Kilka miesięcy temu Katarzyna Gajgał mogła oglądać mecze kadry w telewizji. W końcu jednak dostała powołanie od selekcjonera i występowała już jako "szóstkowa" środkowa.W czwartek pół dnia spędziła w podróży z
Pesaro. Jej
Aluprof Bielsko-Biała przegrał w ćwierćfinale Pucharu CEV z tamtejszym
Scavolini 1:3, ale Polki dzielnie walczyły z naszpikowanym gwiazdami najlepszym zespołem obecnego sezonu włoskiej Serie A.
Katarzyna Gajgał: - Oglądałyśmy nagrania spotkań Pesaro. Na wideo Włoszki wyglądały groźniej. Zajmują pierwsze miejsce w tabeli. Okazało się, że można z nimi powalczyć, a nawet wygrać. Szkoda kilku błędów, nieskończonych piłek.
Za tydzień czeka was rewanż w Bielsku- Białej. Musicie wygrać, ale to nie wystarczy. Jeśli okażecie się lepsze, trzeba będzie rozegrać jeszcze "złoty set". Dopiero zwycięzca dodatkowej partii awansuje do Final Four.
-
Nie wiem, kto wymyślał te przepisy, ale nie są one najbardziej sprawiedliwe. "Złoty set" miałby sens dopiero wtedy, kiedy bilans obu ekip byłby identyczny. Teraz teoretycznie słabsza drużyna, mająca więcej szczęścia i atut własnej hali, może awansować. Ale my musimy się skupić na grze. Żeby pokonać Pesaro trzeba przede wszystkim dobrze serwować.
* Rozmawiał Rafał Bała - Przegląd Sportowyźródło: sports.pl
autor: Natalia Lasoń