Jakiś czas temu siatkarski świat obiegła smutna informacja, że mistrz świata i mistrz olimpijski, Ryszard Bosek, prowadzi walkę z rakiem. Wszystko wskazuje jednak na to, że zastosowane leczenie poskutkowało, a dyrektor sportowy AZS-u Częstochowa ma się co raz lepiej.-
Wygrywam - śmieje się
Bosek. -
Kolejne badania muszę zrobić za trzy miesiące. Ale na razie wszystko jest okej. Chemia, zabiegi i naświetlania sprawiły, że choroba została zatrzymana. Na twarzy Ryszarda Boska coraz częściej pojawia się uśmiech. Wczoraj został wypisany z gliwickiego Centrum Onkologii. -
Już nie mogłem tu wysiedzieć. Biorę jeszcze leki przeciwbólowe, bo gardło i przełyk strasznie mnie bolą - wyznaje.
Gdy on walczyl w szpitalu, drużyna Wkręt-Metu Częstochowa na boisku zdobywała Puchar Polski, który zadedykowała właśnie Boskowi. - Wzruszyłem się... Szkoda, że jeszcze nie miałem okazji się z nimi spotkać. Ale jak stąd wyjdę, szybko to nadrobię. - dodaje.
Zawsze skryty. Teraz się otwiera i mówi wprost o swojej chorobie. - To mecz o największą stawkę. Nie lubię się uzewnętrzniać. Jedno jest pewne: w tej walce nigdy nie można tracić nadziei i wiary, że pokona się rywala. Ja wierzyłem...
* Więcej w Super Expressie
źródło: Super Express
autor: Anna Puch