1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorki 31.12.2007 08:32:16

„Złotka” po raz trzeci?
Po wyczerpującym turnieju Grand Prix polskie siatkarki 4 września rozpoczęły zgrupowanie w Szczyrku. Kiedy nasza męska reprezentacja toczyła zmagania w Moskwie, Polki „po cichu” przygotowywały się do obrony tytułu mistrzowskiego sprzed czterech lat. – Zajęcia przebiegają normalnie, pracujemy ciężko jak to u trenera Marco Bonitty – relacjonowała jego asystentka Magda Śliwa. - Nasza filozofia jest niezmienna. Pracujemy solidnie, a na zawody jedziemy, żeby zwyciężać. W mistrzostwach Europy chcemy awansować do finału, żeby zakwalifikować się do Pucharu Świata – dodawał trener Bonitta.
W przygotowaniach do europejskiego czempionatu udział brały:
Rozgrywające:
Milena Sadurek, Magdalena Śliwa, Izabela Bełcik
Przyjmujące:
Małgorzata Glinka-Mogentale, Dorota Świeniewicz, Klaudia Kaczorowska, Milena Rosner, Joanna Mirek
Atakujące:
Katarzyna Skowrońska-Dolata, Anna Podolec
Środkowe:
Eleonora Dziękiewicz, Agnieszka Bednarek, Maria Liktoras
Libero:
Mariola Zenik
- Pracujemy przede wszystkim nad kontratakiem, bo tutaj są jeszcze pewne zapasy naszych możliwości. Staramy się szlifować głównie ten element. Przez to skupiamy się również na innych ćwiczeniach, bo każdy element przecież się ze sobą wiążę – opowiadała o ostatniej fazie przygotowań Magda Śliwa, a pytana o stawiane sobie przez drużynę cele nie ukrywała - Podium! Chciałybyśmy się na nim znaleźć i to jest dla nas najważniejsze. Pięknie by było ,jakby to było znowu pierwsze miejsce, ale zdajemy sobie sprawę, że będzie bardzo ciężko to osiągnąć. Ale na pewno będziemy walczyć, bo mamy bardzo duże szanse na końcowe zwycięstwo.
Ostatecznie z czternastki powołanej na zgrupowanie w Szczyrku do Belgii i Luksemburga pojechały:
Rozgrywające:
Milena Sadurek, Izabela Bełcik
Atakujące:
Katarzyna Skowrońska-Dolata, Anna Podolec
Środkowe:
Maria Liktoras, Eleonora Dziękiewicz, Agnieszka Bednarek
Przyjmujące:
Małgorzata Glinka, Dorota Świeniewicz, Milena Rosner, Joanna Mirek
Libero:
Mariola Zenik
Sporą niespodzianką był powrót do zespołu „biało – czerwonych” byłej kapitan drużyny Joanny Mirek. - Nie spodziewałam się tego – mówiła uradowana Mirek. - Powołana zostałam dopiero na zgrupowanie po Grand Prix. Myślałam, że trener Bonitta postawi na Klaudię Kaczorowską. Cieszę się, że wybrał mnie.
- Marco Bonitta ma w zespole chyba wszystkie zawodniczki, które chciał mieć. Byłem w Szczyrku na treningach i kolejny raz widziałem, z jakim zaangażowaniem dziewczyny pracowały. Małgorzata Glinka sprawia wrażenie zawodniczki dobrze dysponowanej. W Grand Prix nie grała. Jednak ostatnio dużo trenowała i jestem przekonany, że będzie bardzo pożyteczna dla drużyny – komentował taki skład były trener kadry Zbigniew Krzyżanowski.
Przed rozpoczęciem zmagań na boiskach Belgii i Luksemburga polskie siatkarki rozegrały w Heidelbergu dwa mecze sparingowe z reprezentacją Niemiec. Bilans zwycięstw i porażek rozłożył się równo pomiędzy oba zespoły: w pierwszym spotkaniu wygrały 3:0 Niemki, ale już w następnym Polki zrewanżowały się, odnosząc zwycięstwo 3:1.
– W pierwszym meczu zagrałyśmy słabo. Wynik w pełni odzwierciedla naszą postawę na boisku – tłumaczy asystentka Marco Bonitty Magdalena Śliwa. – Tuż przed meczem mieliśmy dość długi i wyczerpujący trening. Wydaje mi się, że po nim dziewczęta były już bardzo zmęczone – tłumaczy porażkę. – W drugim gra wyglądała już zdecydowanie lepiej – mówi Śliwa. – Dziewczyny były żywsze, bardziej energiczne. Mecz mógł się momentami naprawdę podobać.
16.09.07
Polska – Niemcy 0-3 (20:25, 17:25, 18:25)
17.09.07
Polska – Niemcy 3-1 (17:25, 25:22, 25:22, 28:26)
Z Heidelbergu polska reprezentacja udała się do Hasselt, gdzie oczekiwała już na rozpoczęcie mistrzowskich zmagań. W fazie grupowej rywalkami Polek były Hiszpanki, Czeszki i Bułgarki.
Wyprawa po złoto
Zmagania w europejskim czempionacie Polki rozpoczęły 21. września meczem z Hiszpanią. To było otwarcie o jakim wszyscy marzyli. „Biało – czerwone” gładko pokonały Hiszpanki 3:0. Kluczem do zwycięstwa były akcje z prawego skrzydła oraz ze środka.
Polska - Hiszpania 3-0 (25:21, 25:22, 25:20 )
Dzień później rywalkami polskiego zespołu były Czeszki. Ten mecz był już trudniejszy i bardziej emocjonujący, ale polskie zawodniczki pokazały klasę, szczególnie w końcówkach zwyciężając 3:1. W tym spotkaniu zadebiutowała wracająca do kadry Małgorzata Glinka i od razu zaprezentowała się z doskonałej strony. Gosia była najskuteczniejszą zawodniczką spotkania i zdobyła 25 punktów.
Polska - Czechy 3-1 (25:17, 27:25, 18:25, 25:22)
Ostatnią grupową potyczkę przyszło nam stoczyć z Bułgarią. Zespół bułgarski stawiał Polkom zacięty opór, ale ostatecznie to „biało – czerwone” wyszły zwycięsko z emocjonującego pięciosetowego pojedynku i z kompletem zwycięstw z pierwszego miejsca w grupie awansowały do kolejnej rundy.
- Zdawałyśmy sobie w tym meczu sprawę, że jesteśmy lepszym zespołem, ale nie mogłyśmy tego udowodnić w setach na boisku – podsumowuje Magda Śliwa - Takie mecze z drużynami, które jak się później okazuje nie odgrywają większej roli w danym turnieju, są niepotrzebne. Uważam, że to smutne, bo takiego przeciwnika należałoby „zbić” 3:0 zamiast męczyć się z nim tak długo.
Bułgaria - Polska 2-3 (25:20, 25:27, 31:29, 13:25, 13:15)
Przez kolejną rundę Polki szły jak burza wygrywając wszystko, co było do wygrania. W pokonanym polu nasze zawodniczki zostawiły Serbki, Belgijki i Holenderki W ten sposób zagwarantowały sobie miejsce w czwórce, która miała zagrać o medale, wszyscy zaś czekali na upragnione trzecie złoto.
Runda II
Polska - Serbia 3-0 (25:18, 25:20, 25:14)
Polska - Belgia 3-0 (25:18, 25:20, 25:19)
Polska - Holandia 3-1 (25:22, 25:18, 22:25, 25:21)
- Jestem bardzo zadowolona z tego, jak rozegrałyśmy nasze grupy, bo pokonałyśmy i Serbię, i Holandię, która była moim cichym faworytem tych mistrzostw po tym, co pokazała w Grand Prix – ocenia asystentka Marco Bonitty – Do momentu finału grałyśmy bardzo dobrze. Może nie wszystkie spotkania były na najwyższym poziomie, ale widać było z meczu na mecz rosnącą formę.
Rywalem półfinałowym Polek, ku wielkiej radości wszystkich, została Serbia. W przedmeczowych komentarzach więcej miejsca poświęcano rozważaniom dotyczących tego z kim zagramy w finale, niż samemu pojedynkowi z Serbkami. Los spłatał nam jednak niemiłą niespodziankę…
- Może właśnie to, że tak łatwo pokonałyśmy Serbię w fazie grupowej uśpiło potem naszą czujność w meczu półfinałowym – komentuje porażkę Magda Śliwa - Serbia zaś dzięki nam dostała się do półfinału i chciała udowodnić, że to nie był przypadek. My w głowach cały czas miałyśmy mecz grupowy i łatwą wygraną 3:0, natomiast po drugiej stronie siatki była debiutująca w tym meczu w reprezentacji Serbii Brakocević, która kończyła wszystko, czego się dotknęła. Była w tym meczu fenomenalna, wszystko jej wychodziło. Myślę, że przegrałyśmy psychiką, w głowach, bo na boisku byłyśmy lepsze. Widać było, że gdzieś uciekła nasza koncentracja i do tego ta szalejąca po drugiej stronie młoda dziewczyna, która moim zdaniem w dużej mierze przyczyniła się do zwycięstwa Serbii. Nasz zespół nie był na nią przygotowany, bo ona w tym spotkaniu zadebiutowała i stała się jego rewelacją, która wyrasta na ich kolejną wielką gwiazdę. Ale o wyniku spotkania zadecydowała psychika, a nie to, że one były technicznie lepsze od nas – podsumowuje asystentka trenera Bonitty.
Ponieważ w drugim meczu półfinałowym Rosjanki uległy Włoszkom, zamiast finału Polska – Rosja był mecz o trzecie miejsce pomiędzy tymi drużynami. Niestety, lepsze okazały się Rosjanki, a zrezygnowane Polki właściwie poddały się bez walki.
- Myślę, że w głowach dziewczyn ciągle był mecz z poprzedniego dnia z Serbią i ciężko było powiedzieć sobie, że to jest inny mecz, innego dnia, o medal innego koloru. W tym dniu zawiodła przede wszystkim psychika – ocenia Śliwa.
Na osłodę tytuł najlepiej atakującej zawodniczki całego turnieju zdobyła Małgorzata Glinka.
Półfinał:
Polska - Serbia 0-3 (25:27, 21:25,21:25)
Mecz o trzecie miejsce:
Polska - Rosja 1-3 (25:21, 22:25, 14:25, 20:25)
Po czterech latach dominacji Polek, w roku 2007 tytuł mistrzyń Europy zdobyły Włoszki, pokonując w trzech setach zespół Serbii.
Finał:
Serbia - Włochy 0:3 (24:26, 18:25, 21:25)
Jak zatem ocenić te ME? Były apetyty i nadzieje na trzecie złoto, a skończyło się zaledwie na czwartym miejscu… - Na pewno te wszystkie wygrane mecze w grupach dawały nam nadzieje na więcej, na to, że jesteśmy w stanie zawiesić medal na szyi – podsumowuje Magdalena Śliwa - Może były za łatwo wygrane i to po prostu nas uśpiło. Ale czwarte miejsce nie jest złe, bo przed nami są naprawdę silne zespoły: Włoszki, Rosjanki i Serbki. To drużyny, które nieprzypadkowo znalazły się na podium. Myślę, że dla nas ten wynik jest porażką o tyle, że jesteśmy bez medalu po dwóch „złotach” i wiadomo, że pasowałoby jakiś krążek zawiesić na szyi. Jednak biiorąc pod uwagę wszystko to co działo się wokół polskiej reprezentacji przez cały sezon, nie jest to jakąś wielką tragedią.
- Należy też wspomnieć, że po objęciu reprezentacji przez Marco Bonittę musiał on wszystko „pozbierać do kupy”. Nie da się ukryć, że drużyna po poprzednich MŚ była nieco rozbita i trzeba było wszystko poukładać od nowa. Było bardzo dużo młodych dziewczyn, które zbierają dopiero doświadczenie. Milena Sadurek jest nową twarzą i cały czas się uczy, Lena Dziękiewicz, która może jest już doświadczoną zawodniczką, ale nie miała za dużo do czynienia z reprezentacją. No i miałyśmy na pewno duże problemy personalne, bo brakowało dużo dziewczyn, które były w reprezentacji kiedy wcześniej zdobywałyśmy złoto. Myślę tu o Agacie Mróz, Sylwii Pyci, Natalii Bamber, Kamili Frątczak, Oli Przybysz. Po prostu z różnych przyczyn ich brakowało. Może nie była to nasza reprezentacja w najmocniejszym składzie, dlatego myślę, że i tak wyniki są dobre – kończy podsumowanie tej części sezonu reprezentacyjnego Magda Śliwa.
źródło: reprezentacja.net
autor: Joanna Majtyka
Do wiadomości napisano 10 komentarzy