1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
pekin2008 24.08.2008 23:05:05

Ostatecznie zawodnikom znad Wisły udało się wywalczyć dziesięć medali - trzy złote, sześć srebrnych i jeden brązowy. Jakie były dla nas te igrzyska? Zaliczymy je do udanych czy pozostanie po nich niedosyt? Na szczegółowe analizy poszczególnych konkurencji przyjdzie jeszcze czas. Dziś jednak warto pokusić się o pierwsze spostrzeżenia związane ze zmaganiami „biało-czerwonych” w najważniejszej imprezie czterolecia.
Siatkarki
Gdy po czterdziestu latach udało się wreszcie wywalczyć polskiej reprezentacji kobiet awans do igrzysk olimpijskich, nadzieje wszystkich kibiców związane z występami siatkarek były ogromne. Okazało się jednak, że podopieczne Marco Bonitty nie były w stanie wyjść z grupy. Udało im się wygrać zaledwie jedno spotkanie z zespołem Wenezueli.
- Wydaje mi się, że na występ naszych pań wpływ miało zbyt wiele aspektów pozasportowych, które się wkradły w samej końcówce przygotowań – ocenia Zdzisław Gogol. - Nie widziałem wszystkich spotkań naszych siatkarek, ale niepokojące było to, że trener Bonitta robił stosunkowo mało zmian. Na pytanie, dlaczego grały te a nie inne zawodniczki, kiedy czasem aż prosiło się, żeby dokonać zmian, odpowiedzi już jednak nie poznamy. Poza tym na boisku nie było widać dawnego ducha zespołu. Wydaje mi się również, że jeżeli chodzi o skuteczność gry, zawiodła trochę Małgorzata Glinka, dotychczasowa liderka naszej drużyny.
Gra dwukrotnych mistrzyń Europy nie wyglądała jednak najgorzej. Praktycznie w każdym ze spotkań Polki mogły wygrać.
- Moim zdaniem nie było wcale tak daleko do awansu do ćwierćfinału. Na pocieszenie trzeba powiedzieć, że aż trzy zespoły z naszej grupy znalazły się w finałowej czwórce, co potwierdza jak silne mieliśmy rywalki. W meczach z Kubankami, Chinkami i Amerykankami mogłyśmy zagrać lepiej, zawsze nam czegoś brakowało. A najbardziej żal decydującego starcia z Japonkami, bo gdybyśmy wyszły z grupy wszystko mogłoby się już wydarzyć. Na pewno jednak stać nas było na więcej – zauważyła była asystentka trenera Maco Bonitty Magdalena Śliwa. Zdaniem siatkarki to właśnie decyzje personalne trenera w trakcie trwania samego turnieju miały duży wpływ na ostateczny rezultat. - Na pewno w Halle dziewczyny były optymalnie przygotowane, natomiast w Pekinie nie spełniły oczekiwań. Niestety, nie było możliwości wykorzystania z różnych przyczyn dwóch zawodniczek – Maszy Liktoras oraz Ani Podolec. Również Ania Barańska nie pojawiała się zbyt często na boisku, co było chyba wynikiem różnych konfliktów. Zawsze coś przeszkadzało w tym, żeby można było w każdym meczu wykorzystać wszystkie zawodniczki.
W rezultacie Polki po zakończeniu fazy grupowej wróciły do kraju i z perspektywy transmisji telewizyjnych pozostało im śledzić poczynania rywalek. A niespodzianek nie brakowało. Do największych należy kiepska postawa drużyn europejskich. - Dla mnie i Rosjanki i Włoszki są lekkim rozczarowaniem, bo liczyłam, że będą nieco wyżej. Ale trzeba pamiętać, że światowa czołówka jest bardzo wyrównana. W zasadzie każdy zespół z tej pierwszej piątki mógł zająć miejsce na podium – stwierdziła Magdalena Śliwa.
Obrończynie tytułu – Chinki sięgnęły po brązowy medal, pokonując w meczu o trzecie miejsce świetnie spisującą się w przeciągu całego turnieju rerezentację Kuby. Takie rozstrzygnięcie nie było zaskoczeniem dla czołowej polskiej rozgrywającej z okresu kadry prowadzonej przez Andrzeja Niemczyka - Kubanki to dość chimeryczny zespół: jeśli grają dobrze, to wszystko się im świetnie układa, ale jeśli im nie idzie, to poddają się, potrafią się kłócić między sobą. Ta drużyna nie jest idealna, ma właśnie tę wadę, że nie potrafi podnieść się po niepowodzeniach i walczyć. I właśnie ten ich charakter i serce włożone w to spotkanie przez gospodynie zadecydowało o zwycięstwie Chinek.
W walce o złoto lepsze okazały się Brazylijki. Amerykankom wystarczyło sił jedynie na ugranie seta. W ocenie Śliwy Brazylijki tylko potwierdziły swoją wysoką dyspozycję z ostatnich kilku turniejów. - Ta drużyna nie tylko w tym roku ale i w poprzednich utrzymywała się w czołówce, wygrywając większość turniejów. Jest to zespół bardzo zgrany, który od dłuższego czasu występuje w tym samym składzie i naprawdę prezentuje siatkówkę na najwyższym poziomie. Miłą niespodzianką natomiast jest dla mnie tak wysoka pozycja Amerykanek. One mają w sobie coś takiego, że nie poddają się i walczą zawsze do końca. Z nimi da się wygrać, ale podoba mi się ich zawziętość od początku do końca spotkania, ich hart ducha, charakter, który pokazują na boisku. To właśnie te cechy zadecydowały w dużej mierze o tym, że Amerykanki tak daleko zaszły.
Siatkarze
Po wicemistrzostwie świata męska reprezentacja przez wielu polskich kibiców widziana była na podium turnieju olimpijskiego. Zresztą taki też cel stawiał sobie zarówno Raul Lozano jak i jego podopieczni. Ostatecznie po pewnych zwycięstwach nad Niemcami, Egiptem i Serbią, porażce z Brazylią, spektakularnym zwycięstwie nad Rosjanami i minimalnie przegranym ćwierćfinale przeciwko Włochom Polacy uplasowali się na miejscach 5-8.
- Żałuję naszego męskiego zespołu. Zależało mi, żeby ta drużyna przynajmniej powtórzyła sukces z MŚ w Japonii. Wiem, że było ich na to stać. Po tym co tu pokazali, nawet w przegranym meczu z Brazylią, po spotkaniu z Rosją, widać było, że mogli tego dokonać. Ćwierćfinałowy mecz z Włochami oglądałem w ogromnym napięciu i z ekscytacją. Chciałem, żeby Polacy wygrali, żeby znaleźli się w strefie medalowej. Liczyłem na to, że uda im się utrzeć nosa Włochom. Zabrakło niewiele, dwóch – trzech piłek, które mogły przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Wynik jest jednak taki a nie inny, ale mimo to uważam, że nasz męski zespół zasłużył na bardzo pozytywną recenzję – ocenił występ siatkarzy Zdzisław Gogol.
Magdalena Śliwa również pozytywnie wypowiada się o polskich siatkarzach.
- Oni byli bardzo blisko awansu do strefy medalowej. Myślę, że pokazali bardzo dobrą siatkówkę i byli zespołem, który walczył do końca. Ich dobrą postawę potwierdzają trzy nagrody indywidualne dla naszych zawodników. Grali świetnie, walczyli o każdą piłkę i zaledwie minimalnie przegrali na finiszu. Zasłużyli na pochwałę.
Po półfinałach do walki o złoto stanęli Amerykanie i Brazylijczycy, o brąz walczyły ekipy Rosji i Włoch.
- Przed tym finałem po cichu stawiałem na Amerykanów. Już wcześniej zauważyłem, że siatkarze z USA mają patent na Brazylijczyków. Stany parę razy ograły Canarinhos i w Pucharze Świata, i w Lidze Światowej i w swoich mistrzostwach amerykańskich – ocenił Robert Prygiel. Po tym finale okazało się, że Amerykanie naprawdę są jedną z nielicznych drużyn na świecie, która jest w stanie pokonać podopiecznych Bernardo Rezende. - Ich zwycięstwo nie jest jakąś wielką niespodzianką. Dla mnie kluczem do sukcesu była pozycja rozgrywającego. Widać było o ile lepszym zawodnikiem jest Ball od Marcelinho. W moim mniemaniu różnica była duża i widoczna. Brazylia bardzo straciła na wyrzuceniu z kadry Ricardo. Bez niego ta drużyna jest już troszeczkę inna – skomentował w dalszych słowach finał IO atakujący Jastrzębskiego Węgla.
W meczu o trzecie miejsce Rosjanie nie dali Włochom szans na zwycięstwo. - Rosjanie po części mogą być zadowoleni, bo to jest jednak zawsze medal, chociaż tylko brązowy. Wydaje mi się jednak, że liczyli na coś więcej. Mieli duże szanse na zwycięstwo w półfinałowym meczu z Amerykanami – stwierdził Prygiel.
Mimo świetnej gry Polaków pozostaje niedosyt. Co należy zrobić, żeby w trakcie igrzysk w Londynie wreszcie udało się zdobyć medal? - Męska reprezentacja jest na dobrej drodze, żeby dalej odnosić sukcesy. Ważne, żeby nie zepsuć tego, co już zostało zrobione, żeby następca trenera Lozano, który pojawi się już niebawem, skorzystał z tego, co zostawi po sobie Argentyńczyk. Musi to jedynie wzmocnić i wnieść coś nowego do tej reprezentacji – zakończył trener Gogol.
Pozostali reprezentanci
Ostatecznie „biało-czerwonym” udało się powtórzyć rezultat z Aten i wywalczyć na tych igrzyskach dziesięć krążków - trzy złote, sześć srebrnych i jeden brązowy. Pierwsze sześć dni igrzysk nie były udane dla polskiej ekipy olimpijskiej. W zmaganiach o medale zawiedli przede wszystkim polscy pływacy, którzy z Pekinu wrócili z pustymi rękoma. - Liczyło się na to, że są w stanie przynajmniej kilka medali zdobyć, tymczasem oni zawiedli na całej linii – ocenił Zdzisław Gogol. - Myślę, że wszyscy liczyliśmy na Otylię Jędrzejczak i szkoda, że się nie udało. Ona chyba sama również mocno wierzyła, że zdoła zwyciężyć – dodała Magdalena Śliwa.
Pierwszy medal dla „biało-czerwonych” zdobyli szermierze, Robert Andrzejuk, Adam Wiercioch, Tomasz Motyka i Radosław Zawrotniak (srebro), kilka godzin później na najwyższym stopniu podium stanął Tomasz Majewski. Po tych sukcesach pekiński worek z medalami wreszcie się rozwiązał i na podium stawali jeszcze: Leszek Blanik w skoku przez konia (złoto), Marek Kolbowicz, Michał Jeliński, Adam Korol, Konrad Wasielewski w kategorii czwórki podwójnej wioślarzy (złoto); Szymon Kołecki w podnoszeniu ciężarów do 94 kg (srebro); Miłosz Bernatajtys, Bartłomiej Pawełczak, Łukasz Pawłowski i Paweł Rańda – wioślarska czwórka bez sternika wagi lekkiej (srebro); Piotr Małachowski w rzucie dyskiem (srebro), Maja Włoszczowska w kolarstwie górskim (srebro); Aneta Konieczna i Beata Mikołajczyk w kajakarskim K2 na 500m (srebro) oraz Agnieszka Wieszczek w zapasach w kategorii do 72kg (brąz).
Magdalena Śliwa cieszy się ze wszystkich medali wywalczonych podczas igrzysk w Pekinie. - Bardzo mi się podobali nasi wioślarze, bo widać było, że te medale ich wzruszyły i bardzo się cieszyli ze swojego sukcesu. Są wśród nich zawodnicy, o których się mówi, że już nie są najmłodsi, więc tym bardziej chwała im za ich postawę. Bardzo mi się podobał kulomiot, Tomek Majewski i dyskobol Piotr Małachowski. Wszystkie medale mnie wzruszyły, czasami nawet łezka potoczyła mi się po policzku, bo to naprawdę piękne chwile. Myślę, że wszyscy jesteśmy im wdzięczni za te wzruszenia.
Poza kiepskim występem pływaków nie brakowało jeszcze kilku rozczarowań. - Młociarze - Kamila Skolimowska i Szymon Ziółkowski. To miała być nasza „eksportowa para”. Po tym jak Ziółkowski spisał się dosyć przeciętnie w swoim konkursie finałowym, przygotowałem się na to samo czekając na występ Skolimowskiej. Wiem, że oni razem trenowali u jednego trenera, przemknęło mi wtedy przez myśl, że skoro jedno z nich nie ma takiej dyspozycji, jaką mieć powinno, to nie jest przypadek i jak się okazało, Kamila miała podobne problemy – stwierdził Zbigniew Gogol.
Wielu w kraju liczyło również na sukces polskich szczypiornistów, którzy ostatecznie uplasowali się na piątym miejscu. - Dużym sukcesem jest dla mnie to, że ci zawodnicy, mimo że nie udało im się awansować do strefy medalowej, podnieśli się i wywalczyli piąte miejsce. Jak mówił po wczorajszym meczu z Rosją nasz bramkarz, Sławomir Szmal, dla niektórych to jest aż piąte miejsce, dla innych tylko. Ale według mnie pokazali, że są w światowej czołówce w tej dyscyplinie i na następnych imprezach na pewno będą groźni - zakończył rozważania o występach Polaków trener Gogol.
W czasie tych szesnastu dni wiele było momentów, gdy na twarzach zawodników pokazywały się łzy radości i łzy rozpaczy. Oglądając występy sportowców z perspektywy szklanego ekranu łatwo o krytykę. Czy jednak tak naprawdę mamy do niej prawo? Czy osobom, które nigdy nie poświęcały tyle czasu na treningi, wolno oceniać to, czy zawodnicy włożyli wystarczająco, czy zbyt mało pracy w przygotowania? - Jestem daleki od krytykowania naszych sportowców. Sam wiem, ile to wyrzeczeń kosztuje. Zdarza się tak, że gorszy dzień powoduje, że nie wykorzystuje się tego, na co pracowało się kilka lat a czasem nawet całe życie – powiedział Robert Prygiel, dla którego igrzyska w Pekinie są kolejnym dowodem na to, jak wielką rolę w sporcie na najwyższym światowym poziomie odgrywają pieniądze. - Tegoroczne igrzyska pokazały przede wszystkim, że sport wiąże się z ogromnym nakładem finansowym. Świat Polsce niestety ucieka. Dużą rolę w osiąganiu dobrych wyników ma np. państwo. Przygotowanie kadry Chin odbywało się ogromnymi nakładami finansowymi i zaangażowaniem państwa w poczynania sztabów szkoleniowych. Przez cztery lata wykształcili niesamowitą ilość mistrzów olimpijskich, więc dlaczego my nie możemy?
Kolejne igrzyska już za cztery lata w Londynie. Do tego czasu wiele w polskim sporcie należy zmienić. Działacze powinni przede wszystkim zadbać nie o swój prestiż czy objętość portfela, a o to, by sportowcy mieli jak najlepsze warunki pracy. Jeśli nie zmieni się mentalność osób wspierających sport, sami zawodnicy niewiele będą mogli zdziałać nawet mimo swych ogromnych chęci. Osoby, których sport w jakimkolwiek stopniu dotyka powinny się zjednoczyć, by budować jedną wielką sportową drużynę, której występów po kolejnych igrzyskach nie będzie trzeba się wstydzić.
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Renata Respondek
Do wiadomości napisano 36 komentarzy
| Nasi rywale na IO |
|
Siatkarze: ćwierćfinał
|
|
| Włochy 20.08., g.06:00 |
|
|
Siatkarze: faza grupowa
|
|
| Niemcy 10.08., g.16:00 |
|
| Egipt 12.08, g.6:00 |
![]() |
| Serbia 14.08., g.8:30 |
|
| Brazylia 16.08., g.14:00 |
|
| Rosja 18.08., g.6:30 |
|
|
Siatkarki: faza grupowa
|
|
| Kuba 9.08., g.8:30 |
|
| Chiny 11.08., g.14:00 |
|
| Japonia 13.08, g.16:00 |
|
| Wenezuela 15.08., g.6:30 |
|
| USA 17.08, g.6:30 |
|