Marcin Wika z częstochowskim zespołem zdobył w tym sezonie Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju, a w kolejnym grać będzie w Rzeszowie. O swoim przejściu do Resovii oraz o pracy na zgrupowaniu reprezentacji, gdzie aktualnie przebywa, opowiada w wywiadzie dla portalu Reprezentacja.net.Kilkanaście dni temu, jeszcze jako przyjmujący Wkręt - Met Domex AZS Częstochowa, cieszył się ze zdobycia srebrnego medalu mistrzostw Polski. W piątek podpisał dwuletni kontrakt z piątą w tym roku Resovią Rzeszów.
- O moim przejściu do drużyny Resovii zadecydowały tylko i wyłącznie względy sportowe. W Rzeszowie budowany jest silny zespół, który ma walczyć o najwyższe cele w kolejnym sezonie - wyjaśnia swoją decyzję
Marcin Wika.
Jak sam przyznaje, nie miał zbyt dużo czasu do namysłu, gdyż klub z Rzeszowa, nauczony doświadczeniami z lat ubiegłych, nie chciał zbyt długo czekać na odpowiedź.
-
Działacze z Częstochowy wyrazili chęć pozostawienia mnie w zespole, ale jak widać AZS do dziś nie poczynił jeszcze żadnych ruchów transferowych. Nie miałem żadnej pewności, czy w przyszłości będzie tam mocna drużyna.
Wika nie ma jednak powodów, aby żałować swojej decyzji, gdyż bardzo możliwe, że w przyszłym sezonie w Rzeszowie będzie się czuł jak w... Częstochowie. Z klubem dwuletni kontrakt podpisał już były przyjmujący częstochowian,
Krzysztof Gierczyński, a na dobrej drodze do podpisania umowy jest również rozgrywający akademików,
Paweł Woicki.
-
Fajnie, że znów będziemy mogli zagrać w jednym zespole - cieszy się z decyzji kolegi Wika. -
Po sezonie obawialiśmy się tego, że rozjedziemy się do innych klubów, że będziemy musieli grać przeciwko sobie. Okazuje się, że nie wszyscy będziemy stać po przeciwnej stronie siatki. Mam nadzieję, że Paweł też do nas dołączy (uśmiech).
Marcin Wika (fot. reprezentacja.net)
Działacze Resovii nie zamierzają jednak poprzestać na sprowadzeniu do swojego klubu utalentowanych siatkarzy. W mediach głośno jest o planowanym transferze wybitnego serbskiego szkoleniowca,
Ljubomira Travicy, który podobno jest już "po słowie" z rzeszowskim klubem.
-
Również słyszałem o tym, że trener Travica ma na dniach podpisać kontrakt. To dobry szkoleniowiec i bardzo się cieszę, że działacze pomyśleli także o trenerze. Nie sztuką jest zebrać dobrych zawodników. Trzeba też mieć trenera, który te wszystkie klocki poukłada i sprawi, że będą ze sobą idealnie współgrały - wyjaśnia Wika. -
Osobiście bardzo bym się cieszył mogąc współpracować z tak utytułowanym szkoleniowcem, od którego będę mógł się wielu rzeczy nauczyć - dodaje.
Zanim jednak Wika będzie miał okazję poznać metody nowego szkoleniowca, czeka go sezon reprezentacyjny pod okiem
Raula Lozano i
Alojzego Świderka. Z 22. powołanych przed świętami Wielkiej Nocy zawodników na zgrupowaniu pozostała 19-tka, w której swoje miejsce znalazł również Marcin.
- To jest powód do zadowolenia, "załapać się" do 19. ale nie mam zamiaru spoczywać na laurach - mówi skromnie.
- Będę walczył, żeby znaleźć się w 12., bo w końcu po to tu przyjechałem, żeby walczyć.
O pierwszym tygodniu Marcin, podobnie jak inni reprezentanci może powiedzieć tylko jedno:
-
Był bardzo ciężki (śmiech).
Trener Lozano uprzedził nas jednak, że przez dwa, trzy tygodnie będziemy ostro trenować, nie mamy bowiem zbyt wiele czasu, żeby dobrze się przygotować do czekających nas imprez - tłumaczy Wika.
To jednak wcale nie zniechęca zawodników do ciężkiej pracy. Po pierwszym tygodniu, w czasie którego pracowali głównie nad dokładnością, wystawami sytuacyjnych piłek oraz zagrywką i przyjęciem czeka ich... dalsza praca nad tymi samymi elementami.
- Podejrzewam, że przez dwa, trzy tygodnie będziemy pracować nad tym samym - potwierdza z uśmiechem Marcin Wika.
- Może niedługo dojdzie jakaś gra 6 na 6 bądź jakieś konkretne fragmenty, ale to się dopiero okaże.
* Rozmawiała Natalia Starosta - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
autor: Natalia Starosta