Jedni trenują w Spale, mając już chwilami "dość" grania, innym właśnie kończy się "urlop" i są już spragnieni powrotu do siatkówki. O spędzaniu wolnego czasu, reprezentacji i swoich planach na przyszłość portalowi Reprezentacja.net opowiada Paweł Rusek, libero Jastrzębskiego Węgla. Jastrzębski Węgiel, zespół którego barw od kilku sezonów broni
Paweł Rusek, zakończył tegoroczną rywalizację w Polskiej Lidze Siatkówki dopiero na czwartej pozycji.
-
Pod względem sportowym ten sezon na pewno nie spełnił moich oczekiwań - przyznaje Paweł. -
Każdy z nas marzył o medalu. Kiedy nie udało nam się awansować do finału, bardzo chcieliśmy zdobyć brąz. To jednak również nam nie wyszło, a przecież po to się gra, żeby wygrywać medale. Musimy wyciągnąć wnioski, pracować jeszcze ciężej, żeby w przyszłym sezonie osiągnąć cel i zdobyć najlepiej złoto (śmiech).
Zawodnikom Jastrzębia nie pozostało jednak nic innego jak pozbierać się po porażce. Działacze zaś głowią się nad tym, co zrobić, żeby w przyszłym roku podobna sytuacja się nie powtórzyła. -
Władze naszego klubu przeżywały wszystko tak jak my, zawodnicy - przyznaje Rusek. -
Teraz jest już jednak za późno, żeby to roztrząsać. Musimy zebrać drużynę na przyszły sezon i stanąć do boju.
Dzięki temu, że liga skończyła się w tym roku stosunkowo wcześnie, Paweł Rusek miał kilka dni więcej, żeby odpocząć i zregenerować siły po ciężkim sezonie.
- Jastrzębie spotyka się na treningach już 14 maja, więc niedługo skończy się mój urlop - mówi. -
Spędziłem go na miejscu, w domu. Miałem kilka zaległych spraw do pozałatwiania i wreszcie była okazja, żeby zrobić wszystko na spokojnie.
Na razie z obozu "Jastrzębi" nie dobiegają żadne informacje o spektakularnych transferach. Z klubem pożegnali się rozgrywający
Nikolaj Iwanow (szuka klubu), oraz
Dawid Murek, który przeszedł do mistrza Polski, Skry Bełchatów. Wiadomo też, że kontrakt na kolejny rok podpisał z klubem trener
Roberto Santilli. W Jastrzębiu pozostaje również Paweł Rusek, którego kontrakt obowiązuje jeszcze do przyszłego sezonu. Zanim się on jednak rozpocznie, czekają nas emocje związane z reprezentacją. Biało - czerwoni mają w tym roku wyjątkowo napięty terminarz, sympatycy siatkówki nie będą więc zapewne narzekać na brak adrenaliny. Rusek, dla którego niestety zabrakło miejsca wśród powołanych przez
Raula Lozano, miał sporo czasu, żeby zregenerować siły i zatęsknić za siatkówką po długim i ciężkim sezonie ligowym.
-
To jest fajne przez tydzień, góra dwa, kiedy wstajesz z myślą "Rany, jak fajnie, że nie muszę dziś nic robić." Teraz już szczerze mówiąc tęsknię za treningami (śmiech).
Bo kiedy już się wszystko pozałatwiało, i jeden, drugi dzień nie ma się kompletnie nic do roboty, to zaczyna robić się ciężko (śmiech).
Cieszę się więc, że znów zaczynamy trenować.
Poza tym ruszać się trzeba. Każdy z nas kocha to, co robi, nie może więc stracić formy. Będziemy mieli teraz okres roztrenowania, potem, w lipcu czeka nas druga cześć wakacji - opowiada o planach na najbliższe tygodnie Rusek. -
To już będzie lato, więc będzie pewnie więcej pomysłów na zaplanowanie sobie czasu.
Może się jednak okazać, że z lipcowych planów urlopowych wyjdą nici bądź trzeba je będzie mocno ograniczyć, gdyż już niebawem trenerzy
Panas i
Kowal podadzą do wiadomości listę powołanych zawodników do kadry B. Czy znajdzie się na niej również nazwisko sympatycznego libero z Jastrzębia?
- Nie ukrywam, że chciałbym się znaleźć w kadrze B - przyznaje Paweł. -
To byłaby dla mnie dodatkowa możliwość rozwoju. Okres wakacji zawsze jest taki luźniejszy jeśli chodzi o treningi, a dzięki powołaniu miałbym okazję ciągłego poprawiania swoich umiejętności, współpracy z nowymi szkoleniowcami. Dostałbym szansę pójścia krok do przodu, stania się lepszym zawodnikiem. Poza tym to reprezentacja, a bronić barw narodowych to zawsze jest zaszczyt, nawet jeśli jest to kadra B - dodaje.
Grzegorz Szymański i Paweł Rusek
(fot. reprezentacja.net)
Takiego podejścia do spraw występów w biało - czerwonych barwach można Pawłowi Ruskowi tylko pogratulować. Jeśli młody libero nabierze więcej doświadczenia kto wie? Być może już niedługo zobaczymy go w kadrze Raula Lozano?
- Miałem już okazję trenować razem z kadrą A przez tydzień przed prekwalifikacjami w Szombathely - wspomina Rusek.
- Pierwszy raz zostać powołanym do kadry A to dla każdego zawodnika ogromne przeżycie. Wspominam więc tamten okres bardzo miło. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dostanę powołanie i spotka mnie ten zaszczyt.
Na razie jednak pozostaje mu śledzenie występów kadry A w telewizji. Najbliższa okazja już niebawem, 16 maja polscy siatkarze rozpoczynają bowiem zmagania w pierwszej fazie kwalifikacji do mistrzostw Europy 2009, które rozegrane zostaną w Olsztynie. Rywalami Polaków będą zespoły Węgier, Estonii i Czarnogóry bądź Norwegii. Wydawać by się mogło, że biało - czerwoni powinni przejść przez te zawody jak burza. Czy jednak w Olsztynie na pewno będzie łatwo?
- Przede wszystkim w dzisiejszej siatkówce nie wolno nikogo lekceważyć - wyjaśnia Paweł. -
Już nie raz słabsze drużyny pokazywały, że na ważnej imprezie można mieć dzień „konia”, gra się wtedy na takim poziomie, że dorównuje się tym najlepszym. Jeśli więc podejdziemy do tych spotkań na 100%, a na pewno tak będzie, to jestem spokojny o zwycięstwo. Powiem szczerze, że teraz nie ma już takich meczów, które wygrywałoby się „spacerkiem”, bez większego nakładu sił, zwłaszcza na poziomie reprezentacyjnym. Konkurencja nie śpi i trzeba być cały czas czujnym. Każdy musi być przygotowany na 100% i dawać z siebie wszystko - kończy Rusek.
*Rozmawiała Natalia Starosta - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
autor: Natalia Starosta