Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE


Siatkówka - pekin2008


Polacy w Pekinie: sukces czy porażka?

pekin2008 24.08.2008 23:05:05

pekin2008 - Polacy w Pekinie: sukces czy porażka?
Szesnastodniowe zmagania w Pekinie dobiegły końca. Od momentu widowiskowej ceremonii otwarcia aż do zgaszenia znicza olimpijskiego nad Ptasim Gniazdem reprezentanci Polski w różnych konkurencjach mieli wiele okazji na osiągnięcie życiowego sukcesu.

Ostatecznie zawodnikom znad Wisły udało się wywalczyć dziesięć medali - trzy złote, sześć srebrnych i jeden brązowy. Jakie były dla nas te igrzyska? Zaliczymy je do udanych czy pozostanie po nich niedosyt? Na szczegółowe analizy poszczególnych konkurencji przyjdzie jeszcze czas. Dziś jednak warto pokusić się o pierwsze spostrzeżenia związane ze zmaganiami „biało-czerwonych” w najważniejszej imprezie czterolecia.

 

Siatkarki

 

Gdy po czterdziestu latach udało się wreszcie wywalczyć polskiej reprezentacji kobiet awans do igrzysk olimpijskich, nadzieje wszystkich kibiców związane z występami siatkarek były ogromne. Okazało się jednak, że podopieczne Marco Bonitty nie były w stanie wyjść z grupy. Udało im się wygrać zaledwie jedno spotkanie z zespołem Wenezueli.

- Wydaje mi się, że na występ naszych pań wpływ miało zbyt wiele aspektów pozasportowych, które się wkradły w samej końcówce przygotowań  – ocenia Zdzisław Gogol. - Nie widziałem wszystkich spotkań naszych siatkarek, ale niepokojące było to, że trener Bonitta robił stosunkowo mało zmian. Na pytanie, dlaczego grały te a nie inne zawodniczki, kiedy czasem aż prosiło się, żeby dokonać zmian, odpowiedzi już jednak nie poznamy. Poza tym na boisku nie było widać dawnego ducha zespołu. Wydaje mi się również, że jeżeli chodzi o skuteczność gry, zawiodła trochę Małgorzata Glinka, dotychczasowa liderka naszej drużyny.

 

Gra dwukrotnych mistrzyń Europy nie wyglądała jednak najgorzej. Praktycznie w każdym ze spotkań Polki mogły wygrać.

- Moim zdaniem nie było wcale tak daleko do awansu do ćwierćfinału. Na pocieszenie trzeba powiedzieć, że aż trzy zespoły z naszej grupy znalazły się w finałowej czwórce, co potwierdza jak silne mieliśmy rywalki. W meczach z Kubankami, Chinkami i Amerykankami mogłyśmy zagrać lepiej, zawsze nam czegoś brakowało. A najbardziej żal decydującego starcia z Japonkami, bo gdybyśmy wyszły z grupy wszystko mogłoby się już wydarzyć. Na pewno jednak stać nas było na więcej – zauważyła była asystentka trenera Maco Bonitty Magdalena Śliwa. Zdaniem siatkarki to właśnie decyzje personalne trenera w trakcie trwania samego turnieju miały duży wpływ na ostateczny rezultat. - Na pewno w Halle dziewczyny były optymalnie przygotowane, natomiast w Pekinie nie spełniły oczekiwań. Niestety, nie było możliwości wykorzystania z różnych przyczyn dwóch zawodniczek – Maszy Liktoras oraz Ani Podolec. Również Ania Barańska nie pojawiała się zbyt często na boisku, co było chyba wynikiem różnych konfliktów. Zawsze coś przeszkadzało w tym, żeby można było w każdym meczu wykorzystać wszystkie zawodniczki.

 

Bednarek i Skorupa skaczą do bloku w meczu z Wenezuelą
(fot. FIVB)

W rezultacie Polki po zakończeniu fazy grupowej wróciły do kraju i z perspektywy transmisji telewizyjnych pozostało im śledzić poczynania rywalek. A niespodzianek nie brakowało. Do największych należy kiepska postawa drużyn europejskich. - Dla mnie i Rosjanki i Włoszki są lekkim rozczarowaniem, bo liczyłam, że będą nieco wyżej. Ale trzeba pamiętać, że światowa czołówka jest bardzo wyrównana. W zasadzie każdy zespół z tej pierwszej piątki mógł zająć miejsce na podium – stwierdziła Magdalena Śliwa.

 

Obrończynie tytułu – Chinki sięgnęły po brązowy medal, pokonując w meczu o trzecie miejsce świetnie spisującą się w przeciągu całego turnieju rerezentację Kuby. Takie rozstrzygnięcie nie było zaskoczeniem dla czołowej polskiej rozgrywającej z okresu kadry prowadzonej przez Andrzeja Niemczyka - Kubanki to dość chimeryczny zespół: jeśli grają dobrze, to wszystko się im świetnie układa, ale jeśli im nie idzie, to poddają się, potrafią się kłócić między sobą. Ta drużyna nie jest idealna, ma właśnie tę wadę, że nie potrafi podnieść się po niepowodzeniach i walczyć. I właśnie ten ich charakter i serce włożone w to spotkanie przez gospodynie zadecydowało o zwycięstwie Chinek.

 

Radość Brazylijek w finałowym meczu (fot. FIVB)

 

W walce o złoto lepsze okazały się Brazylijki. Amerykankom wystarczyło sił jedynie na ugranie seta. W ocenie Śliwy Brazylijki tylko potwierdziły swoją wysoką dyspozycję z ostatnich kilku turniejów. - Ta drużyna nie tylko w tym roku ale i w poprzednich utrzymywała się w czołówce, wygrywając większość turniejów. Jest to zespół bardzo zgrany, który od dłuższego czasu występuje w tym samym składzie i naprawdę prezentuje siatkówkę na najwyższym poziomie. Miłą niespodzianką natomiast jest dla mnie tak wysoka pozycja Amerykanek. One mają w sobie coś takiego, że nie poddają się i walczą zawsze do końca. Z nimi da się wygrać, ale podoba mi się ich zawziętość od początku do końca spotkania, ich hart ducha, charakter, który pokazują na boisku. To właśnie te cechy zadecydowały w dużej mierze o tym, że Amerykanki tak daleko zaszły.

 

 

Siatkarze

 

Po wicemistrzostwie świata męska reprezentacja przez wielu polskich kibiców widziana była na podium turnieju olimpijskiego. Zresztą taki też cel stawiał sobie zarówno Raul Lozano jak i jego podopieczni. Ostatecznie po pewnych zwycięstwach nad Niemcami, Egiptem i Serbią, porażce z Brazylią, spektakularnym zwycięstwie nad Rosjanami i minimalnie przegranym ćwierćfinale przeciwko Włochom Polacy uplasowali się na miejscach 5-8.

- Żałuję naszego męskiego zespołu. Zależało mi, żeby ta drużyna przynajmniej powtórzyła sukces z MŚ w Japonii. Wiem, że było ich na to stać. Po tym co tu pokazali, nawet w przegranym meczu z Brazylią, po spotkaniu z Rosją, widać było, że mogli tego dokonać. Ćwierćfinałowy mecz z Włochami oglądałem w ogromnym napięciu i z ekscytacją. Chciałem, żeby Polacy wygrali, żeby znaleźli się w strefie medalowej. Liczyłem na to, że uda im się utrzeć nosa Włochom. Zabrakło niewiele, dwóch – trzech piłek, które mogły przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Wynik jest jednak taki a nie inny, ale mimo to uważam, że nasz męski zespół zasłużył na bardzo pozytywną recenzję – ocenił występ siatkarzy Zdzisław Gogol.

Magdalena Śliwa również pozytywnie wypowiada się o polskich siatkarzach.

-  Oni byli bardzo blisko awansu do strefy medalowej. Myślę, że pokazali bardzo dobrą siatkówkę i byli zespołem, który walczył do końca. Ich dobrą postawę potwierdzają trzy nagrody indywidualne dla naszych zawodników. Grali świetnie, walczyli o każdą piłkę i zaledwie minimalnie przegrali na finiszu. Zasłużyli na pochwałę.

 

"Biało - czerwoni" (fot. FIVB)

 

Po półfinałach do walki o złoto stanęli Amerykanie i Brazylijczycy, o brąz walczyły ekipy Rosji i Włoch.

- Przed tym finałem po cichu stawiałem na Amerykanów. Już wcześniej zauważyłem, że siatkarze z USA mają patent na Brazylijczyków. Stany parę razy ograły Canarinhos i w Pucharze Świata, i w Lidze Światowej i w swoich mistrzostwach amerykańskich – ocenił  Robert Prygiel. Po tym finale okazało się, że Amerykanie naprawdę są jedną z nielicznych drużyn na świecie, która jest w stanie pokonać podopiecznych Bernardo Rezende. - Ich zwycięstwo nie jest jakąś wielką niespodzianką. Dla mnie kluczem do sukcesu była pozycja rozgrywającego. Widać było o ile lepszym zawodnikiem jest Ball od Marcelinho. W moim mniemaniu różnica była duża i widoczna. Brazylia bardzo straciła na wyrzuceniu z kadry Ricardo. Bez niego ta drużyna jest już troszeczkę inna – skomentował w dalszych słowach finał IO atakujący Jastrzębskiego Węgla.

 

Amerykanie (fot. FIVB)

 

 W meczu o trzecie miejsce Rosjanie nie dali Włochom szans na zwycięstwo. - Rosjanie po części mogą być zadowoleni, bo to jest jednak zawsze medal, chociaż tylko brązowy. Wydaje mi się jednak, że liczyli na coś więcej. Mieli duże szanse na zwycięstwo w półfinałowym meczu z Amerykanami – stwierdził Prygiel.

 

Mimo świetnej gry Polaków pozostaje niedosyt. Co należy zrobić, żeby w trakcie igrzysk w Londynie wreszcie udało się zdobyć medal? - Męska reprezentacja jest na dobrej drodze, żeby dalej odnosić sukcesy. Ważne, żeby nie zepsuć tego, co już zostało zrobione, żeby następca trenera Lozano, który pojawi się już niebawem, skorzystał z tego, co zostawi po sobie Argentyńczyk. Musi to jedynie wzmocnić i wnieść coś nowego do tej reprezentacji – zakończył trener Gogol.

 

 

Pozostali reprezentanci

 

Ostatecznie „biało-czerwonym” udało się powtórzyć rezultat z Aten i wywalczyć na tych igrzyskach dziesięć krążków - trzy złote, sześć srebrnych i jeden brązowy. Pierwsze sześć dni igrzysk nie były udane dla polskiej ekipy olimpijskiej. W zmaganiach o medale zawiedli przede wszystkim polscy pływacy, którzy z Pekinu wrócili z pustymi rękoma. - Liczyło się na to, że są w stanie przynajmniej kilka medali zdobyć, tymczasem oni zawiedli na całej linii – ocenił Zdzisław Gogol. - Myślę, że wszyscy liczyliśmy na Otylię Jędrzejczak i szkoda, że się nie udało. Ona chyba sama również mocno wierzyła, że zdoła zwyciężyć  – dodała Magdalena Śliwa.

 

Tomasz Majewski (fot. en.bejing2008.cn)

 

Pierwszy medal dla „biało-czerwonych” zdobyli szermierze, Robert Andrzejuk, Adam Wiercioch, Tomasz Motyka i Radosław Zawrotniak (srebro), kilka godzin później na najwyższym stopniu podium stanął Tomasz Majewski. Po tych sukcesach pekiński worek z medalami wreszcie się rozwiązał i na podium stawali jeszcze: Leszek Blanik w skoku przez konia (złoto),  Marek Kolbowicz, Michał Jeliński, Adam Korol, Konrad Wasielewski w kategorii czwórki podwójnej wioślarzy (złoto); Szymon Kołecki w podnoszeniu ciężarów do 94 kg (srebro); Miłosz Bernatajtys, Bartłomiej Pawełczak, Łukasz Pawłowski i Paweł Rańda – wioślarska czwórka bez sternika wagi lekkiej (srebro); Piotr Małachowski w rzucie dyskiem (srebro), Maja Włoszczowska w kolarstwie górskim (srebro); Aneta Konieczna i Beata Mikołajczyk w kajakarskim K2 na 500m (srebro) oraz Agnieszka Wieszczek w zapasach w kategorii do 72kg (brąz).

 

Konrad Wasielewski, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński i Adam Korol
(fot. FIVB)

Magdalena Śliwa cieszy się ze wszystkich medali wywalczonych podczas igrzysk w Pekinie. - Bardzo mi się podobali nasi wioślarze, bo widać było, że te medale ich wzruszyły i bardzo się cieszyli ze swojego sukcesu. Są wśród nich zawodnicy, o których się mówi, że już nie są najmłodsi, więc tym bardziej chwała im za ich postawę. Bardzo mi się podobał kulomiot, Tomek Majewski i dyskobol Piotr Małachowski. Wszystkie medale mnie wzruszyły, czasami nawet łezka potoczyła mi się po policzku, bo to naprawdę piękne chwile. Myślę, że wszyscy jesteśmy im wdzięczni za te wzruszenia.

 

Poza kiepskim występem pływaków nie brakowało jeszcze kilku rozczarowań. - Młociarze - Kamila Skolimowska i Szymon Ziółkowski. To miała być nasza „eksportowa para”.  Po tym jak Ziółkowski spisał się dosyć przeciętnie w  swoim konkursie finałowym, przygotowałem się na to samo czekając na występ Skolimowskiej. Wiem, że oni razem trenowali u jednego trenera, przemknęło mi wtedy przez myśl, że skoro jedno z nich nie ma takiej dyspozycji, jaką mieć powinno, to nie jest przypadek i jak się okazało, Kamila miała podobne problemy – stwierdził Zbigniew Gogol.

 

Wielu w kraju liczyło również na sukces polskich szczypiornistów, którzy ostatecznie uplasowali się na piątym miejscu. - Dużym sukcesem jest dla mnie to, że ci zawodnicy, mimo że nie udało im się awansować do strefy medalowej, podnieśli się i wywalczyli piąte miejsce. Jak mówił po wczorajszym meczu z Rosją nasz bramkarz, Sławomir Szmal, dla niektórych to jest aż piąte miejsce, dla innych tylko. Ale według mnie pokazali, że są w światowej czołówce w tej dyscyplinie i na następnych imprezach na pewno będą groźni - zakończył rozważania o występach Polaków trener Gogol.

 

Olimpijska "kostka"  nie była szczęśliwa dla polskich pływaków
(fot. en.bejing2008.cn)

 

W czasie tych szesnastu dni wiele było momentów, gdy na twarzach zawodników pokazywały się łzy radości i łzy rozpaczy. Oglądając występy sportowców z perspektywy szklanego ekranu łatwo o krytykę. Czy jednak tak naprawdę mamy do niej prawo? Czy osobom, które nigdy nie poświęcały tyle czasu na treningi, wolno oceniać to, czy zawodnicy włożyli wystarczająco, czy zbyt mało pracy w przygotowania? - Jestem daleki od krytykowania naszych sportowców. Sam wiem, ile to wyrzeczeń kosztuje. Zdarza się tak, że gorszy dzień powoduje, że nie wykorzystuje się tego, na co pracowało się kilka lat a czasem nawet całe życie – powiedział Robert Prygiel, dla którego igrzyska w Pekinie są kolejnym dowodem na to, jak wielką rolę w sporcie na najwyższym światowym poziomie odgrywają pieniądze. - Tegoroczne igrzyska pokazały przede wszystkim, że sport wiąże się z ogromnym nakładem finansowym. Świat Polsce niestety ucieka. Dużą rolę w osiąganiu dobrych wyników ma np. państwo. Przygotowanie kadry Chin odbywało się ogromnymi nakładami finansowymi i zaangażowaniem państwa w poczynania sztabów szkoleniowych. Przez cztery lata wykształcili niesamowitą ilość mistrzów olimpijskich, więc dlaczego my nie możemy?

 

Kolejne igrzyska już za cztery lata w Londynie. Do tego czasu wiele w polskim sporcie należy zmienić. Działacze powinni przede wszystkim zadbać nie o swój prestiż czy objętość portfela, a o to, by sportowcy mieli jak najlepsze warunki pracy. Jeśli nie zmieni się mentalność osób wspierających sport, sami zawodnicy niewiele będą mogli zdziałać nawet mimo swych ogromnych chęci. Osoby, których sport w jakimkolwiek stopniu dotyka powinny się zjednoczyć, by budować jedną wielką sportową drużynę, której występów po kolejnych igrzyskach nie będzie trzeba się wstydzić.

 

źródło: Reprezentacja.net

opracowanie: Renata Respondek

Do wiadomości napisano 36 komentarzy

Powrót
Dodaj nowy komentarz
Zarejestruj swojego nicka.
Redakcja serwisu Reprezentacja.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy umieszczanych przez internautów.

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe do wypełnienia

  1. K mimo wszystko porażka
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  2. stopa wracalam ostatnio z wakacji. zatrzymalam sie przy jendym zajezdzie i okok mnie stal zaparkowany samochod. pokrywe silnika mial otwarta i strasznie sie dymil... w srodku siedzial facet, caly czerwony na twarzy i widac bylo ze jest ostro wkurzony. patrzyl co chwile na telefon i rzucal nim na siedzeni pasazera. po chwili przyszla kobieta(prawdopodobnie zona) z rachunkiem. w tym momencie facet nie wytrzymal... zrobil sie jeszcze bardziej czerwony. wsciekl sie ze przyniosla mu jakis rachunek a on musi za niego zaplacic. zaczal krzyczec:"samochod popsuty, telefon nie dziala, gps tez nawalil a Ty mi jeszcze rechunek przynosisz?!spalny to wszystko i zacznijmy wszystko od nowa!" moze to jest wlasnie sposob na polski sport... spalic to wszystko co jest popsute, bo przynoszenie kolejnych "rachunkow" gdy wszystko sie wali, napewno na duchu nie podtrzymuje
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  3. Skupa sukces na pewno nie...porazka to za mocne slowo...
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  4. natulcia Ja też uważam,że te igrzyska to mimo wszystko porażka.Przekonaliśmy się boleśnie,przynajmniej ja,jak bardzo świat nam uciekł w ciągu tych czterech lat.Sam Marek Plawgo powiedział,że wynik osiągnięty w Pekinie przez naszą sztafetę dałby w Atenach brązowy medal,a tu byliśmy poza podium.To mówi samo za siebie.Świat idzie do przodu,a my stanęliśmy w miejscu w większości dyscyplin.
    Dobrze było wczoraj powiedziane w studio w tvp-medale w Pekinie zawdzięczamy wyłącznie wybitnym indywidualnościom,które potrafiły wybić się ponad polską przeciętność,ale to absolutnie nie świadczy o sile polskiego sportu.Jeśli nie dokonają się jakieś zmiany,to w Londynie o 10 medalach możemy tylko pomarzyć.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  5. Raul do Marco "Wygraliśmy" Marco "My też" ani sukces,ani porażka tak jak się prezentowali,tak się zaprezentowali
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  6. jureczek Stiopa

    Idea rewolucji, choć bardzo popularna w szerokich kręgach. Tak naprawdę niczego dobrego nie wnosi, poza totalnym zniszczeniem, jeszcze większą korupcją i w końcu zadowoleniem się byle czym. Choćby tym faktem, że się przeżyło kolejny dzień.

    Na skalę masową świat rewolucję przerabiał już przynajmniej dwukrotnie. Za każdym razem skutki były wprost tragiczne.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  7. jureczek Występy siatkarek i siatkarzy trzeba trzeźwo ocenić jako porażkę. Ponieważ żadnej z ekip nie udało się zrealizować nawet planu minimum tj. siatkarki - wyjście z grupy, siatkarze - wejście do strefy medalowej.

    Nie należy się jednak załamywać, tylko wyciągnąć pozytywne wnioski na przyszłość. W obu przypadkach realizacja planów była bowiem prawie możliwa. Jestem niemal pewien, że właściwe przepracowanie kolejnego okresu, przyniosłoby w końcu pożądany efekt. Dlatego zamiast tragizować, lepiej się zastanowić jak usprawnić to co obecnie funkcjonuje wcale nie tak źle.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  8. Marco do Raula "Czas na mnie" Raul "Na mnie też&quo Brazylijki wygrały GP, a potem Igrzyska. Amerykanie wygrali LŚ, a potem Igrzyska. Kto był w formie, to pozostał. A u nas formę buduje się i buduje i buduje
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  9. kasiuunia dla mnie występ naszych kochanych siatkarzy zdecydowanie nie jest porażką. Grali do końca, dawali z siebie wszystko i przede wszystkim byli DRUŻYNĄ taką jakiej nie widziałam od dawna!!!! Jeszcze nie raz zdobędą medal na igrzyskach!!!
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  10. athos "Zabrakło niewiele, dwóch – trzech piłek, które mogły przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść."

    Już trochę irytujące jest to ciągłe podtrzymywanie mitologii dwóch wirtualnych piłek ,które jakoby mogły przechylić szalę zwycięstwa w meczu w Włochami.

    W końcu to azzzurri, a nie nasza drużyna miała już dwie piłki meczowe w czwartym secie , i trzy następne w piątym . Może
    należałoby raczej przyznać , że dzięki dwóm bardzo szczęśliwym piłkom w końcówce czwartego seta , a szczególnie asowi serwisowemu Winiarskiego ( który w tym turnieju nie zdobywał przecież punktów bezpośrednio z serwisu na zawołanie ) nie przegraliśmy tego meczu 1:3 ?

    Oczywiście możemy dalej wpędzać się w samozachwyt i czerpać satysfakcje z faktu , że nasza drużyna doprowadziła do tie-breaku w meczu z zdecydowanie najsłabszą drużyną która awansowała do półfinałów.

    Jednak jeżeli to była honorowa porażka , to jak określić grę Serbów , którzy - choć mieli prawdziwy szpital na ławce i grali z kulejącym i nie mogącym w ogóle skakać czy atakować przyjmującym ( Bojan Janic ) bliżsi byli zwycięstwa w ćwierćfinałowym meczu z przyszłymi mistrzami olimpijskimi Amerykanami , niż my ze słabymi Włochami , w kontekście faktu , że w ciągu całego turnieju nie mieliśmy większych problemów zdrowotnych w kadrze . Heroiczną porażką ? :)

    Przegrana - nawet jednym punktem -jest przegraną . Nie spotkałem się jeszcze ,aby ktoś w naszym kraju rozczulał się jakoś specjalnie nad postawą Ivana Milijkovica i jego kolegów w 1/8
    i nigdzie nie przeczytałem że byli "moralnymi zwycięzcami w meczu z USA " Wszyscy wiemy, że nie byli , bo schodzili z parkietu pokonani , a tak się dziwnie składa, że utarte komunały w rodzaju " honorowa porażka " czy " moralne zwycięstwo " są w naszym pięknym języku języku zarezerwowane wyłącznie dla biało-czerwonych.

    Wiem , że w życiu istnieje porządek serca i porządek rozumu , ale może najwyższy czas, aby zarówno siebie jak i innych traktować i oceniać według tych samych reguł , zasad i logiki ?
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  11. kumkam kasiuunia dla ciebie to nie porazka, ale dla nich napewno...
    a zreszta gruszka ze swidrem + gierczynski juz raczej nie zdobeda medalu... moze guma zostanie...
    chociaz w ogole watpie zeby nasi cos ugrali w Londynie... obie druzyny...
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  12. K porażką jest również występ Jimmiego Pagea
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  13. AgaL athos, fakt
    przegrany mecz należy nazwać przegranym
    przegrali go przede wszystkim paraliżem w pierwszym secie - pewnie spowodowanym pamięcią o zawalonym ćwierćfinale 4 lata temu - spóźnioną o jeden set zmianą 2 Marcinów oraz przysłowiowym łutem szczęścia Włochów w kilku momentach

    inna sprawa, że jako drużyna ostatnio tak grali i współistnieli 1,5 roku temu - wrócili do tego co było wtedy (oprócz umiejętnościami i zgrania) najlepsze
    tego nie da się kwestionować
    to jest dla mnie bardzo dobry prognostyk na najbliższą przyszłość

    oby tylko dziadki nie zawaliły wyboru trenera

    co do ogólnych potrzeb zmian w związkach, mam wspomnienie słów Prezesa Zw. Kajakowego: gdy chciał zatrudnić zagranicznych trenerów, nasi szkoleniowcy zarzucili mu brak patriotyzmu
    totalna paranoja
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  14. Stelmach do Świderka "Teraz my", Świderek "Mój Boże Raul i Marco podziękowania za całość,za MŚ,finały LŚ i GP, Espinho, Halle, Tokio, Pekin, za Barańską, Bednarek, Dziękiewicz, Gajgał, Kaczor, Sadurek, Możdzonka, Plińskiego, Wikę, Winiarskiego, Wlazłego, Woickiego i wielu innych, za MŚ, za Halle,za walkę w Pekinie. Powodzenia i sukcesów w nastepnej pracy.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  15. kumkam K
    a wlasnie wedlug mnie to bylo najlepsze a nie jakis chinski pop....
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  16. K za chińskie srebrniki !? wymagam od niego więcej.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  17. DOMINIKA oceniając każdego indywidualnie np. Leszek Blanik, Tomasz Majewski oczywiście sukces ale np Otylia Jędrzejczak porażka

    Ogólnie ani jedno ani drugie wypadliśmy średnio
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  18. kumkam ogolnie to ci na ktorych liczylismy zawalali
    a ci o ktorych swiat sie slyszal zdobywali medale (z wyjatkiem wioslarzy, koniecznej, blanika i wloszczowskiej)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  19. WIELKI ZNAWCA PIERWSZY Jeżeli chodzi o polską siatkówkę.
    Ja wynik naszych reprezentacji nazwę niesatysfakcjonującym. O wiele dłużej w głowie mi szumiała porażka siatkarzy niż absolutna kompromitacja siatkarek i beznadziejnego trenera. W przypadku siatkarek widziałem niewykorzystany, i zmarnowany potencjał, natomiast w przypadku siatkarzy barierę niemożności nie do pokonania przez niektórych zawodników.
    W przypadku reprezentacji siatkarzy widać, że pora na nową generację. Zespół żeński ktoś musi poukładać i dobitnie przekonać, że są reprezentantkami kraju i większy zaszczyt w życiu ich nie spotka.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  20. siatkonoga do tego pytania bez komentarza DO AUTORKI TEKSTU

    Bo Chiny mają miliard ludzi a Polska niespełna 40 milionów. W przyszłości radził bym zanim Pani coś napisze by to przemyśleć. Już nie wspominając o pytaniach typu dlaczego.

    Chiny wygrały klasyfikację medalową więc gdzie nam do Chin.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  21. Czesiek-Maniek Niestety wynik siatkarzy sukcesem nie był. Cieszyły wygrane z Serbią i Rosją, ale do sukcesu zabrakło wygranego ćwierćfinału
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  22. natik Warto wspomnieć, że Michał Jeliński ma cukrzycę. Jest Mistrzem Olimpijskim. Mówi samo za siebie
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  23. kumkam natik
    przeciez cukrzyca to nie jest taka ciazka choroba zeby od razu rezygnowac ze sportu i swoich marzen...
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  24. aniams Ja jestem pełna podziwu dla Naszych siatkarzy.Aż miło było oglądać ich mecze o tak wczesnej porze.Z przyjemnością ogląda się takie rozgrywki i taką determinację.Brawo chłopaki !!!
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  25. effcia athos zgadzam sie
    denerwuje mnie rowniez stwierdzenie "zabraklo troche szczescia"- a co to jets to szczescie?to lata w powietrzu?!przegrali bo byli slabsi i tyle...nie ma tak ze przegrywa lepszy
    wlosi widocznie byli lepsi bo im udalo sie skonczyc te "dwie"pilki wiecej a nie nam
    smutne bo uwazam ze ogolnie zasluzylismy na granie w polfinale...glownie zabraklo szybszych zmian,zmiennika dla wlazlego i srodka
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  26. sonrisa jesli ktos ma ochote, mozna wspomoc malego franka wilkomirskiego. jego tacie nie udalo sie zdobyc medalu i nagrody, ktora chcial przeznaczyc na leczenie ciezko chorego synka. moze kibice troche pomoga?

    Pieniądze można wpłacać na:
    Krzysztof i Dorota Wiłkomirscy
    nr konta: 26 1240 1125 1111 0000 0368 0856
    z dopiskiem w tytule przelewu
    „Leczenie Franciszka Wiłkomirskiego”
    IBAN: PL26124011251111000003680856
    SWIFT: PKOPPLPW
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  27. raptor Jezeli chodzi o siatkowke ( bo tylko ta mnie interesowala, no i moze tez pilka reczka :) ) no to Panie zawiodly na calej lini jak dla mnie. Panowie, sukces napewno nie ( choc w porownaniu z ME to wzniesli sie ponad wyzyny ;) )ale o porazce tez nie mozna mowic, wkoncu walczyli do konca nie zwazajac na stoliki :). Moze to marne pocieszenie, ale styl w jakim odpadli w porownaniu z tym z przed 4 lat jest duzooo lepszy.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  28. _Marek_ Moim zdaniem Igrzyska w Pekinie były dla Polski bardzo udane. Nie spodziewałem się przed nimi że zdobędziemy tam jakieś złoto, a jednak były aż trzy.

    Porównywanie dokonań Chin do innych państw, a tym bardziej Polski nie ma absolutnie sensu bo wtedy by zrównać się z nami Chińczycy musieli by zdobyć przynajmniej 300 medali. Jesteśmy więc w stosunku do Chin sportową potęgą.

    Największym jednak plusem tych igrzysk nie są medale, ale fakt że polscy pseudo-działacze pokazali w Pekinie swoją prawdziwą twarz. Mam nadzieję że Nurowski spełni swoje obietnice i zrobi porządek ze sportowymi związkami i nigdy już żaden pseudo-działacz nie będzie kompromitował Polski za publiczne pieniądze jak to miało miejsce w Pekinie z działaczami PZLA i PZSz.

    Alkoholizm jest największym wrogiem polskiego sportu i należy z nim na każdym kroku bezwzględnie walczyć. Polski sport bardzo dużo zyska jeśli ze związków zostaną usunięte stare beczki piwa i innego trunku.

    Sądzę że w usuwaniu alkoholizmu z polskiego sportu bardzo dużo mogą zrobić także kibice. Najwyższy czas by nie przymykać oczu gdy się widzi pijanego działacza sportowego. Mamy teraz Internet w którym możemy publikować dane personalne takich działaczy - alkoholików.

    W związkach sportowych powinni się znaleźć ludzie bezinteresowni.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  29. ANONIMOWY ANONIMO AUTORKA TEGO TEKSTU MUSIAŁA PISAĆ POD WPŁYWEM WZMOŻONEGO WYSIŁKU FIZYCZNEGO. INACZEJ JEJ NIE ZROZUMIE.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  30. ulcia Na orzełkach lekko się zawiodłam o złotkach lepiej nie wspominać.

    IO się skończyły i czas zejść na ziemię, a ja chyba zrobię sobie wakacje od siatkówki bo nerwy mnie ponoszą jak......do zobaczenia za 2 tygodnie.
    Pozdro:)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  31. AR effcia,

    Sama sobie przeczysz pisząc najpierw:

    "denerwuje mnie rowniez stwierdzenie "zabraklo troche szczescia"- a co to jets to szczescie?to lata w powietrzu?!przegrali bo byli slabsi i tyle...nie ma tak ze przegrywa lepszy
    wlosi widocznie byli lepsi bo im udalo sie skonczyc te "dwie"pilki wiecej a nie nam"

    A potem dodajesz:

    "smutne bo uwazam ze ogolnie zasluzylismy na granie w polfinale..."

    Czyli byliśmy słabsi od Włochów, USA, Brazylii i Rosji (to one WYGRAŁY ćwierćfinały), ale zasłużyliśmy na półfinał, w którym prawo mają grać 4 zespoły?

    Sama obśmiewasz aspekt szczęścia, a odwołujesz się do stwierdzenia, że na półfinał zasłużyło 5 zespołów?

    I co ciekawe w tym ostatnim stwierdzeniu się z Tobą zgadzam, bo patrząc na cały turniej między tymi pięcioma zespołami różnice były minimalne i nie da się ich opisać we w pełni racjonalnych kategoriach siatkarskich. I stąd bierze się stwierdzenie o "sportowym szczęściu", które tak Ci się nie podoba, ale najlepiej oddaje ono tę drobną, niemalże niezauważalną różnicę w sporcie.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  32. best scorer Nasz sport, jest kulawy i niewydolny a niektóre dyscypliny leżą bezwładnie jak Sudoł na trawniku w olimpijskiej wiosce, bo związki dbają o wszystko tylko nie o dobro własnej dyscypliny. Są jednak wyjątki gdzie zawodnik, trener i związek mówią jednym głosem jak choćby w gimnastyce. Tylko, że te należy chyba zahibernować bo to /ostatnie mlecze w sezonie/ jak w /Epoce Lodowcowej/ a innych co mają talent, chęci i dbają nie tylko o własne interesy i interesiki, chronić aby nie zarazili się przeciętnością.
    A pan Nurowski jeszcze z uśmiechem mówi, że to dobry występ był i tendencja spadkowa została zahamowana. Tendencja spadkowa z prezesowskiego, wygodnego stołka chyba. Wszak dorobek medalowy z Aten wyrównany, medali z cenniejszych kruszców jakby więcej. No plan wykonany. Mucha nie siada. Dymisji już nie będzie.
    I jeszcze mydli oczy gratyfikacjami dla medalistów, aby czwórka podwójna albo szpadziści nie musieli dzielić samochodu na cztery.
    Nie dość, że trwoni zdrowie i zaufanie kibiców. To jeszcze próbuje robić z nich użytecznych id****w.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  33. athos " I stąd bierze się stwierdzenie o "sportowym szczęściu", które tak Ci się nie podoba, ale najlepiej oddaje ono tę drobną, niemalże niezauważalną różnicę w sporcie"

    AR - a Ty ciągle swoje , o rozmazanej granicy pomiędzy zwycięstwem a porażką .

    Rety - to jest sport , a nie malarstwo impresjonistyczne . Zasady są proste , przybiegłeś na metę pierwszy - to jesteś zwycięzcą . Potknąłeś się , spózniłeś o dziesiątki części sekundy , byłeś drugi na mecie -nazajutrz nikt o tobie nie będzie pamiętał.

    Pytanie retoryczne - kołacze Ci się jeszcze w pamieci nazwisko tego Serba z którym Michael Phelps wygrał tylko o jedną setną sekundy w wyścigu na 100 m stylem motylkowym ? Może to i okrutne - ale w końcu zasady sportu nie różnią się aż tak bardzo od zasad prawdziwego życia. W konkurach dla młodych muzyków startują dziś setki czy nawet tysiące naprawdę interesujących osobowości - ale tylko ci którzy zostaną na nich zauważeni i staną się laureatami mają szansę na karierę koncertową.
    Pozostałych , którzy nie potrafią się sprzedać , gorszych nierzadko o Twoją "drobną , niemalże niezauważalną różnicę " czeka smutny żywot belfra w szkole muzycznej. C'est la vie...

    W dodatku jeżeli podobają Ci się dyscypliny sportowe , w których duże znaczenie może mieć przypadek czy przysłowiowy łut szczęścia , to kibicując siatkówce wyjątkowo źle trafiłeś .

    Specjalnie Dla Ciebie z dedykacją , ciekawa wypowiedź
    wybitnego włoskiego trenera Daniele Bagnoli o istocie specyfice i siatkówki.

    "Jeżeli zapytam co jest potrzebne do zwycięstwa w piłce nożnej, to padnie odpowiedź, że strzelenie jednej bramki więcej niż przeciwnik. Z tym że można przez 89 minut grać źle, a w ostatniej przeprowadzić skuteczną akcję i wygrać spotkanie. W siatkówce coś takiego jest niemożliwe.Raz można zdobyć medal przypadkowo. Ale tylko raz.. "
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  34. MAETSRO zgodze sie z kims wyzej kto podniosl glos w sprawie tego artykulu. Pani piszaca ten artykul miala rownie slaby dzien co nasi olimpijczycy w pekinie. Czyzby nie sluzylo powietrze??? albo ten klimat??//
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  35. AR Athos,

    Chyba się nie rozumiemy. Czy ja gdzieś napisałem, że porażka i zwycięstwo to to samo, bądź nie ma między nimi różnicy? Otóż różnica jest, ale będę się upierał, że jest ona często minimalna i nie chodzi tu o splendor spadający na zwycięzcę, i odium porażki "tego drugiego". Różnica w tym przypadku jest oczywista.

    Chodzi mi jedynie o to, że nie wierzę w takie wytrenowanie zawodnika, które powoduje, ze jest lepszy od drugiego o 0,01 sekundy w pływaniu z jakiegoś konkretnego "wytrenowalnego" powodu. Oczywiście, w wymiarze obiektywnym, jeden jest mistrzem, a drugi nie, ale jeżeli ignorujemy to, jaka jest między nimi różnica i stwierdzamy to nie ma znaczenia, bo jeden przegrał a drugi nie, to zaciemniamy analizę tego wydarzenia.

    Co do porównania z futbolem, to, niestety, jest ono nietrafione. Zgadzam się, że w siatkówce mniej jest przyypadku niż w piłce nożnej, i nigdy nie stawiałem tezy o farcie jako podstawowym elemencie siatkówki. Ale zarówno w futbolu jak i siatce obie drużyny mogą grać dobrze do 89 minuty lub 13-13 tie-breaku i przegrać! Jeżeli drużyny są wyrównane (a tak było w ćwierćfinale z Włochami), decyduje niuans lub szczęście. Jak nazwałbyś sytuację gdy przy 13-13 zawodnik ścina w linię, bo tylko tam jest miejsce, ale okazuje się, że nie trafia o centymetry, lub piłka po ścięciu wraca w boisko po odbiciu od głowy zawodnika nieświadomego tego, że leciała weń piłka? Nigdy nie widziałeś w siatkówce takich sytuacji? Czy je też można wytrenować?
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  36. sonrisa athos: sport to jednak nie matematyka. gdyby taki byl, nie byloby w nim nic fascynujacego ani pieknego. lzy pokonanego marcelo tez bedziemy pamietac, nie tylko radosc stanleya :)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
 

Nasi rywale na IO
Siatkarze: ćwierćfinał
Włochy
20.08., g.06:00
Siatkarze: faza grupowa
Niemcy
10.08., g.16:00
Egipt
12.08, g.6:00
Serbia
14.08., g.8:30
Brazylia
16.08., g.14:00
Rosja
18.08., g.6:30
Siatkarki: faza grupowa
Kuba
9.08., g.8:30
Chiny
11.08., g.14:00
Japonia
13.08, g.16:00
Wenezuela
15.08., g.6:30
USA
17.08, g.6:30