W sobotę w hali sportowej przy ul. Skorupki rozpocznie się jedna z największych siatkarskich imprez na świecie. PGE Skra Bełchatów będzie walczyć o klubowe mistrzostwo Europy
Rywali PGE Skra ma bardzo mocnych. To włoskie Copra Piacenza i Sisley Treviso oraz rosyjskie Dynamo Kazań.
- Czujemy dużą presję i odpowiedzialność, ale mamy świadomość, z kim będziemy się mierzyć - mówi
Konrad Piechocki, prezes klubu z Bełchatowa. Szef PGE Skry jest ostrożny w ocenie szans swojego zespołu, ale kibice mistrza Polski nie wyobrażają sobie, by w Final Four nie triumfowała ich drużyna.
- Jestem jednym z nich - przyznaje
Marek Chrzanowski, prezydent Bełchatowa.
- Całe miasto jest dumne ze Skry. Za jej sprawą o naszym mieście jest głośno. Dla mnie, jako kibica, Skra jest faworytem.
Ale nawet trener mistrzów kraju
Daniel Castellani i kapitan drużyny
Piotr Gruszka przyznają, że zwycięstwo w turnieju finałowym nie będzie łatwe.
- Towarzyszy nam presja, ale prawda jest taka, że my nie musimy, ale chcemy wygrać - mówi przyjmujący PGE Skry.
- Z racji tego, że jesteśmy organizatorem turnieju, mamy w nim zapewniony udział. Ale my chcemy pokazać, że sportowo także na to zasługujemy. No i chcemy ten finał dobrze zakończyć. Każdy wie, o co chodzi.
A
Castellani dodaje:
- Jesteśmy gotowi do walki. Nie wiem, kto wygra, bo różnice w umiejętnościach naszych rywali są bardzo małe. To bardzo dobre drużyny. My chcemy udowodnić, że nie odstajemy od ich bardzo wysokiego poziomu.
Finałowy turniej rozegrany zostanie w Łodzi, bo hala PGE Skry jest za mała na imprezę tej rangi. Dlatego czołowych siatkarzy w Europie gościć będzie łódzka hala sportowa przy ul. Skorupki. Siatkówka na najwyższym poziomie to nic nowego w tym miejscu, bo od wielu lat gra tutaj reprezentacja Polski w rozgrywkach Ligi Światowej. Zawsze przy komplecie publiczności i tak zapewne będzie również w ten weekend.
- Oczywiście, że słyszałem o wspaniałej atmosferze w łódzkiej hali - przyznaje
Castellani. -
Ale tak naprawdę to nie ma znaczenia, czy gramy w Łodzi, w Bełchatowie, czy gdziekolwiek w Polsce. Bo kibice w tym kraju kochają siatkówkę i potrafią kibicować. My będziemy w samym środku i to będzie piękne.
O doping
Castellani i jego siatkarze mogą być spokojni, bo wszystko wskazuje na to, że w sobotę i niedzielę w hali sportowej nie będzie wolnych miejsc. Bilety rozprowadzane były przez internet, sprzedawano je także w Bełchatowie i Łodzi (m.in. w siedzibie "Gazety").
- Pozostało około 500 wejściówek - mówi
Piechocki.
- Część z nich musieliśmy zabezpieczyć dla kibiców drużyny z Rosji i z Włoch, ale nie wszystkie znalazły nabywców. Dlatego będziemy je sprzedawać polskim fanom siatkówki od piątku do niedzieli.
Rywalizację najlepszych europejskich drużyn obejrzą także kibice z zagranicy.
- Z Rosji ma przyjechać około dwustu fanów Dynama, drugie tyle z Włoch - twierdzi prezes PGE Skry.
Tym, którzy nie będą mogli na żywo oglądać zmagań najlepszych drużyn w Europie, pozostają transmisje telewizyjne. W Polsce finał pokażą Polsat, Polsat Sport i Eurosport.
- Rozgrywki Final Four są bardzo popularne w Europie - mówi
Marian Kmita, dyrektor Polsatu Sport.
- Przekazujemy sygnał transmisji do Włoch i Rosji, ale także do kilkunastu stacji w całej Europie. Zamówień na miejsca dla komentatorów w hali było tak dużo, że niektórym musieliśmy odmawiać.
W czwartek dotarli do Łodzi pozostali uczestnicy finału. Tylko Sisley Treviso przyleciał do Warszawy rejsowym lotem, pozostali - Copra Piacenza i Dynamo Kazań - czarterami. Wszystkie drużyny mieszkają w Grand Hotelu.
Ostatnie bilety na sobotnie i niedzielne mecze można kupować w kasach hali sportowej, w piątek w godz. 12-18, w sobotę w godz. 10-15.30 i w niedzielę w godz. 9-11.30
PROGRAM TURNIEJU FINAłOWEGO LM SIATKARZY W ŁODZI :
Sobota, 29 marca
Dynamo Kazań - PGE Skra Bełchatów godz. 15:15
Copra Piacenza - Sisley Treviso, godz. 18:15
Niedziela, 30 marca
Mecz o trzecie miejsce, godz. 11:30
Finał, godz. 14:30
źródło: gazeta.pl/Gazeta Wyborcza Łódź
autor: Anna Bajorek