1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorzy 15.05.2008 14:09:00

Po drodze muszą zagrać w eliminacjach do mistrzostw Europy (od piątku w Olsztynie, a później w Tallinie), eliminacjach do igrzysk olimpijskich (przełom maja i czerwca w Portugalii), Lidze Światowej (czerwiec i lipiec) oraz - miejmy nadzieję - w turnieju finałowym LŚ (koniec lipca w Brazylii) i od 8 sierpnia na igrzyskach w Pekinie.
W tym czasie tylko samolotami ekipa Raula Lozano przeleci ok. 55,5 tys. km. Takich "drobiazgów", jak choćby przejazd autobusem z Katowic do Łodzi czy z Bydgoszczy do Poznania, gdy "światówka" będzie w Polsce, w ogóle nie liczyliśmy. Dla przypomnienia dodajmy, że obwód ziemi to niespełna 41 tys. km.
- Gdybyśmy mieli zapłacić za wszystkie bilety, to kosztowałoby to nas ok. 800 tys. zł - mówi menedżer reprezentacji Witold Roman, który koordynuje podróże kadry. - Za przeloty na mecze Ligi Światowej płaci jednak FIVB. My będziemy musieli pokryć tylko koszty biletów do Tallina, no i ewentualnie z Rio de Janeiro do Pekinu. Na najdłuższych trasach dopłacimy też do biletów, by zarezerwować zawodnikom miejsca w klasie biznes. W ekonomicznej, poza libero i trenerem Lozano, praktycznie nikt z ekipy nie mieści nóg między fotelami - dodaje Roman.
Najdłuższa podróż, jaka czeka tego lata naszą ekipę, to wspomniany już lot z Brazylii do Chin. Na razie to hipotetyczna wyprawa, ale chyba nikt nie wyobraża sobie, że może do niej nie dojść. W Rio de Janeiro od 23 do 27 lipca odbędzie się turniej finałowy Ligi Światowej. Raczej nie da się do niego nie awansować, choć tym razem nasi trenerzy i zawodnicy nie chcieliby tego. W grupie mamy bowiem Egipt, Chiny i Japonię (w takiej kolejności zagramy z tymi drużynami na wyjeździe od 13 czerwca, co weekend, bez wracania do Polski). Zespoły o klasę słabsze od polskiego. Nawet jeśli Raul Lozano, a takie jest założenie, wyśle na wyjazdy drugi skład, trudno będzie nie wygrać choć po jednym meczu. Chińczycy pokonali wprawdzie ostatnio Amerykanów, ale przegrali choćby z Niemcami. Japończyków i Egipcjan bać się w ogóle nie powinniśmy.
W Rio de Janeiro znaleźć się musimy. W Pekinie też, a że czasu między finałem "światówki" a igrzyskami jest mało, trenerzy już dziś zapowiadają, że z Brazylii ekipa poleci prosto do Chin. To oznacza podróż trwającą niemal dwie doby non stop i ok. 17-18 tys. kilometrów do przelecenia! Tak napiętego programu jak w tym sezonie nasi siatkarze chyba jeszcze nie mieli.
Na razie kadra trenuje w Olsztynie, gdzie w piątek zaczyna się Memoriał Huberta Wagnera, pierwszy z dwóch turniejów eliminacyjnych do mistrzostw Europy. Polacy zmierzą się w nim z Czarnogórą, Estonią i Węgrami. Za tydzień w Tallinie mecze rewanżowe. Bezpośredni awans wywalczy zwycięzca, drugi trafi do baraży.
We wtorek do kadry dołączył Michał Winiarski, który w ubiegłą środę wywalczył tytuł mistrza Włoch z Itasem Diatec Trentino. Na razie nie trenuje normalnie. Jest zmęczony i narzeka na ból kręgosłupa, który w tym sezonie już eliminował go z gry.
Trenerzy zastanawiają się nawet nad tym, by nie wstawiać Michała do składu na memoriał. Jak się dowiedzieliśmy, jego kłopoty zdrowotne to niejedyny problem w kadrze, ale na razie szkoleniowcy nie chcą zdradzać, kogo jeszcze może zabraknąć. Jutro podadzą dwunastkę kadrowiczów.
* Autor tekstu Robert Małolepszy - POLSKA Dziennik Zachodni
źródło: naszemiasto.pl/POLSKA Dziennik Zachodni
opracowanie: Anna Bajorek
Do wiadomości napisano 15 komentarzy