seniorzy 15.05.2008 10:52:11

Jakie to uczucie być najlepiej zarabiającym siatkarzem świata?
- Nie wiem, czy najwięcej zarabiam, więc nie będę na ten temat rozmawiał. Wiem, że otrzymuję godne wynagrodzenie za pracę, która sprawia mi dużo przyjemności. Każdemy życzyłbym, aby był w takiej sytuacji.
Trudno mi uwierzyć, że ktoś, kto w rubryce "miejsce zamieszkania" wpisuje "Honolulu, Hawaje", nagle pokochał Kazań.
- Dlaczego? To naprawdę fajne miasto. Zresztą aż tak długo tam nie mieszkam, bo zaraz po sezonie wracam do Stanów na mecze reprezentacji.
Powiedział pan, że nic panu nie brakuje: a języka angielskiego?
- Rozmawiamy po angielsku cały czas, po rosyjsku za dużo nie mówimy. Poza tym w Kazaniu można się spotkać ze sportowcami amerykańskimi grającymi w koszykówkę lub hokeja. Tych od hokeja za dobrze nie znamy, ale z koszykarzami się czasem widujemy. I można gdzieś wyskoczyć na kolację z kolegami z drużyny. To doświadczeni faceci, którzy mają rodziny i za bardzo nie szaleją. To mi odpowiada.
Nie piją za dużo wódki?
- Nie, my jesteśmy przecież sportowcami. Rosjanie naprawdę bardzo dużo piją, ale niekoniecznie nasi koledzy. Ja tam wolę łyknąć dobrego piwa.
Lloy Ball powiedział mi, że po sukcesach jest tylko wódka i kawior.
- No, czasem się zdarza. Takie połączenie rzeczywiście się trafia. Ale my nie pijemy tyle co inni. Także dlatego, że nie możemy, nie dalibyśmy rady. Mamy za słabe głowy.
Piłkę uderzacie jednak równie mocno jak Rosjanie, zwłaszcza pan. Zna pan opinię, że idealnie pasuje pan do siłowego stylu Dynama? Gdyby ktoś nie wiedział, że jest pan Amerykaninem, pomyślałby, że pochodzi pan z Rosji.
- Tak, słyszałem takie opinie. Coś w nich jest. Ale jeśli serwujesz z prędkością ponad 120 kilometrów na godzinę, to nie znaczy, że jesteś Rosjaninem. Nie przesadzajmy z tym stereotypami. W łódzkim Final Four Ligi Mistrzów wygraliśmy także dzięki technice. Wiedzieliśmy, kiedy grać mocno, a kiedy rozsądnie. Zgadzam się, że rosyjski styl zakłada mocne uderzanie piłki i nie ukrywam, że mi to odpowiada, ale potrafię też grać inaczej.
Po zakończeniu sezonu w Moskwie pojedzie pan na zgrupowanie reprezentacji, a potem na igrzyska. Co może tam zrobić kadra USA?
- Możemy osiągnąć wielkie rzeczy. Nie jesteśmy najlepszym zespołem świata, ale pokonywaliśmy już wszystkie najlepsze. Dlaczego nie miałoby się to zdarzyć w Pekinie? Jedziemy po złoty medal, jak chyba każdy.
Polska musi najpierw wywalczyć sobie awans.
- Wiem i wcale nie ma aż tak łatwej grupy. Uda wam się jednak chyba zakwalifikować, ale... uważajcie na Portoryko. Znakomicie pracują z młodzieżą, z roku na rok są coraz lepsi. To nie jest łatwy przeciwnik.
*Rozmawiał Żelisław Żyżyński
źródło: Dziennik.pl
autor: Renata Respondek
Do wiadomości napisano 2 komentarze

5-13 września 2008
Foligno & Perugia (ITA)
--------------------------
Wyniki