wyrównany zespół i to może ulec zmianie - ocenia asystentka Bonitty i jednocześnie siatkarka Wisły Kraków. Ona również jest w kadrze. -
Dostałam powołanie, ale czy zagram, to już zależy od trenera. Trenuję razem z dziewczynami, no może troszkę mniej... - ze śmiechem tłumaczy dwukrotna mistrzyni Europy.
Muszynianki, oprócz planów reprezentacyjnych, mają wysokie aspiracje klubowe. -
Chcę awansować do finału mistrzostw Polski. Pierwsze wygrane sparingi z czeskim VK Prostejov potwierdziły nasze możliwości - przypomina Mirek, która trafiła do Muszyny po rocznej grze w lidze rosyjskiej.
Jeszcze wyżej zawiesza poprzeczkę Zenik. -
Z Muszynianką zdobędę mistrzostwo i Puchar Polski - planuje.