seniorzy 06.03.2008 06:54:25

Reprezentacja.net:
Rozpoczęła się runda play off. W rywalizacji do trzech zwycięstw, po dwóch wyczerpujących spotkaniach, Resovia remisuje z Olsztynem 1:1. Jak ocenia Pan ten początek w wykonaniu rzeszowskiej drużyny?
Paweł Papke:
- Pozytywnie. Przy wszystkich problemach, które dotknęły drużynę w tym sezonie, takich jak zmiana szkoleniowca, odesłanie na tor boczny jednego z zawodników, plaga kontuzji, i tak gramy bardzo przyzwoitą siatkówkę.
Czy po dwóch tak trudnych meczach kolejne będą już łatwiejsze? Czy liczy Pan może na ostrą walkę i pięć spotkań?
- Kolejne spotkania chyba będą jeszcze trudniejsze, bo Olsztyn to zespół ze wspaniałymi zawodnikami liczącymi się na świecie na swoich pozycjach. To bardzo doświadczona i mocna ekipa. A my i tak gramy chyba trochę powyżej oczekiwań. Mecze będą tym trudniejsze, że wszyscy od początku skazywali nas na porażkę, a tymczasem okazało się, że możemy powalczyć o wyższe cele.
Rywalizacja przenosi się do Rzeszowa. Wykorzystacie atut własnej hali?
- Teraz dwa mecze zagramy u nas. Myślę, że ściany mogą nam trochę pomóc. Będziemy mieli swoją halę, kibiców i doping. To będzie na pewno jakiś nasz malutki atut. Zespół z Olsztyna jest jednak bardzo doświadczony. Wszyscy zawodnicy grają w reprezentacjach, niejednokrotnie więc grali przy trzy-, czterotysięcznej publiczności, więc nie będzie to dla nich chyba stanowiło większego problemu.
Został Pan wybrany najlepszym zawodnikiem drugiej konfrontacji z Mlekpolem AZS Olsztyn. Jak Pan ocenia swoją formę w ostatnich spotkaniach?
- Całkiem nieźle. Mam jedynie spore problemy z gardłem – choruję na wirusowe zapalenie gardła. Już w Olsztynie miałem kłopoty, a teraz to wszystko jeszcze się pogorszyło. Kontuzja, którą miałem na początku sezonu, troszeczkę wybiła mnie z rytmu. Długo dochodziłem do siebie, ale myślę, że już jestem w pełni sił. Jestem do dyspozycji trenera i mam nadzieję, że będzie korzystał z moich usług.
W weekend rozegrany zostanie Puchar Polski. Pierwsze spotkanie zagracie z Jastrzębskim Węglem. Liczycie na awans do półfinału?
- Trzeba wziąć pod uwagę to, że w lidze dwa razy z nimi przegraliśmy. To jest drużyna z reprezentantami krajów, bardzo mocny zespół. Będzie ciężko z nimi wygrać. Na pewno będziemy się starać tak jak we wszystkich ostatnich pojedynkach. Będziemy chcieli przede wszystkim pokazać dobrą grę, a wynik to sprawa otwarta. Trzeba pamiętać, że na chwilę obecną mamy w składzie dziewięciu zawodników, a żeby myśleć o Pucharze Polski trzeba zagrać trzy bardzo dobre mecze. Tym bardziej, że w półfinałach wpadamy na Bełchatów albo na Częstochowę. Nie mamy drugiego rozgrywającego, trzeciego środkowego, bo Michał Kaczmarek znowu jest przeziębiony. Skład mamy bardzo ograniczony, więc trzeba liczyć siły na zamiary i raczej zgodnie z zapowiedziami trenera będziemy się skupiać na lidze i na Final Four Challenge Cup, bo to dla nas jest w tej chwili najważniejsze.
Final Four Challenge Cup w Rzeszowie już pod koniec marca. Jakie są szanse Resovii w tym turnieju. Kogo powinniście się najbardziej obawiać?
- Najbardziej solidna wydaje się drużyna, z którą zmierzymy się w półfinale. Jest to bardzo mocny team. Część osób widziała mecz we Włoszech, a także to, co stało się w Polsce. To naprawdę poważny kandydat do wygrania tego turnieju. Jeśli nie uda nam się z nimi wygrać zostanie mecz o trzecie miejsce. Sukcesem dla nas jest sam występ w finale. To, że zaszliśmy tak daleko, jest dla nas sporym osiągnięciem. Mamy jednak chrapkę na jakiś medalik, może być nawet brązowy, więc tanio skóry nie sprzedamy (uśmiech).
Gracie spotkania play off PLS-u, przed wami jeszcze Puchar Polski i finał Challenge Cup. Czy odczuwacie już zmęczenie sezonem?
- W tym sezonie faktycznie mamy szaleńcze tempo. Pierwszy raz grałem mecze play off już w lutym, bo pierwszy mecz odbył się 29 lutego. To zupełne wariactwo, bo przystąpiliśmy do fazy play off właściwie dwa dni po zakończeniu rundy zasadniczej. Nikt nie jest w stanie się do tego przygotować. Na pewno nie jest to sytuacja komfortowa, ale wszystkie zespoły, które grały w europejskich pucharach mają te same szanse. Ciężko w tej chwili narzekać. Gramy w takich, a nie innych terminach, takie więc są wymagania. Ten sezon jest bardzo, bardzo dziwny. Myślę, że jest to dobry powód ku temu, żeby wszyscy zastanowili się nad tym, co stało się w tym roku.
Grzegorz Szymański prawdopodobnie nie zagra już w reprezentacji Polski. Czy widzi Pan w tym swoją szansę na grę w reprezentacji?
- Nie, nie liczę na powołanie.
Jak ocenia Pan wyniki losowania do turnieju kwalifikacyjnego?
- Rzeczywiście grupa wydaje się bardzo łatwa. Trzeba jednak przestrzegać chłopaków i całą drużynę, bo cztery lata temu też się wydawało, że będzie łatwo i przyjemnie, a chłopcy cudem wygrali z Portugalią. Przegrywali już w tie-breaku 7:11. Trzeba uważać na Portoryko i właśnie na Portugalię. O Indonezji nic nie wiem, tak jak chyba większość siatkarzy w Polsce, ale mimo to raczej wątpię, żeby mogli czymś nas zaskoczyć.
*Rozmawiała Renata Respondek - Reprezentacja.net
źródło: reprezentacja.net
autor: Renata Respondek
Do wiadomości napisano 23 komentarze

5-13 września 2008
Foligno & Perugia (ITA)
--------------------------
Wyniki