Siatkarze Jastrzębskiego Węgla i AZS-u Olsztyn znają się już na pamięć. Stawką dzisiejszego spotkania jest pierwsze miejsce w tabeli.Siatkarze Jastrzębskiego Węgla i AZS-u Olsztyn znają się już na pamięć. Stawką dzisiejszego spotkania jest pierwsze miejsce w tabeli.
Kibice pasjonują się rywalizacją obu drużyn od dwóch tygodni. W zaciętych meczach w ramach 1/8 finału Pucharu CEV dwa razy górą był Jastrzębski Węgiel, który za każdym razem potrzebował tie-breaku, żeby uporać się z wymagającym rywalem. Teraz stawką rywalizacji będą już punkty PLS-u. Początek spotkania o godz. 20. Transmisja spotkania w Polsacie Sport.
Wojciech Todur: Nie śnią się już Panu siatkarze z Olsztyna?
Grzegorz Szymański, atakujący JW: -
A powinni? (śmiech).
Nieee..., mam przyjemniejsze sny. Zresztą myślę, że to my powinniśmy się śnić olsztynianom. To w końcu oni przegrali z nami dwa ostatnie mecze.
Liga zbliża się do półmetka. Coś Pana zaskoczyło?
- Trudno tak oceniać innych. Czołówka jest podobna do tej sprzed roku, czyli my, Skra Bełchatów oraz AZS Częstochowa i Olsztyn, a dalej inni. Podoba mi się gra Resovii. Przed weekendem zapowiadali, że utrą nosa Skrze i zostaną samodzielnym liderem PLS-u. Teraz wiemy, że te deklaracje były trochę na wyrost, co jednak nie zmienia faktu, że grają dobrze. Podoba mi się też Mostostal Kędzierzyn-Koźle. Kto zawodzi? Politechnika Warszawa. W składzie mają wiele indywidualności, a jednak ciągle są pod kreską. Pewnie brakuje im zgrania.
A zespół z Jastrzębia jest już zgrany?
- Do ideału jeszcze nam daleko. Gdybyśmy się rozumieli lepiej, to na pewno nie oddalibyśmy głupio dwóch setów w Bełchatowie...
Nie zagrał Pan w ostatnim meczu z Gwardią Wrocław. To wynik przemęczenia mistrzostwami świata i sezonem?
- Nie do końca. Byłem przeziębiony, miałem gorączkę. Lekarz wypisał mi dosyć mocne leki, lepiej było zostać w domu. Jak na razie, z zawodników, którzy grali w mistrzostwach, na zmęczenie skarżył się Mariusz Wlazły i on rzeczywiście dostał z tego powodu wolne. Ja na razie czuję się na siłach, żeby grać w każdym spotkaniu. Chociaż grania jest sporo, a mecze często pięciosetowe.
Wkrótce JW czeka wyjazdowe spotkanie z włoską Piacenzą w ramach Pucharu CEV. Myślicie już o tym meczu?
- Powolutku. Najpierw zagrajmy z Olsztynem, potem z Resovią. Zanosi się na naprawdę wyczerpujący miesiąc. W lutym mamy zaplanowanych osiem spotkań, z czego sześć naprawdę trudnych. Przed nami Olsztyn, Skra, dwa razy Piacenza... Wszystko jednak w swoim czasie.
* z Grzegorzem Szymańskim rozmawiał Wojciech Todur - Gazeta Wybarczaźródło: gazeta.pl (Katowice)
autor: Karolina Kosek