Zmęczone kilkugodzinną podróżą ze Szczyrku do Rzeszowa zawodniczki po zakwaterowaniu w hotelu Hetman szybko zjadły obiad i udały się na odpoczynek. - Mimo że do Rzeszowa nie było daleko, podróż dała się we znaki dziewczynom - mówi menedżer reprezentacji, Marek Brandt. W gronie 15 zawodniczek, które dotarły do Rzeszowa, jest Mariola Zenik, odczuwająca ostatnio problemy zdrowotne. - Mariola mocno stłukła na treningu bark - informuje Brandt. -
Dlatego też do Rzeszowa przyjechała Agata Sawicka, która może w razie potrzeby zagrać na libero. W poniedziałek będzie już wiadomo, czy Mariola będzie gotowa do gry, czy nie. Jeśli zagra, to Sawicka wróci do kadry B, z którą pojedzie na uniwersjadę - mówi menedżer kadry, dbający o spokój siatkarek, do których dostęp jest mocno ograniczony. Treningi reprezentacji Polski są dla przedstawicieli prasy zamknięte. Siatkarki i szkoleniowiec nie chcą, by im przeszkadzać. -
Już wcześniej ustaliliśmy taki regulamin i tego się trzymamy - dodaje Brandt. Wczoraj wieczorem zawodniczki odbyły pierwszy trening na Podpromiu.
-
Zajęcia w hali mamy w godzinach naszych meczów (zaczynać się będą o godz. 20 - przyp. red.) tak,
żeby dziewczyny się przyzwyczaiły. Z wyjątkiem wtorku, trenować będziemy dwa razy dziennie - informuje menedżer reprezentacji.
W poniedziałek do Rzeszowa dotrą Chinki, a we wtorek Rosjanki i Amerykanki. Mistrzynie świata, które zamieszkają w hotelu Hetman, awizują najmocniejszy skład. -
Są same znane nazwiska, więc tego zespołu nie ma co rekomendować. Chinki przyjadą jedynie bez swojej podstawowej rozgrywającej, natomiast zagadką jest, w jakim składzie wystąpią Amerykanki. Zresztą turniej w Rzeszowie jest najmocniej obsadzony ze wszystkich trzech, które zagramy w tegorocznym cyklu Grand Prix - twierdzi Brandt.
źródło: Super Nowości
autor: Karolina Kosek