1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorki 30.07.2007 08:24:59

Niedawno został pan z-cą redaktora naczelnego jednego z magazynów siatkarskich. Jak się pan odnajduje w nowej roli?
- Chyba dobrze, ale jaki tam ze mnie redaktor pisze jeden tekst na miesiąc (uśmiech).
Nie brakuje panu emocji związancyh z prowadzeniem drużyny siatkarskiej?
- I tak zgodnie z planem miałem skończyć z "trenerką" w przyszłym roku po olimpiadzie w Pekinie. Wszystko stało się jednak dużo szybciej. Nie ukrywam, że było mi trochę przykro rozstawać się z dziewczynami, ponieważ przez cztery lata bardzo się ze sobą zżyliśmy. Dobrze nam się ze sobą współpracowało.
Ale niezależnie od tego, kto prowadzi obecnie reprezentację, kibicuje pan dziewczynom?
- Życzę im jak najlepiej i staram się pomóc, jak tylko mogę. Niestety obecnie jest to wyścig z czasem. Bonitta dostał tyle samo czasu, co ja w momencie objęcia kadry. Ale moim atutem była znajomość języka i polskiej mentalności, a on ma w tej kwestii trochę utrudnione zadanie. Dlatego wszyscy powinni mu pomóc.
Jak patrzy pan na pomysł Marco Bonitty i PZPS–u, który przewiduje karanie siatkarek odmawiających występu w kadrze?
- Nikogo nie należy zmuszać do gry w reprezentacji. To ma być zaszczytem. A jeśli zawodniczki się przed tym wzbraniają, należy z nimi przede wszystkim rozmawiać. Ja nie miałem takiego kłopotu. Wręcz przeciwnie. Dysponowałem nadmiarem zawodniczek. Z siatkarkami trzeba znaleźć wspólny język, a wtedy one będą grały w kadrze, bo występ w reprezentacji jest dla nich promocją. Są takie, którym nie zależy na promocji. Wystarcza im poziom polskiej ligi, jak przykładowo Barańskiej. Uważam, że z niewolnika nie ma dobrego pracownika.
Marco Bonitta musiał jednak podjąć jakieś kroki, ponieważ tak wiele zawodniczek zaczęło odmawiać gry w kadrze, że praktycznie nie był w stanie skompletować kadry.
- On musiał powołać wszystkie zawodniczki, i tak zrobił, powołując ten szeroki skład kadry objętej przygotowaniami do IO w Pekinie. Wziął 18 – stkę, którą ja miałem, dołożył te zawodniczki, które mu się podobały z ligi, i później z tego po pewnym czasie wyselekcjonuje swoją 16 czy 18 zawodniczek. W tym składzie również jest kilka interesujacych siatkarek, więc chyba nie jest tak źle.
Ale nie przekreśla pan szans zespołu, może on jeszcze odnieść jakieś sukcesy?
- Sprawdzianem będą mistrzostwa Europy. Natomiast nie oczekujmy za wiele po Grand Prix. Wiem, że Marco koniecznie chciałby zagrać w finale tej imprezy, ale będzie mu niezmiernie trudno. Nie ma jeszcze skompletowanego zespołu. Nie zdążył jeszcze ustawić drużyny po swojemu, a każdy trener ma własne metody i ścieżkę działań, które trzeba zawodniczkom zaszczepić.
Rozmawiał Tomasz Kowalik - reprezentacja.net
źródło: reprezentacja. net
autor: Katarzyna Biernacka
Do wiadomości napisano 53 komentarze
Antwerpia 7 września g. 15:00
Seniorzy ME 2009
Belgia-Polska
ME Juniorek 2008
|
Perugia 7 września g. 15:30 |

5-13 września 2008
Foligno & Perugia (ITA)
--------------------------
Wyniki