Bez niej trudno wyobrazić sobie naszą reprezentację siatkarek. Iza Bełcik (27 l.), rozgrywająca numer 1., powoli wraca do pełni sił. Po dwóch operacjach, jakie przeszła na początku roku w warszawskiej klinice Carolina, przyszedł czas na długą i męczącą rehabilitację.
Bez niej trudno wyobrazić sobie naszą reprezentację siatkarek. Iza Bełcik (27 l.), rozgrywająca numer 1., powoli wraca do pełni sił. Po dwóch operacjach, jakie przeszła na początku roku w warszawskiej klinice Carolina, przyszedł czas na długą i męczącą rehabilitację.
-
Potrwa cztery miesiące - wzdycha
Iza. -
Miało być krócej, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Gdybym zbyt wcześnie rozpoczęła trening i wyszła na parkiet, kolano i Achilles znowu poszłyby pod nóż. A to byłoby bez sensu.
Dlatego rozgrywająca "Złotek" i Muszynianki cierpliwie poddaje się zabiegom. Masaże, elektrostymulacje, powolne i lekkie zgięcia prawej nogi - tak codziennie przez dwie godziny.
-
Prawe kolano mogę już zginać, ale tylko jak założę specjalną szynę - tłumaczy. - B
ez niej naruszona byłaby stabilność chrząstki. Wszystko musi się dobrze zagoić.
Na wszystkie zabiegi siatkarkę wozi narzeczony, Artur.
-
Cały czas jest ze mną - uśmiecha się. -
Gdyby nie on, nawet nie miałabym, jak dojechać do "Caroliny". Autobusem to byłaby wielka męka. A sama nie dałabym rady kierować samochodem. Sprzęgło, gaz, hamulec - nawet nie zgięłabym nogi.
Rehabilitacja w "Carolinie", długi pobyt w Warszawie - koszty przywrócenia do pełnej sprawności Izy to spory wydatki.
- Pomaga mi klub, Polski Związek Piłki Siatkowej - mówi. - Wszystko jest OK. Tylko wracać do zdrowia i grać. Choć jak przyjdzie nowy trener reprezentacji, to nie wiem, czy na mnie postawi!
źródło: Super Express
opracowanie: Anna Sówka