Dzisiaj na posiedzeniu prezydium zarządu Polskiego Związku Piłki Siatkowej powinna zapaść ostateczna decyzja w sprawie konkursu na stanowisko selekcjonera polskich siatkarek. Specjalnie powołana do tego komisja opracowała dokładny regulamin wyboru nowego szkoleniowca i dzisiaj go przedstawi do akceptacji.
Dzisiaj na posiedzeniu prezydium zarządu Polskiego Związku Piłki Siatkowej powinna zapaść ostateczna decyzja w sprawie konkursu na stanowisko selekcjonera polskich siatkarek. Specjalnie powołana do tego komisja opracowała dokładny regulamin wyboru nowego szkoleniowca i dzisiaj go przedstawi do akceptacji.
Najprawdopodobniej jednak dopiero 28 grudnia poznamy te zasady. Dlaczego tak późno? –
Chcemy, aby oficjalne ogłoszenie konkursu jednocześnie pojawiło się w Polsce i na świecie – przyznał przewodniczący Komisji ds. Wyboru Trenera Reprezentacji Polski Kobiet, Marek Bykowski. –
Mamy zapewnienie ze strony Międzynarodowej Federacji Siatkówki (FIVB), że ogłoszenie ukaże się na ich witrynie internetowej właśnie 28 grudnia. Wcześniej się nie uda, bo najpierw musimy przetłumaczyć na język angielski tekst regulaminu konkursu, a potem są Święta Bożego Narodzenia.
Czy działacze zdecydują się na konkurs otwarty? Wedle naszych informacji tak właśnie się stanie. Jednak członkowie komisji zapewne wpiszą do regulaminu wiele ograniczeń, dotyczących na przykład stażu pracy i sukcesów. –
W ten sposób unikniemy sytuacji, że do konkursu zgłoszą się przypadkowi ludzie – powiedział prezes PZPS, Mirosław Przedpełski.
Co ciekawe, konkurs już cieszy się... ogromnym zainteresowaniem. A przecież jeszcze nie jest ogłoszony! –
Odebraliśmy telefony od kilku znanych trenerów z całego świata – poinformował Przedpełski. – Są zainteresowani pracą w naszym kraju. Czy w tym gronie jest faworyzowany swego czasu przez niektóre media Arie Selinger? –
Nie chcę przesądzać, ale myślę, że Holender nie będzie się jednak ubiegał o pracę w naszym kraju – zadeklarował Przedpełski.
Jaką kwotę polska federacja jest skłonna wydać na nowego selekcjonera? Nie jest tajemnicą, że poważny kandydat nie rozpocznie rozmów jeżeli „na stole” nie będzie 100 tys. euro rocznie. Najlepsi mogą zażyczyć sobie nawet 200 tys. euro... –
Andrzej Niemczyk zarabiał podobne pieniądze – stwierdził prezes PZPS. –
Finansowo jesteśmy więc przygotowani.źródło: Sport
opracowanie: Katarzyna Biernacka