32 letni Meksykanin, kapitan i lider Knack Roeselera - Ivan Contreras - poprowadził swój zespół do zwycięstwa nad mistrzem Polski. Contreras był pod wielkim wrażeniem polskich kibiców. W Bełchatowie grał pierwszy raz, ale tak znakomitej atmosfery dawno nie widział.
32 letni Meksykanin, kapitan i lider Knack Roeselera - Ivan Contreras - poprowadził swój zespół do zwycięstwa nad mistrzem Polski. Contreras był pod wielkim wrażeniem polskich kibiców. W Bełchatowie grał pierwszy raz, ale tak znakomitej atmosfery dawno nie widział.
Sebastian Sobczak: Chyba nie zaprzeczysz, że zagrałeś świetny mecz, atakowałeś niemal ze 100 procentową skutecznością.
Ivan Contreras: Oj nie (uśmiech) tak rewelacyjnie nie było. Dziękuje Ci za miłe słowa. Bardzo się cieszę ze zwycięstwa na tak trudnym terenie jakim jest Bełchatów. Mam jednak do siebie pretensje, że w trzecim secie dałem się ponieść emocjom i zepsułem ważną zagrywkę.
Przyznasz, że wasz przeciwnik - BOT Skra Bełchatów to dobry zespół?
- Oczywiście! Nie mam żadnych wątpliwości, BOT Skra to jeden z lepszych zespołów w Europie. Nie myśl sobie, że staram się podlizać (uśmiech), ale naprawdę tak sądzę. Dziś zanotowali wiele wzlotów i upadków - podobnie jak Knack. W każdym secie decydowały dwie, może trzy piłki. Skra miała szansę na zwycięstwo, jednak z niej nie skorzystała. Tak bywa w siatkówce…
Czy w gronie trzech drużyn, które awansują do kolejnej rundy znajdzie się miejsce dla mistrzów Polski?
- Nie wydaje mi się, aby mogło być inaczej. Skra to silny, ambitny zespół. Mistrzowie Polski są zdecydowanie lepszym zespołem od Levskiego Sofia. W mojej opinii bełchatowianie przeżywają lekki kryzys, ale nie jest on na tyle silny by mógł spowodować, że nie awansujecie do fazy Play Off. Jestem przekonany, że z grupy C wyjdzie Lube Macerata, Skra Bełchatów i oczywiście mój zespół – Knack Roeselare.
O co tak naprawdę walczycie w obecnej edycji Ligi Mistrzów?
- Dla nas każdy mecz ma szczególne znaczenie. Sam zobacz, mamy awans w kieszeni, a mimo to wciąż mobilizujemy się, chcemy wygrywać i wygrywamy. Mam nadzieje, że zwycięską znakomitą passę podtrzymamy przed kolejną rundą. W fazie Play Off kończą się żarty, zaczyna się poważna rozgrywka. Losowanie par, to jedna wielka loteria.
Myślicie o Final Four?
- To by było spełnienie naszych marzeń i wielki sukces belgijskiej siatkówki. Nie ukrywam, że w naszych głowach nie raz przewinęła się myśl awansu do wielkiej czwórki. Ale to wciąż daleka droga. Pożyjemy, zobaczymy…
Przyznasz, że w hali Energia było głośno. Pokusisz się o ocenę bełchatowskich kibiców?
- Momentami było wręcz nie do wytrzymania (śmiech Ivana). Miejscowi kibice są wspaniali. W Bełchatowie gram pierwszy raz w karierze, ale tak znakomitej atmosfery dawno nie widziałem. To co się działo w Bełchatowie, przechodzi ludzkie pojęcie.
W twoich słowach wyczuwam lekką nutkę zazdrości. Czy mam przez to rozumieć, że chciałbyś zagrać w barwach Skry?
- Czemu nie? Swoją drogą byłoby to dla mnie wielkie wyróżnienie. Chyba nie ma siatkarza, który nie chciałby grać dla tak wspaniałej publiczności.
*
Z Ivanem Contrerasem rozmawiał - Sebastian Sobczak
źródło: www.skra.pl
autor: Małgorzata Mauer