1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorki 26.02.2008 08:43:10

Wymęczone zwycięstwo poznanianek
W pierwszym meczu 11. kolejki LSK drużyna AZS Poznań po bardzo wyrównanym spotkaniu pokonała zespół MKS Dąbrowa Górnicza. Akademiczki po dość dobrej grze w meczu z Muszynianką były pewne łatwego zwycięstwa nad beniaminkiem. Jednak obie drużyny w każdej z czterech partii grały nierówno i trudno było przewidzieć, na którą stronę ostatecznie przechyli się szala zwycięstwa.
Dąbrowianki rozpoczęły spotkanie ogromnie skoncentrowane i pierwsza partia należała zdecydowanie do nich. Mimo że trener Wojciech Lalek w końcówce seta grę przerzucił na barki niemal wszystkich swoich rezerwowych, AZS nie zdołał rozstrzygnąć tej odsłony na swoją korzyść. W tej partii, jak i w całym spotkaniu, bardzo dobrze zaprezentowała się Ewa Matyjaszek - rozgrywająca MKS-u, która bez większych problemów gubiła blok akademiczek.
Następna partia rozpoczęła się od wyrównanej walki punkt za punkt. Dopiero po drugiej przerwie technicznej gospodynie zdołały wypracować kilkupunktową przewagę nad rywalkami. Poznanianki rozegrały dobre akcje ze skrzydeł, w których wyróżniały się Joanna Frąckowiak zdobywając najwięcej punktów w całym spotkaniu oraz Aleksandra Kruk. Z dobrej strony, mimo kontuzji palca, zaprezentowała się Anna Szydełko. W efekcie druga odsłona meczu zakończyła się zwycięstwem gospodyń.
W dwóch ostatnich setach oba zespoły zagrały dość przeciętnie. Na jedyną uwagę zasługuje sytuacja z końcówki ostatniej partii, kiedy przy stanie 23:18 dla Poznanianek zawodniczka MKS-u Magdalena Piątek znakomicie zaprezentowała się w polu zagrywki zdobywając pod rząd cztery punkty. Jednak to akademiczki zdobyły kolejny punkt, a ostatni należał do Aleksandry Kruk, która sprytną kiwką zakończyła tego seta i zarazem całe spotkanie.
MVP meczu wybrano Paulinę Gomułkę.
AZS AWF Poznań:
Archangielskaja, Frąckowiak, Magatova, Gomułka, Kruk, Szydełko, Styskal (L) oraz Wiśniewska, Reimus, Ordak
MKS Dąbrowa Górnicza:
Lis, Matyjaszek, Sieczka, Pazderska, Piątek, Białobrzeska, Tkaczewska (L) oraz Cabajewska, Czerwińska, Wilczyńska
AZS AWF Poznań - MKS Dąbrowa Górnicza 3:1 (20:25, 25:23, 25:23, 25:22)
W Muszynie bez niespodzianki
W sobotnim spotkaniu z Energą Gdańsk Muszynianka występowała nie tylko w roli gospodarza, ale także zdecydowanego faworyta. Poprzedni mecz rozegrany w Gdańsku pokazał, że „mineralne” prezentują się znacznie lepiej na parkiecie niż ich rywalki. Same gdańszczanki podchodziły sceptycznie do tego spotkania. Trener Leszek Milewski podkreślał, że będzie to mecz grany przeciw drużynie gwiazd i w dodatku na ich terenie, więc każdy zdobyty punkt będzie pewnym sukcesem dla Gedanii. Muszynianka w czwartek, w zaległym meczu pewnie pokonała u siebie Pronar Białystok 3:0.
Sobotni pojedynek nie należał jednak do najłatwiejszych. Gospodynie rozpoczęły pewnie od dwóch skutecznych ataków Sylwii Pyci i to one prowadziły na pierwszej przerwie technicznej 8:4. Jednak przy stanie 12:12 skuteczna gra na siatce Bereniki Tomsi spowodowała, że gdańszczanki zaczęły odrabiać straty i schodziły na drugą przerwę techniczną z trzema „oczkami” przewagi. „Mineralne” nie zamierzały jednak tanio sprzedać skóry i pierwsza partia zakończyła się wygraną gospodyń m.in. dzięki udanym zagraniom kapitan Muszynianki Aleksandry Przybysz i zepsutej zagrywce Katarzyny Wellny.
Początek drugiej odsłony należał do podopiecznych trenera Leszka Milewskiego, a zawodniczki Muszyny przegrywały w pierwszych minutach nawet 1:7. Wysoka przewaga drużyny Gedanii, która prowadziła na pierwszej przerwie technicznej, utrzymała się do stanu 6:13, kiedy to „mineralne” powoli zaczęły odrabiać straty. Punktowa zagrywka Izabeli Bełcik oraz chwilowe pojawienie się na parkiecie Agnieszki Śrutowskiej i Kamili Frątczak doprowadziły do stanu 14:18. Końcówka tej partii była bardzo nerwowa i pierwszą piłkę setową zdobyły gdańszczanki, ale Joanna Mirek zdołała ją obronić swoim atakiem (25:25). Siatkarki Gedanii nie odpuściły jednak końcówki i to one zasłużenie wygrały tę odsłonę.
W trzecim secie muszynianki prowadziły trzema punktami na pierwszej przerwie technicznej i przewagę utrzymały w dalszej części tej partii. Na drugą przerwę gospodynie schodziły prowadząc nadal trzema „oczkami” (16:13). Mimo pojawienia się na parkiecie Kingi Kasprzak, gdańszczanki nie zdołały dogonić rywalek i przegrały tą partię.
Ostatnia odsłona spotkania należała do zawodniczek z Muszyny. Po ataku Kamili Frątczak gospodynie schodziły na pierwszą przerwę techniczną prowadząc dwoma punktami. Po równej grze Muszynianki i kilku błędach rywalek na drugiej przerwie znowu prowadziły „mineralne” (16:11). W końcówce seta siatkarkom Energi zabrakło sił i motywacji do gry, a całe spotkanie zakończył na korzyść gospodyń autowy atak gdańszczanek.
MVP spotkania została kapitan Muszynianki Fakro Aleksandra Przybysz.
Muszynianka Fakro Muszyna:
Bełcik, Pyszkosz, Frątczak, Mirek, Pycia, Przybysz, Zenik (L) oraz Karczmarzewska, Śrutkowska
Energa Gedania Gdańsk:
Nuszel, E. Skowrońska, Wellna, Kasprów, Tomsia, Ziemtsova, Marta Siwka (L) oraz Durajczyk, Kasprzak
Muszynianka Fakro Muszyna - Energa Gedania Gdańsk 3:1 (25:23, 26:28, 25:21, 25:17)
Lider nadal niepokonany
Lider tabeli LSK BKS Aluprof Bielsko - Biała po czterosetowym pojedynku pokonał zespół zajmujący ostatnie miejsce w tabeli, Pronar AZS Białystok. BKS prześladuje ostatnio spory pech. W spotkaniu nie zagrała podstawowa rozgrywająca Milena Sadurek, która leczy kontuzję. Na domiar złego na początku trzeciego seta z parkietu musiała zejść druga rozgrywająca Anna Kaczmar.
Pierwsza partia spotkania w Bielsku rozpoczęła się od nieznacznej przewagi gospodyń, które straciły prowadzenie po prostych błędach. Punkt przewagi dla akademiczek zdobyła atakiem ze środka Dominika Koczorowska (14:15). Następnie podopieczne Dariusza Luksa zablokowały Joannę Staniuchę-Szczurek i ich przewaga wzrosła do dwóch „oczek”. Po czasie dla trenera Wiktora Kreboka bielszczanki błyskawicznie odrobiły straty i to one w końcówce partii rządziły na własnym parkiecie, w czym duży udział miała Karolina Ciaszkiewicz. Zwycięstwo BKS w tym secie przypieczętował autowy atak Katarzyny Walawender.
W kolejnej odsłonie gospodynie sprawiały wrażenie nieco zagubionych, co przyniosło akademiczkom prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej 4:8. Po przerwie na bielskim parkiecie nadal prowadziły białostoczanki. Wyróżniającą się postacią była Elena Hendzel. Wśród gospodyń natomiast słabiej prezentowała się Katarzyna Gajgał, która została zmieniona przez Edytę Kucharską. Przy stanie 11:17 doskonałą zagrywką popisała się Jolanta Studzienna, a BKS zdobył pięć punktów w jednym ustawieniu. Gospodynie szybko odrobiły straty i nie dały akademiczkom szans na wygranie tej partii.
Początek trzeciej odsłony należał do AZSu, który objął prowadzenie 4:0. Problemy z przyjęciem ich kierunkowej zagrywki miała Paulina Maj. Tuż przed przerwą kontuzji nabawiła się druga rozgrywająca BKS-u Anna Kaczmar, która po urazie Mileny Sadurek nie miała zmienniczki. Zatem do końca spotkania podopieczne Wiktora Kreboka występowały bez rozgrywającej, której rolę przejęły środkowe. Zmiana ustawienia w bielskiej drużynie doprowadziła do pewnego rozłamu w zespole. Przy stanie 15:20 BKS rozpoczął pogoń za akademiczkami, a seria udanych kontr zakończonych przez Karolinę Ciaszkiewicz pozwoliła na odrobienie strat. Jednak partię tą wygrały akademiczki po błędach własnych gospodyń.
Czwarty set należał zdecydowanie do bielszczanek, które mimo braku rozgrywającej świetnie radziły sobie na własnym parkiecie. Środkowa BKS-u Jolanta Studzienna przejęła rolę rozgrywającej i czterokrotnie próbowała zaskoczyć swoje rywalki kiwkami. Bardzo dobrze zagrała w tej partii na środku Katarzyna Gajgał. Skuteczna gra w obronie libero Pauliny Maj oraz udane akcje na skrzydłach Joanny Staniuchy-Szczurek zdecydowały o dominacji gospodyń, które zwyciężyły w tej partii, w także w całym meczu.
MVP spotkania wybrano Natalię Bamber.
BKS Aluprof Bielsko - Biała:
Kaczmar, Gajgał, Studzienna, Staniucha-Szczurek, Ciaszkiewicz, Bamber, Maj (L) oraz Kucharska, Waligóra, Strządała
AZS Pronar Zeto Astwa Białystok:
Palcheuskaya, Hendzel, Koczorowska, Szeszko, Hardzeyeva, Walawender, Saad (L) oraz Gierak, Leżenkina, Kalinowska
BKS Aluprof Bielsko-Biała - AZS Białystok 3:1 (25:22, 25:20, 21:25, 25:18)
Derby Wielkopolski w Pile rozstrzygnięte na korzyść Winiar
Spotkania siatkarek z Kalisza i Piły zawsze były wyjątkowym wydarzeniem w rozgrywkach ligowych. Oba kluby od wielu sezonów rywalizują o palmę pierwszeństwa w Wielkopolsce. W bieżącym sezonie w 2. kolejce pierwszej rundy rozgrywek Winiary, które prezentują się lepiej w tym sezonie, pokonały Farmutil po emocjonującym i stojącym na wysokim poziomie meczu 3:1. Co więcej, obie drużyny występowały w Lidze Mistrzyń i obie awansowały z drugich miejsc w swoich grupach, ale w fazie play off tych rozgrywek obie przegrały. Pewnym osłabieniem drużyny z Kalisza jest także kontuzja Agaty Sawickiej, której brak był widoczny w ostatnich meczach.
Pojedynek między wielkopolskimi drużynami należał do bardzo emocjonujących. Pierwszy punkt meczu zapisała na koncie pilanek blokiem Klaudia Kaczorowska. Jednak następne należały już do zespołu Winiar, który schodził na przerwę techniczną prowadząc 8:5 m.in. dzięki skutecznym atakom swojej liderki Anny Barańskiej. Po przerwie kilkupunktowa przewaga podopiecznych Igora Prielożnego nadal się utrzymywała, a pilankom mimo pogoni za rywalkami (21:24) nie udało się odrobić strat. Seta zakończyła efektownym atakiem Eleonora Dziękiewicz.
W drugiej odsłonie w drużynie Farmutilu w miejsce Micheli Teixeiry pojawiła się Anita Chojnacka. Mimo tej zmiany od pierwszych minut drugiej partii prowadziły kaliszanki, które po skutecznym bloku Milady Spalovej i asie serwisowym Leny Dziękiewicz doprowadziły do stanu 1:5. Po serii dobrych zagrywek Klaudii Kaczorowskiej i efektownych kontratakach Anity Chojnickiej i Agnieszki Kosmatki gospodyniom udało się uzyskać dwupunktowe prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej. Słaba gra Winiar w przyjęciu i w ataku mimo wprowadzenia drugiej rozgrywającej Olgi Owczynnikowej nie pozwoliła podopiecznym trenera Prielożnego na odrobienie strat i zatrzymanie rozpędzonych pilanek. Partia ta zakończyła się więc korzystnie dla gospodyń po skutecznym ataku ze środka Julii Szełuchiny.
Początek trzeciej odsłony należał zdecydowanie do drużyny Winiar. Jednak pilanki nie poddały się tak łatwo i doprowadziły do stanu 3:3, a następnie przejęły kontrolę na własnym parkiecie i prowadziły 10:5. Po stronie kaliszanek mnożyły się błędy w przyjęciu oraz w ataku. Natomiast pilanki świetnie spisywały się w bloku, dzięki czemu po chwili prowadziły różnicą aż jedenastu punktów (16:5). Dopiero Milada Spalova zdołała przerwać natarcie podopiecznych Jerzego Matlaka, ale kolejny szczelny blok gospodyń i błędy własne kaliszanek nie pozwoliły Winiarom na odrobienie strat. W efekcie w trzecim secie pilanki rozgromiły drużynę z Kalisza pozwalając jej na zdobycie zaledwie ośmiu punktów.
W czwartej odsłonie podopieczne Igora Prielożnego wyszły na parkiet mocno skoncentrowane, co przyniosło im prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej. Jednak po stronie pilanek świetnie funkcjonował blok, dzięki czemu zdołały one wyjść na prowadzenie 11:10. Po asie serwisowym Magdaleny Godos ponownie prowadzenie objęły kaliszanki, a następnie mała różnica punktów dzieląca oba zespoły powiększyła się po błędzie gospodyń i kontrze Leny Dziękiewicz. Kaliszanki odzyskały swój rytm gry i nie oddały prowadzenia już do końca tej partii pewnie ją wygrywając.
Tie break rozpoczął się od prowadzenia gospodyń po dwóch asach serwisowych Agnieszki Bednarek i bloku na Annie Barańskiej. Jednak w kolejnych akcjach punkty zdobywały kaliszanki m.in. Helena Horka i Milada Spalova, co dało im prowadzenie 8:7. Od takiego stanu gra na pilskim parkiecie toczyła się punkt za punkt, ale skuteczna gra Barańskiej w ataku dała przy stanie 14:11 pierwszą piłkę meczową kaliszankom. Końcówka seta była niezwykle emocjonująca. Przy próbie obrony urazu barku doznała Anna Barańska, ponieważ jednak limit zmian został wykorzystany, liderka kaliskiego zespołu mimo odczuwanego bólu musiała pozostać na boisku. W tak dramatycznych okolicznościach gospodynie zdołały doprowadzić do remisu 14:14. Atak Horki dał drużynie Winiar kolejną piłkę meczową (15:16), która również została obroniona przez pilanki. Spotkanie zakończyły Lena Dziękiewicz i Magdalena Godos skutecznym blokiem na Agnieszce Kosmatce.
MVP spotkania została wybrana Magdalena Godos.
Farmutil Piła:
Skorupa, Kosmatka, Kaczorowska, Bednarek, Szełuchina, Teixeira, Kuhen-Jarek (L) oraz Chojnacka, Sieradzan, Manikowska
Winiary Bakalland Kalisz:
Barańska, Godos, Dziękiewicz, Woźniakowska, Spalova, Horka, Fernanda, (L) oraz Owczynnikowa, Żebrowska, Wojcieska
Farmutil Piła - Winiary Bakalland Kalisz 2:3 (21:25, 25:16, 25:8, 16:25, 17:19)
Zwycięstwo Centrostalu
W ostatnim spotkaniu 11. kolejki spotkań Centrostal Bydgoszcz podejmował Stal Mielec. Było to spotkanie niezmiernie ważne dla drużyny z Bydgoszczy, gdyż decydowało o udziale zespołu w walce o play-off. Po raz pierwszy bydgoski team poprowadził duet trenerski Maciej Kosmol - Piotr Makowski. Równocześnie było to ważne spotkanie dla Stali, która miała szansę umocnić swoją pozycję w środku tabeli LSK.
Drużyna Centrostalu okazała się lepszym zespołem i łatwo pokonała siatkarki z Mielca w trzech setach rozgrywając spotkanie niemal przy pustej hali. Zwycięstwo było o tyle cenne, że zapewniło trzy punkty i tylko jedno „oczko” straty do Stali. Gospodynie dominowały w tym meczu pod względem warunków fizycznych wygrywając akcje na siatce, a tym samym nie dając szans drużynie Stali na postawienie skutecznego bloku. Po wygranym meczu zawodniczki z Bydgoszczy nie ukrywały zadowolenia. - Udowodniłyśmy, że potrafimy grać w siatkówkę. Teraz powinno być już tylko lepiej - mówiła uradowana Dominika Leśniewicz, libero Centrostalu.
W pierwszej partii przewaga gospodyń była wyraźna i bydgoszczanki prowadziły zarówno na pierwszej jak i drugiej przerwie technicznej (16:11) przede wszystkim dzięki mocnej zagrywce i skutecznej grze w ataku. W końcówce tej partii drużyna z Mielca nie była w stanie przyjąć poprawnie praktycznie żadnej piłki. Pierwsza piłka setowa zdobyta przez bydgoszczanki przy zagrywce Malinowskiej została obroniona przez Niedźwiecką z ataku po prostej. Jednak nieudany blok na Kuczyńskiej dał gospodyniom ostatni punkt w tym secie.
Dwa ostatnie sety spotkania były do siebie bardzo podobne. W drugim mielczanki bardzo długo prowadziły, ale kilka zmian dokonanych przez trenera Kosmola w bydgoskiej drużynie pozwoliło jej na odrobienie strat i wygranie również tej partii. W trzecim secie obie drużyny seryjne zdobywały punkty, by za chwilę tracić uzyskaną przewagę. Mielecka drużyna świetnie rozpoczęła tego seta, ale od stanu 4:7 kolejne dziesięć „oczek” zdobyły gospodynie. Tak wysokiej przewagi już nie oddały i pewnie wygrały tego seta jak i całe spotkanie.
W drużynie Centrostalu na parkiecie nie pojawiła się jej Joanna Kuligowska, którą w roli przyjmującej zastąpiła Petja Cekova. Było to sporym zaskoczeniem dla rywalek, co przyniosło oczekiwane efekty, a Cekova wybrana została najlepszą zawodniczką meczu.
GCB Centrostal Bydgoszcz:
Łunkiewicz, Ściurka, Liniarska, Malinowska, Cekova, Kuczyńska, Leśniewicz (L) oraz Naczk, Kuligowska
KPSK Stal Mielec:
Olczyk, A. Wilk, Dązbłaż, Niedźwiecka, Łukaszewska, M. Skorupa, Banecka (L) oraz Dutkiewicz, Burdzel, Kolewa, D. Wilk
GCB Centrostal Bydgoszcz – KPSK Stal Mielec 3:0 (25:16, 25:23, 25:17)
Po 11. kolejkach pierwsze miejsce w tabeli LSK bez porażki na koncie nadal zajmuje BKS Bielsko - Biała z liczbą 33 punktów. Na drugiej pozycji uplasowała się Muszynianka Fakro Muszyna z 27 punktami. Trzecie miejsce należy do zespołu Winiary Bakalland Kalisz, który również ma na swoim koncie 27 punktów, ale gorszy bilans małych punktów. Tuż na tą trójką znajduje się Farmutil Piła z dorobkiem 20 punktów.
źródło: reprezentacja.net
opracowanie: Anna Bajorek
Do wiadomości napisano 8 komentarzy