- Myślę, że przede wszystkim dziś nie byliśmy razem na boisku. Graliśmy, jakbyśmy się wszyscy bardzo nie lubili i za karę mieli z sobą grać. To jest bardzo negatywny aspekt tego spotkania - tłumaczył porażkę z Serbią kapitan naszego zespołu, Piotr Gruszka.Dlaczego w tak złym stylu przegraliśmy z Serbami?
- Myślę, że przede wszystkim dziś nie byliśmy razem na boisku. Graliśmy, jakbyśmy się wszyscy bardzo nie lubili i za karę mieli z sobą grać. To jest bardzo negatywny aspekt tego spotkania. Oczywiście mieliśmy problemy fizyczne, taktyczne, techniczne, ale najbardziej mnie niepokoi to, że nie byliśmy drużyną, nie było atmosfery do gry. To jest najbardziej niepokojące, jest mi z tego powodu bardzo przykro. My jako zespół musimy nad tym pracować, a resztę zostawmy trenerom.
Piotr Gruszka przemawiający do kibiców (fot. Reprezentacja.net)
Czy taki wynik nie zostaje w głowach? Do Igrzysk dwa tygodnie - to mało i dużo. Jednak dostaliśmy "lanie" od pierwszej i drugiej drużyny Serbii.
- Wynik to dziś drugorzędna sprawa. Oczywiście, zawsze walczy się o zwycięstwo, ale w tym momencie, po takim spotkaniu, ważniejsze jest to, w jakim stylu przegraliśmy. To jest najbardziej bolesne. Musimy się podnieść, bo czasu faktycznie jest coraz mniej, a nie chcielibyśmy zaliczyć takiego występu na Igrzyskach. Musimy podejść do tego bardzo rozsądnie i mądrze, jesteśmy przecież doświadczeni, dorośli. Trzeba zrobić wszystko, aby ta atmosfera wróciła, bo już dawno nie graliśmy w tak złej atmosferze.
Jak będą wyglądać kolejne dwa dni w Rio bez grania meczów?
- Nie wiem jeszcze, wszystko zależy od decyzji trenera. Chciałbym wrócić jeszcze do atmosfery: najgorsze jest to, że to uwidacznia się tylko na boisku. W hotelu, na posiłkach, gdy spędzamy czas poza boiskiem wszystko jest ok. Tak mi się wydaje. Na boisku jednak nie pokazujemy tego. Nie szukałbym przyczyny w żadnych kłótniach, bo tego nie ma.
*Z Piotrem Gruszką rozmawiał Tomasz Swędrowski, Polsat Sportźródło: Polsat Sport/Reprezentacja.net
opracowanie: Dominika Chorzępa