Michał Winiarski otrzymał tytuł najlepszego siatkarza roku 2007 w plebiscycie „Siatkarskie Plusy”, organizowanym przez Polski Związek Piłki Siatkowej i firmę Polkomtel S.A. Grający we Włoszech siatkarz nie mógł osobiście odebrać nagrody, ale obecni na gali w warszawskim hotelu Sheraton rodzice „Winiara” obiecali, że na pewno niebawem mu ją przekażą.
–
Cieszymy się, że syn został doceniony. To szczególne wyróżnienie, tym bardziej że na co dzień nie gra on w Polsce. Kibice w sezonie ligowym nie oglądają występów Michała, a w mediach o lidze włoskiej nie mówi się tak dużo jak o polskiej. Dlatego ta nagroda jest zarówno dla Michała jak i dla nas swojego rodzaju zaskoczeniem. Oczywiście syn jak najbardziej na to wyróżnienie zasłużył. – mówią państwo
Winiarscy.
Rodzice Michała z jednej strony żałują, że nie mają syna przy sobie, ale z drugiej cieszą się, że może on grać w najlepszej lidze na świecie. Rozłąka potrwa jeszcze minimum trzy lata, bo w najbliższym czasie „Winiar” nie zamierza rezygnować z występów we Włoszech.
–
Michał przedłużył niedawno kontrakt z Trento na kolejne trzy lata, ale jakoś to przebolejemy. – śmieje się pan Jerzy. –
To bardzo dobry klub, w którym grają takie sławy jak Kazijski, Grbic czy Nikołow. Tym bardziej miły jest fakt, że działacze klubu starali się zatrzymać Michała u siebie. Syn świetnie się tam czuje, dobrze dogaduje się z kolegami z drużyny, a co najważniejsze gra zespołu stoi na bardzo wysokim poziomie i Michał może doskonalić swoją grę.
–
Syn oczywiście bardzo tęskni za Polską, ale zawsze podkreślał, że dla niego najważniejsze jest szlifowanie swoich umiejętności i coraz lepsza gra. We Włoszech Michał może się rozwijać w pełni tego słowa znaczeniu, a efekty jego gry zostały docenione choćby poprzez tę nagrodę. – dodaje mama „Winiara”.
Można powiedzieć, że pasja do siatkówki jest u państwa Winiarskich rodzinna. Starsza Siostra Michała również jest siatkarką, a pan Jerzy od kilku lat działa w bydgoskiej Delekcie. „Winiar” nie miał zatem wyjścia – wszystko przeszło na niego w genach.
–
Wszyscy interesujemy się sportem i to nie tylko siatkówką. Ja grałem kiedyś w piłkę, a żona była kajakarką. Dzieci zapewne odziedziczyły po nas miłość do sportu. Geny robią swoje. – mówi pan Winiarski.
W maju polska reprezentacja siatkarzy zagra w turnieju interkontynentalnym do igrzysk olimpijskich. Miejsce Michała Winiarskiego w kadrze Raula Lozano jest niemal pewne, a co za tym idzie, jak twierdzi mama siatkarza, olimpijski awans również jest pewny.
–
Syn jest w czepku urodzony, także myślę, że polska reprezentacja na pewno zakwalifikuje się na igrzyska.
Pani Winiarska wierzy, że szczęście synowi sprzyja, pozostaje jednak pytanie czy reszta kadrowiczów też jest w czepku urodzona?
* Autor - Aneta Stożekźródło: pls.pl
autor: Renata Respondek