Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Stefan Huebner: Polscy kibice są najlepsi

strona główna 07.05.2008 18:57:00

strona główna - Stefan Huebner: Polscy kibice są najlepsi
Sisley Treviso na finały tegorocznej Ligi Mistrzów przyjechał jako jeden z faworytów. Mistrzowie Włoch, o występie w Łodzi będą chcieli jednak szybko zapomnieć. Podopieczni trenera Renana dal Zotto w walce o podium ulegli, dopingowanej przez prawie dziesięć tysięcy kibiców, bełchatowskiej PGE Skrze Bełchatów.

Środkowy drużyny z Treviso, Stefan Huebner, tak jak inni zawodnicy grający w Łodzi, był pod wrażeniem atmosfery, jaka panowała podczas turnieju. Magazyn Siatkówka miał okazję po imprezie porozmawiać z reprezentantem Niemiec.

Na początek podsumujmy cały tegoroczny turniej finałowy Ligi Mistrzów.

- Atmosfera w hali była świetna. Tak wielu śpiewających i dopingujących ciągle kibiców, bardzo rzadko można spotkać w innych krajach na świecie. Mimo, że nasza drużyna nie spisała się dobrze i nie zdołaliśmy nawet stanąć na podium, to jednak gra przy takiej widowni była dla nas wielką przyjemnością i bardzo cieszymy się, że mogliśmy zagrać w takiej atmosferze. Wszystko, oprócz naszej gry, stało na najwyższym poziomie. Tak naprawdę, każdy mógł wygrać z każdym. Spotkania były zacięte i do ostatniej piłki trzymały w napięciu. Polska drużyna zagrała dobre zawody i była niesamowicie blisko, by wyeliminować faworyzowany Kazań z finału. To wszystko świadczy o wyrównanym poziomie najlepszych drużyn w Europie.

To kolejny ważny turniej, który nie przyniósł Sisley'owi sukcesu. Wcześniej nie zdobyliście Pucharu Włoch.

- Ten rok jest dla nas niezwykle ciężki. W drużynie mamy nowego, młodego rozgrywającego. Prowadzi nas nowy trener. Drużyna zbiera więc doświadczenia. Rzeczywiście, ostatnio dwukrotnie przegrywaliśmy w ważnych turniejach już w półfinałach. Jednak nie były to aż tak bardzo złe rezultaty. Zarówno w Łodzi jak i w Mediolanie, gdzie walczyliśmy o Puchar Włoch, zagraliśmy dobre zawody. We Włoszech gra się ciężko, w europejskich pucharach nie jest łatwiej. Trzeba bardzo ciężko pracować, by cokolwiek zdobyć. Teraz koncentrujemy się już na walce o mistrzostwo Włoch, które w tym kraju jest najważniejszym trofeum. Zamierzamy zdobyć tytuł po raz kolejny. To nie będzie proste, ale się postaramy. Z pewnością ten sezon nie jest dla nas udany, ale mamy nadzieję, że zakończymy go właśnie wygraną, wtedy o gorszych chwilach nie będziemy pamiętać.

W finale Super Pucharu Włoch pokonaliście zespół z Rzymu, z którym przegraliście w półfinale Pucharu Włoch. Gdzie tkwi przyczyna porażki?

- To były zupełnie dwa różne spotkania. Super Puchar graliśmy na początku sezonu. To był tylko jeden mecz. Nie mieliśmy jeszcze konkretnych informacji na temat dyspozycji drużyny z Rzymu, oni nie mieli również informacji o naszym zespole. Zagraliśmy na luzie, bardzo dobrze nam wszystko wychodziło i wygraliśmy. W półfinale pucharu Włoch było już trochę inaczej. Graliśmy w połowie sezonu, Roma Volley bardzo dobrze się przygotowała i wygrała.

Po sezonie, razem z reprezentacją Niemiec będziesz walczył o olimpijską kwalifikację. Mówi się, że turniej w Dusseldorfie ma najmocniejszą obsadę.

- W tym okresie będą już same trudne turnieje. Również w Portugalii zawody do najłatwiejszych należeć nie będą. Jednak myślę, że aż tak źle nie będzie. Musimy przygotować się dobrze do spotkań z Hiszpanią czy Kubą. Europejskie drużyny zazwyczaj trudniej mają z zakwalifikowaniem się do igrzysk. Jednak podchodzimy do tego wszystkiego pozytywnie nastawieni. Mamy duże szanse na awans, gramy u siebie, więc będziemy czuć się pewniej. Przed nami jeszcze trochę czasu. Z pewnością będziemy ciężko pracowali, by przygotować się jak najlepiej i postaramy się turniej ten wygrać.


Mało brakowało, a nie walczyłbyś o olimpijskie nominacje. Praktycznie zagrożona była Twoja cała kariera. Jednak powróciłeś do grania i spisujesz się świetnie ...

- Czasami organizm potrzebuje czasu by się zregenerować. Ja takiej przerwy potrzebowałem. Powiedziałem "STOP" siatkówce. Przez ten czas zdobyłem wiele doświadczenia w innych dziedzinach. Pracowałem między innymi w telewizji. Spróbowałem swych sił jako asystent trenera, a także od środka poznałem siatkówkę plażową. Kiedy mój organizm odpoczął, postanowiłem spróbować wrócić do normalnej gry. Udało się i teraz mogę cieszyć się występami w najlepszej lidze na świecie, grać w reprezentacji mojego kraju, co bardzo mnie cieszy i sprawia dużo satysfakcji. Myślę, że to wszystko tak się toczy, dlatego, że mój organizm odpoczął, wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebował. Jestem zadowolony z takiego przebiegu zdarzeń. Dla mnie siatkówka to najlepsza rzecz, jaką mogę robić w życiu. Wszystko wokół tego sportu - atmosfera na halach, podróże, nowo poznani ludzie, to jest coś niesamowitego. Chciałbym, by najbliższe lata były moimi najlepszymi

Jeszcze niedawno grałeś w jednej drużynie z Michałem Winiarskim. Słyszałam, że byliście dobrymi kolegami.

- Tak, to prawda. Mieliśmy bardzo dobry kontakt. Czasami jadaliśmy wspólne obiady, spędzaliśmy razem czas. Jego żona bardzo dobrze mówi po niemiecku, ponieważ jej siostra mieszka od wielu lat w Niemczech. Michał to świetny chłopak, z dużym poczuciem humoru. W Trento mieliśmy z nim nie raz bardzo wesoło. Bardzo go lubię. Teraz mieszkamy niestety w różnych miastach, trudno nam spotkać się osobiście, ale czasami dzwonimy do siebie i wtedy rozmawiamy.

Wspominał Ci coś o polskiej lidze? Wiesz coś o rozgrywkach w naszym kraju?

- Tak, czasami opowiadał. Jednak dużo więcej o polskiej lidze słyszałem od moich niemieckich kolegów. Bjoern Andrae, Frank Dehne i Marco Lifke przedstawiają mi Waszą ligę w samych superlatywach. Według nich w Polsce jest bardzo dobra atmosfera do gry w siatkówkę. To najlepszy czas dla tego sportu w Polsce. Kluby są dobrze zorganizowane i zatrudniają zawodników na bardzo dobrych warunkach finansowych. Nie mają przy tym żadnych problemów, by w terminie wypłacać im pieniądze. Wszyscy są zadowoleni z występów w Polsce.

Jeśli w Polsce jest coraz lepiej, to czego brakuje, by gracze z najlepszych lig na świecie chcieli grać właśnie tutaj?

- Od tego trzeba zacząć, że polska liga nie odstaje bardzo od tych innych, teoretycznie lepszych. Jeśli kluby będą miały trochę więcej pieniędzy dla zawodników, myślę, że niedługo w Polsce będzie można zobaczyć gwiazdy światowego formatu. Tym bardziej, że teraz prawdopodobnie zmienią się przepisy dotyczące gry w lidze obcokrajowców. Zresztą nie potrzebujecie na siłę sprowadzać zagranicznych graczy. Na własnym podwórku macie wielu znakomitych zawodników.

Myślisz, że swoją karierę zakończysz już w lidze włoskiej?

- Wszystko jest możliwe i nie wiem, co będzie za dwa czy pięć lat - gdzie, w jakiej lidze, w jakim klubie będę grał. Jak na razie mam jeszcze dwuletni kontrakt z Sisley'em. Później zobaczymy. Każdą propozycję będę z pewnością rozważał. Ważna jest także moja dziewczyna, która również gra w siatkówkę (a jest nią Angelina Gruen, najlepsza niemiecka siatkarka, przyp. red.) i to, gdzie będę, także uzależniam od niej. Być może we dwoje przeniesiemy się w nowe miejsce, a może zostaniemy w Italii na dłużej. Kiedy przyjdzie na to czas, usiądziemy i będziemy wspólnie rozmawiać i decydować o naszej przyszłości.


Myślałeś już o tym, co będziesz robił po zakończeniu kariery zawodniczej?

- Na pewno chcę zostać blisko siatkówki. Chciałbym pracować jako trener. Najchętniej objąłbym stanowisko trenera reprezentacji Niemiec juniorów. Lubię pracować z młodymi ludźmi.

Turniej finałowy Ligi Mistrzów nie był Twoim pierwszym rozgrywanym w naszym kraju ...

- Rzeczywiście, jeszcze latem grałem w Polsce w Memoriale Wagnera w Olsztynie. Bardzo miło wspominam te zawody. Udało się nam go bowiem wygrać. Polscy kibice bardzo nam w tym pomogli. Takich fanów rzadko można spotkać. Dopingowali wszystkie drużyny, nawet wtedy, gdy reprezentacja Polski nie grała. Podobnie było w Łodzi. Polacy potrafią cieszyć się siatkówką, grą miejscowych zespołów, jak i drużyn z zewnątrz. Dla nich najważniejsza jest sama gra. Powiem to bez chwili zastanowienia - Polacy to najlepsi kibice na świecie.


* Rozmawiała Danuta Rękawica

źródło: wp.pl/Magazyn Siatkówka

opracowanie: Anna Bajorek

Do wiadomości napisano 2 komentarze

Powrót
Dodaj nowy komentarz
Zarejestruj swojego nicka.
Redakcja serwisu Reprezentacja.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy umieszczanych przez internautów.

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe do wypełnienia

  1. taj i można dodać też bez chwili zastanowienia: Hubner to najlepszy blokujący świata; mecz bez jego min. 5 bloków można zaliczyć do słabszych dni :)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  2. antoniuk Huebner chyba bedzie zmuszony grac w lidze tureckiej skoro jego dziewczyna nie dawno przeniosla sie właśnie do klubu tureckiego;]
    [Zgłoś komentarz do moderacji]