seniorzy, ligaswiatowa2008 26.07.2008 13:58:23

I set:
Mecz zaczyna się od długich wymian po obu stronach siatki. Amerykanie szaleją w obronie, zaś Brazylijczycy chcą odrzucić rywali od siatki mocnymi zagrywkami i atakami. Zawodnicy USA mają duże problemy ze sforsowaniem dobrze ustawionego bloku rywali. W obliczu problemów skrzydłowych ze skończeniem ataku amerykański rozgrywający Ball uruchamia środek, co przynosi im kolejne punkty, jednak to Brazylia prowadzi na pierwszej przerwie technicznej 8:7. Po wznowieniu gry nadal trwa walka punkt za punkt, a Amerykanie imponują przede wszystkim doskonałą grą obronną. Po błędzie Brazylijczyków i imponującej akcji ze środka USA odskakuje na dwa punkty (10:12). Szybko jednak "Canharinhos" doprowadzają nie tylko do wyrównania, ale po mocnych zagrywkach Giby wychodzą na prowadzenie (13:12). Amerykanie stawiają zacięty opór „złotej drużynie”, jednak przegrywają 16:14 na drugiej przerwie technicznej. Szybko odrabiają straty i po efektownym bloku na Marcehlinho prowadzą 18:19. W końcówce znowu jesteśmy świadkami wyrównanej walki pomiędzy obiema drużynami (20:20). Jednak Brazylijczykom przydarzają się błędy w ataku i to USA ma pierwszą piłkę setową przy stanie 22:24. Pierwszej szansy Amerykanie nie wykorzystują, drugiej jednak już nie marnują i wygrywają seta 23:25.
II set:
Brazylijczycy zaczynają od asa serwisowego, a do tego punkty w ataku dokłada Giba i prowadzą 3:1. Amerykanie szybko jednak niwelują straty doskonałą grą w bloku i wracają do wyrównanej twardej walki (4:4). Dynamiczne ataki Amerykanów na kontrze dają im prowadzenie 6:8 na pierwszej przerwie technicznej. Brazylijczycy nieustrzegają się niewymuszonych błędów w ataku i przewaga USA rośnie (7:11). Zaczyna funkcjonować brazylijski blok i prowadzenie Amerykanów topnieje do dwóch punktów (12:14). Jednak reprezentacja Brazylii ma spore problemy w polu zagrywki, zaś amerykański zespół nie wstrzymuje ręki w tym elemencie i wraca do trzypunktowej przewagi (15:18). W kolejnych akcjach przewaga Amerykanów rośnie (16:21), a to głównie dzięki niewiarygodnej grze obronnej tej drużyny. W końcówce w polu zagrywki pojawia się Bruno Rezende i mocno utrudnia Amerykanom życie swoim serwisem. To jednak nie wystarcza i USA zwycięża w tej partii 22:25.
III set:
Zaczyna się od świetnego bloku Amerykanów na Gibie. W amerykańskiej drużynie nie do zatrzymania jest Priddy, a to wszystko przekłada się na dwupunktowe prowadzenie reprezentacji USA (3:5). Brazylijczycy poprawiają swoją skuteczność na kontrze i doprowadzają do wyrównania po 6. Błąd popełnia amerykański rozgrywający i to Brazylia prowadzi na pierwszej przerwie technicznej 8:7. Po wznowieniu gry przewaga "Canahrinhos" rośnie, a Amerykanie zaczynają się mylić (10:8, 12:9). Reprezentacja USA mozolnie odrabia straty i doprowadza do wyrównania 14:14. Kolejne mocne ataki Stanleya i Priddy’iego dają im prowadzenie 16:14 na drugiej przerwie technicznej. Brazylia nie zamierza się jednak poddać i odrabia straty (18:19). Amerykanie też jednak nie zwalniają ręki i jesteśmy świadkami zaciętej wyrównanej końcówki (22:22). Przy stanie 23:23 Priddy bez bloku atakuje w aut i daje Brazylii pierwszą piłkę setową. Bronią się jednak Amerykanie i po błędzie w ataku Brazylijczyków mają meczbola, którego wykorzystują wygrywając 25:27 tego seta i 0:3 cały mecz. Tym samym to USA, a nie Brazylia zagra w wielkim finale Ligi Światowej 2008.
Najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania był Brazylijczyk Dante, który zdobył 17 punktów w tym spotkaniu. W drużynie USA najlepiej spisywał się Clayton Stanley, który zapisał na swoim koncie 16 "oczek".
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Joanna Majtyka
Do wiadomości napisano 293 komentarze