Po zaciętym spotkaniu reprezentacja Polski pokonała w Katowicach 3:1 Bułgarię. Prawdziwym bohaterem meczu był Mariusz Wlazły, który zaprezentował się z bardzo dobrej strony, mimo... zapalenia ucha.Kibice śledzący sobotnie widowisko w Katowicach zauważyli, że praktycznie po każdej akcji Mariusz dotyka dłonią swojej twarzy. Dało się dostrzec grymas bólu na twarzy siatkarza. Jak się okazało, Mariusz całe spotkanie rozegrał z zapaleniem ucha, które cały czas dawało o sobie znać.
Sztab medyczny polskiej reprezentacji przed spotkaniem robił co mógł, żeby Wlazły nie odczuwał objawów choroby. Atakujący biało-czerwonych dostawał tabletki, do jego chorego ucha wpuszczano krople. Zabiegi lekarzy nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, ale Mariusz, mimo wielkiego bólu, postanowił wyjść na boisko. Mało tego: spisał się na nim świetnie. Był najlepszym zawodnikiem spotkania, zapisując na swoim koncie aż dwadzieścia cztery punkty, w tym dwadzieścia jeden z ataku przy 49% skuteczności. Naszemu zawodnikowi można tylko pogratulować ambicji i woli walki. To postawa godna reprezentanta Polski.
źródło: Reprezentacja.net
autor: Adrian Komorowski