Siatkarze z Bełchatowa już we wtorek przenieśli się do Łodzi, żeby jak najlepiej przygotować się do najważniejszej imprezy w historii klubu. Drużyna zamieszkała w Grand Hotelu, do którego dziś przyjadą jej rywale.
Po południu zespół po raz pierwszy trenowali w hali przy ul. Skorupki. W nocy z wtorku na środę przybyła z Niemiec ekipa rozkładająca nawierzchnię Gerflor, na której trzeba grać w Lidze Mistrzów. Pod tworzywem sztucznym są deski. -
To dobrze, bo wtedy mniej bolą stawy - mówił
Maciej Dobrowolski, rozgrywający Skry.
W zajęciach wzięli udział wszyscy zawodnicy, choć na uraz narzeka
Pliński. - Przed rozgrzewką masażysta długo oklejał mu staw skokowy. -
To nic poważnego - bagatelizował kontuzje środkowy PGE Skry. -
Graliśmy na treningu w piłkę i skręciłem nogę. W grze na pewno nie będzie mi przeszkadzać.
Pliński ćwiczył normalnie, zresztą w środę już po raz drugi. Rano drużyna miała bowiem zajęcia na siłowni. Po nich zawodnicy zjedli obiad i przyjechali do Łodzi. Dziś też mają trenować dwukrotnie, a w piątek raz, tak jak ich przeciwnicy.
Zawodnicy narzekali na chłód panujący w hali sportowej, ale ćwiczenia były tak intensywne, że bardzo szybko zdjęli dresy. Humorem tryskał
Mariusz Wlazły, który jest naładowany energią. Wielką formę pokazał już ostatnio w lidze, a jak wiadomo, im wyższa stawka meczu, tym gra lepiej. Wczoraj z taką siłą uderzał piłkę, że ta po odbiciu się od boiska leciała prawie pod sufit. -
Lubię tutaj grać - mówił. -
Wystąpiłem w Łodzi chyba w czterech meczach reprezentacji w Lidze Światowej. Tylko rok temu nie zagrałem z Chinami, bo miałem kontuzję.
Podczas treningów szkoleniowcy największy nacisk kładli na obronę i wyprowadzanie kontrataków. Zawodnicy ćwiczyli z ogromnym zaangażowaniem, co chwila dodatkowo mobilizowani przez trenerów. Zajęciom przyglądał się
Konrad Piechocki, prezes klubu. -
Pańskie oko konia tuczy - żartował.
Przypomnijmy, że w pierwszym spotkaniu Final Four - w sobotę o godz. 15.15 - PGE Skra zmierzy się z Dynamem Tattransgaz Kazań, a trzy godziny później na boisko wyjdą włoskie zespoły: Copra Piacenza i Sisley Treviso.
źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
autor: Anna Puch