- Jeśli zawodnicy zdołają wrócić do formy, jaką prezentowali w poprzednich latach, mamy szansę zajść wysoko - nadzieje Polaków na Pekin i przegrane spotkania w Brazylii w rozmowie z Polsatem Sport ocenił Ryszard Bosek.Polacy po dwóch spotkaniach pożegnali się z turniejem finałowym Ligi Światowej. Przegrali 2:3 z Amerykanami i 0:3 z Serbią. Jakie są Pana pierwsze odczucia po tej porażce?
Ryszard Bosek:
- Wczoraj widziałem wprawdzie tylko ostatniego seta, ale to, co zobaczyłem, może bardzo zaniepokoić. Nie chodzi nawet o to, w jakiej formie są zawodnicy, ale widać było w trzecim secie, że nie bardzo mieli chęci, żeby grać. Nie widziałem wcześniejszych dwóch setów, znam tylko ich wynik, ale w trzeciej partii trener Serbii wpuszczał na boisko właściwie kogo chciał, a nasz zespół po prostu nie grał.
Spotkanie z Amerykanami mogło jeszcze napawać optymizmem. Przegraliśmy po walce, kilku zawodników pokazało się ze znakomitej strony jak Wlazły czy Wika, który zagrał jako zmiennik. Mecz z Serbami mógł już jednak zaniepokoić.
-
Przede wszystkim dlatego, że nie było zespołu. Było widać, że każdy próbował grać, ale dla siebie. Zawodnicy nie grali dla drużyny. Nie podejrzewam, żeby było to spowodowane porażką z Amerykanami, bo nasi zawodnicy wiedzą, że grali z bardzo słabym zespołem USA. Tak źle grających Amerykanów w tym sezonie nie widziałem. Była duża szansa na zwycięstwo, bo nasz zespół też nie jest jeszcze w optymalnej formie. W Polsce jesteśmy zawsze dużymi optymistami, jednak w porównaniu do innych zespołów wypadamy blado i po tym wczorajszym meczu troszeczkę zaczynamy się obawiać.
Polacy w meczu z Serbią (fot. FIVB)
Trener Lozano tę słabą grę tłumaczy ciężkimi treningami. Twierdzi, że nie przyleciał do Rio de Janeiro, żeby wygrać ten turniej, dlatego między meczami, a nawet po spotkaniu z USA zaserwował swoim zawodnikom ciężkie treningi.
- Myślę, że to jest jedyne wytłumaczenie. Jeżeli oni tak bardzo ciężko trenują i trener Lozano ma taki cel, że w ciągu tygodnia uda mu się nadrobić szybkość, nie mówiąc już o koncentracji czy grze zespołowej, to trzeba go tylko za to pochwalić i koniec. Mnie się wydaje, że nie jest wcale łatwo w ciągu dziesięciu dni przywrócić optymalną formę, ale turniej olimpijski jest długi i być może trener Lozano postawił na te późniejsze spotkania. Trzeba jednak pamiętać, że musimy przede wszystkim wygrać mecz z Niemcami.
Do pierwszego spotkania z Niemcami pozostało dziesięć dni. To wcale nie będzie łatwy okres, bo w tym czasie znowu trzeba przelecieć przez Paryż do Pekinu, zaadaptować się do różnicy czasowej i wygrać mecz z zachodnimi sąsiadami. On może być dla nas decydujący.
- Uważam, że to jest podstawa całego turnieju olimpijskiego. My w takiej formie będziemy mieć problem, żeby wygrać z Niemcami, bo oni pierwsze mecze grają zawsze bardzo dobrze. Wydaje mi się, że jeśli zawodnicy zdołają wrócić do formy, jaką prezentowali w poprzednich latach, bo w tym roku widzieliśmy ich tylko raz grających dobrze, to mamy szansę zajść wysoko. Jeżeli taka jest taktyka, żeby pierwsze mecze wygrać, nie będąc w optymalnej formie i potem wielki mecz grać w ćwierćfinale, to trzeba tylko oczekiwać i modlić się, żeby tak było.
"Biało - czerwoni" słuchają uwag trenera Lozano (fot. FIVB)
Niepokoi również to, że ostatnio nie wygraliśmy z żadną wielką drużyną na świecie. Pojechaliśmy na Final Six do Brazylii i przegraliśmy z Amerykanami i Serbami, a w fazie interkontynentalnej naszymi rywalami były Egipt, Chiny i Japonia. To nie są potęgi.
- Nasz sztab trenerów mówił, że jedziemy do Brazylii po to, żeby zobaczyć, w jakiej jesteśmy formie i by zmierzyć się z najmocniejszymi, bo trzeba powiedzieć, że w grupie nie mieliśmy trudnych przeciwników, chociaż też przegrywaliśmy. Tutaj okazało się, że ci rywale są dla nas zdecydowanie za mocni. Nie ma co ukrywać, że Amerykanie zagrali słabo. Mecz był ładny, ale dlatego, że była walka. Jeśli jednak chodzi o założenia taktyczne, zdecydowanie nie było to dobre spotkanie. Jeżeli założeniem taktycznym jest grać w 70% Wlazłym, to wiadomym jest, że on nie wytrzyma całego turnieju. O porażce z zespołem Serbii trzeba chyba jak najszybciej zapomnieć, ale o takich przegranych meczach musimy dosyć często w tym sezonie zapominać. Przegraliśmy mnóstwo spotkań z zespołami, o których w ogóle się w siatkarskim świecie nie mówiło.
źródło: Polsat Sport/Reprezentacja.net
opracowanie: Natalia Lasoń