- Czy w finale Wkręt-Met poradzi sobie z naszpikowaną reprezentantami Skrą Bełchatów?
Dwa pierwsze mecze odbędą się dziś i jutro w Bełchatowie, mistrzem Polski zostanie zespół, który wygra trzy spotkania.
- W ostatnim meczu półfinałowym pokonaliśmy Jastrzębski Węgiel, bo bardzo mocno zagrywaliśmy. Ze Skrą będzie jednak trudniej bo ona ma Mariusza Wlazłego i Stephane'a Antigę, którzy potrafią zaatakować nawet z najtrudniejszych piłek - mówi
Robert Szczerbaniuk przed zaczynającym się dziś wielkim finałem Polskiej Ligi Siatkówki.
- Mamy już Puchar Polski i przynajmniej srebrne medale, więc sezon i tak uważamy za rewelacyjny. Do spotkań ze Skrą możemy podejść na luzie, nie ciąży już na nas żadna presja. Przed półfinałem czuło się, że Częstochowa czeka na pierwszy od pięciu lat finał. Teraz wykonaliśmy już 200 procent normy i możemy bawić się grą - mówi Szczerbaniuk.
Częstochowianie na awans do finału czekali pięć lat. Na zwycięstwo nad Skrą czekają już ponad dwa lata, bo ostatnio zwyciężyli z bełchatowianami w styczniu 2006 roku. Grali wtedy na wyjeździe, a Robert Szczerbaniuk był jeszcze środkowym... gospodarzy.
- Pamiętam tamten mecz. Pierwszego seta wygraliśmy do 12, a kolejne przegraliśmy. Grając we Wkręt-Mecie rzeczywiście nie wygrałem jeszcze ze Skrą, ale nie nazwałbym tego kompleksem w stosunku do tej drużyny. Taki kompleks miałyby wtedy prawie wszystkie zespoły w kraju - mówi Szczerbaniuk, który obok Mariusza Wlazłego jest najmocniej serwującym polskim siatkarzem. Obaj są w stanie zaserwować tak, że piłka mknie z szybkością przekraczającą 120 km/h. (...)
Smaczku finałowej rywalizacji dodaje fakt, że Bełchatów i Częstochowę dzieli zaledwie kilkadziesiąt kilometrów, więc spotkania drużyn z tych miast mają niemal derbowy charakter...
źródło: sports.pl
autor: Anna Bajorek