1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorki 01.01.2008 08:26:00

Światowa Federacja Piłki Siatkowej miała do rozdania dwie "dzikie karty" na turniej do Japonii. Decyzją organizatorów do dziesięciu finalistek Pucharu Świata dołączyły drużyny Dominikany oraz Polski. Awans do turnieju olimpijskiego miały zagwarantowany trzy najlepsze zespoły japońskich kwalifikacji.
Dzika karta do Japonii
Zatem mimo niepowodzenia w ME postawa Polek została doceniona przez FIVB. Federacja przyznała naszej reprezentacji „dziką kartę”, pozwalającą na grę w odbywającym się w Japonii Pucharze Świata. W dniach od 2 – 16 listopada nasze reprezentantki mogły więc walczyć o jedną z trzech, możliwych do zdobycia na tej imprezie, kwalifikacji olimpijskich. Rywalkami „biało – czerwonych” miały być: Japonia, Włochy, Kuba, Brazylia, Tajlandia, Kenia, Serbia, Peru, Korea, USA oraz Dominikana. Zasada rozgrywek była prosta: każdy ma zagrać z każdym, co czyniło ten turniej wyjątkowo trudnym i męczącym.
W szerokiej kadrze powołanej na ten turniej przez Marco Bonitte znalazły się:
Rozgrywające:
Milena Sadurek, Izabela Bełcik, Magdalena Śliwa
Atakujące:
Katarzyna Skowrońska-Dolata, Anna Podolec, Kamila Frątczak
Środkowe:
Eleonora Dziękiewicz, Maria Liktoras, Agnieszka Bednarek, Sylwia Pycia, Dominika Koczorowska
Przyjmujące:
Małgorzata Glinka, Dorota Świeniewicz, Joanna Staniucha-Szczurek, Milena Rosner, Joanna Mirek, Klaudia Kaczorowska
Libero:
Mariola Zenik, Agata Sawicka
W trwającym od 20 października w Szczyrku zgrupowaniu udział wzięło czternaście zawodniczek: Agnieszka Bednarek, Eleonora Dziękiewicz, Kamila Frątczak, Małgorzata Glinka-Mogentale, Klaudia Kaczorowska, Dominika Koczorowska, Maria Liktoras, Anna Podolec, Milena Rosner, Milena Sadurek, Agata Sawicka, Katarzyna Skowrońska-Dolata, Magdalena Śliwa oraz Mariola Zenik. Zgrupowanie trwało do 27 października, a z występów w kadrze, z powodów osobistych zrezygnowała Dorota Świeniewicz. Z zawodniczek, które pozostały do dyspozycji trenera Bonitty, ostatecznie do Japonii nie pojechały Kamila Frątczak i Dominika Koczorowska.
- O tym, że Dominika nie pojedzie z nami do Japonii zadecydowało to, że jest ona najmniej zgrana z resztą zespołu, ponieważ trenowała z nami po raz pierwszy. Mimo, że przyjechała na zgrupowanie do Szczyrku tuż po odbytej kontuzji lewego barku, jestem z jej postawy, formy sportowej i umiejętności bardzo zadowolony i na pewno pozostaje ona dalej w kręgu moich zainteresowań – podsumował swoją decyzję Marco Bonitta, trener reprezentacji Polski. Ciekawostką jeżeli chodzi o skład zespołu było to, że pełniąca przez pierwszą część sezonu rolę asystentki trenera Magda Śliwa, poleciała do Japonii jako zawodniczka.
Już 27 października Polki poleciały do Kraju Kwitnącej Wiśni, aby mieć czas na aklimatyzację w Kraju Kwitnącej Wiśni. Na miejscu, poza treningami, rozegrały dwa mecze sparingowe z tamtejszym pierwszoligowym klubem Pioneer Red Wings Yamagata. Oba mecze wygrały „biało – czerwone”, co napawało optymizmem w kontekście rozpoczynającego się turnieju.
Polska - Pioneer Red Wings Yamagata 3-2 (25:18; 22:25; 25:19; 20:25; 15:11)
Polska - Pioneer Red Wings Yamagata 3-1 (25:13; 25:18; 24:26; 25:21)
Walka o Pekin
Reprezentacja Polski rozpoczęła rozgrywki Pucharu Świata 2 listopada i to od konfrontacji z trudnym przeciwnikiem – Brazylią. - Na pewno w głębi serca każdy wierzył, że jest szansa wygrać z Brazylią – wspomina nastroje przedmeczowe Magda Śliwa, która w meczu z Brazylią wyszła na boisko jako pierwsza rozgrywająca. - Wiadomo, że są bardzo mocną ekipą, personalnie jest to naprawdę bardzo silny zespół, który od dłuższego czasu gra właśnie w tym zestawieniu i to już jest dużą przewagą. Natomiast zdawałyśmy sobie sprawę, że nigdy dotąd z nimi nie wygrałyśmy. Nie byłyśmy też w takim składzie jak byśmy oczekiwały. W porównaniu do ME odpadła przecież Dorota Świeniewicz, czyli personalnie wydawało się, że skład był słabszy. Jednak zawsze była szansa na zwycięstwo. Gdybym zakładała, że nie wygramy, miałabym wkalkulowana porażkę, to nie byłoby po co wychodzić na boisko.
Niestety, mimo bojowego nastawienia „biało – czerwone” musiały uznać wyższość rywalek w tym spotkaniu.
Polska - Brazylia 0-3 (12:25, 20:25, 22:25)
Mimo nie najlepszego początku nadzieje w serca wszystkich wróciły po łatwych zwycięstwie nad Peru. Trzeba jednak przyznać, że był to rywal z którym Polki, dwukrotne mistrzynie Starego Kontynentu wygrać musiały. Później przyszyły dramatyczne pojedynki z USA i Kubą. W obu nasza reprezentacja była o włos od zwycięstwa i w obu przegrała w końcówkach, nie wytrzymując psychicznie presji.
- Strasznie szkoda tych spotkań z USA i Kubą, bo to były dwa mecze, w których byłyśmy bardzo blisko zwycięstwa – wspomina Magda Śliwa. - Gdybyśmy je wygrały to nie tylko znajdowałybyśmy się o wiele wyżej w tabeli turnieju, ale miałybyśmy o wiele lepsze nastawienie psychiczne np. przed spotkaniem z Włoszkami. Ciężko mi powiedzieć, co decydowało o przegranej w końcówkach tych spotkań. Te konfrontacje były przełomowe i na pewno podcięły nam trochę skrzydła, bo wiadomo, że każdy liczy punkty i wie, kiedy nasze szanse rosną, a kiedy maleją. My też wiedziałyśmy, że każda porażka oddala nas od awansu. A takie mecze, które są do wygrania, ale jednak się je przegrywa, tym bardziej zostawiają ślad w psychice. Wiadomo, że trzeba walczyć i nie można się poddawać, ale gdzieś tam w głowie siedzi ta porażka mimo wszystko.
Polska - Peru 3-0 (25:17, 25:17, 25:16)
Polska - USA 1-3 (21:25, 25:12, 25:27, 17:25)
Polska - Kuba 2:3 (25:21, 24:26, 25:22, 21:25, 13:15)
Po tych przegranych podopieczne Marco Bonitty miały chwilę wytchnienia. W meczu "bez historii" odniosły szybkie i łatwe zwycięstwo nad Kenią, a kolejnym pojedynkiem miało być trudne spotkanie z Włoszkami. Nastroje przed tym meczem były raczej dobre, bo Polki od pewnego czasu odnosiły zwycięstwa nad Italią na ważnych imprezach. Niestety, tym razem było inaczej. Nasze reprezentantki poniosły druzgocącą porażkę 0:3, a rozgrywająca polskiego zespołu, Magda Śliwa, skwitowała ten mecz krótko – To było okropne. Chcemy o tym spotkaniu jak najszybciej zapomnieć.
Polska - Kenia 3-0 (25:12, 25:11, 25:15)
Polska - Włochy 0-3 (15:25; 15:25; 18:25)
Po meczu z Włoszkami Biało-czerwone wydały oświadczenie prasowe, w którym przepraszały kibiców za bardzo słabą postawę w tym spotkaniu i obiecywały, że będą walczyć do końca, mimo że awans olimpijski jest już poza ich zasięgiem. Niestety, za słowami nie poszły czyny, bo po kolejnym pojedynku z Japonią reprezentantki Polski znowu opuszczały plac boju jako pokonane.
- To było bardzo trudne spotkanie. Nasza wczorajsza gra przeciwko Włoszkom wypadła bardzo źle, ale dzisiaj wykonałyśmy już dobrą pracę - niestety znowu przegrałyśmy. Nie jesteśmy robotami, a nasze rywalki okazały się po prostu lepsze w ofensywie – tłumaczyła porażkę kapitan zespołu Milena Rosner.
Japonia - Polska 3-2 ( 19:25, 25:23, 18:25, 25:22, 15:12)
Po tym spotkaniu Japonię ze względów rodzinnych musiał opuścić Marco Bonitta, a obowiązki pierwszego trenera przejął jego asystent Mauro Masacci. Pod jego wodza Polki odniosły w końcu upragnione zwycięstwo w dramatycznym, pełnym zwrotów akcji meczu z Serbią.
- Myślę, że to był dobry mecz w wykonaniu obu zespołów – mogła po spotkaniu powiedzieć Milena Rosner - W pewnych momentach tego pojedynku nasza drużyna grała naprawdę dobrze blokiem i zagrywką. Czasami spotkanie przypominało mecz męskiej siatkówki z wieloma silnymi zbiciami i atakami. Chciałabym powiedzieć, że ten mecz jest prezentem dla naszego trenera (Bonitty), który jest teraz w drodze do domu. Jesteśmy z nim całym sercem – zakończyła kapitan polskiego zespołu.
Polska - Serbia 3-2 (24:26, 25:23, 25:12, 19:25, 15:10)
Turniej Pucharu świata polska reprezentacja zakończyła trzema zwycięstwami nad Dominikaną, Koreą i Tajlandią. Trzeba jednak zaznaczyć, że byli to przeciwnicy słabsi, z którymi naszym zawodniczkom nie wypadało przegrać.
– Większość naszych przegranych to porażki mentalne – podsumowuje Magda Śliwa – Wiele zespołów, z którymi przegrałyśmy w Japonii, jest tak naprawdę słabsze od nas, ale my nie potrafiłyśmy tego udowodnić na boisku.
Polska - Dominikana 3-0 (25:14, 25:14, 25:18)
Polska - Korea 3-1 (25:20, 20:25, 25:23, 25:19)
Polska - Tajlandia 3-0 (25:15, 25:17, 25:22)
W klasyfikacji końcowej Pucharu Świata Polki zajęły szóste miejsce, a nagrodę indywidualną dla najlepiej punktującej zawodniczki otrzymała Katarzyna Skowrońska-Dolata. - Boli nas, że przegrałyśmy kilka wygranych meczów - przyznaje "Skowronek". - Nie wiem, może byłyśmy najbardziej pechową drużyną tego turnieju? Poza Brazylią wszystkie zespoły były w naszym zasięgu. Tylko z „canarinhos” nie miałyśmy szans, a wiele innych przegranych spotkań było do wygrania. Nie byłyśmy źle przygotowane do turnieju, o sukcesie często decydowały pojedyncze akcje, a nam kilka razy brakowało szczęścia – ocenia polska atakująca.
- Ogólnie jeśli porównać Mistrzostwa Europy i Puchar Świata, to bardziej zadowoleni jesteśmy z wyniku uzyskanego w Japonii – podsumowuje Magdalena Śliwa – O wszystkim zadecydowały spotkania z USA i Kubą, one właściwie „ustawiły” nas na dalszą część turnieju. Ale gdybyśmy w nich wygrały… Najważniejsze jest to, że w pojedynkach ze światową czołówką nie jesteśmy ostatnie. Cały czas wierzymy, że jesteśmy w stanie wygrywać z lepszymi, a w tym turnieju miałyśmy - co tu ukrywać - trochę pecha. Przed nami jednak kolejne olimpijskie szanse i zrobimy wszystko, żeby je wykorzystać – kończy Śliwa.
Trudno się nie zgodzić z pełniącą przez większość sezonu funkcję II trenera kadry rozgrywającą polskiej reprezentacji. Nie sposób jednak również oprzeć się wrażeniu, że ten sezon był dla naszych siatkarek sezonem niewykorzystanych szans. Wielkim sukcesem był awans do finału turnieju World Grand Prix, ale niestety na tym się zakończyło. W Mistrzostwach Europy Polki były o krok od niesamowitego sukcesu, jednak nie wykorzystały swojej szansy. Los się do nich uśmiechnął darując im „dziką kartę” na turniej Puchar Świata, jednak nasze zawodniczki nie umiały z tego podarunku skorzystać. Przyczyn takiego stanu rzeczy na pewno jest wiele, pozostaje nam mieć tylko nadzieję, że „biało – czerwone” wyciągnęły wnioski z tej bolesnej lekcji i udowodnią to w następnym sezonie. Pierwsza szansa już za kilkanaście dni w Halle.
źródło: Reprezentacja.net
autor: Joanna Majtyka
Do wiadomości napisano 18 komentarzy
MEJ 2008
|
Juniorki 6 września g. 18:00 |
|
7 września g. 15:30 |

5-13 września 2008
Foligno & Perugia (ITA)
--------------------------
Wyniki