Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Nico Freriks i Rob Bontje:Tutaj czujemy się jak w domu - część druga

seniorzy 30.08.2007 09:30:01

seniorzy - Nico Freriks i Rob Bontje:Tutaj czujemy się jak w domu - część druga
Rob Bontje i Nico Freriks zgodnie przyznają, że ekipa "pomarańczowych" w naszym kraju gościła już tyle razy, że wśród polskich kibiców czują się jak u siebie w domu. W drugiej części rozmowy z reprezentacja.net opowiadają o popularności, sposobach na życie i... samochodach.

 

 

Pierwszą część wywiadu z Robem Bontje i Nico Freriksem można znaleźć TUTAJ.

Reprezentacja.net:

Nico, poza trenowaniem siatkówki studiowałeś też ekonomię na uniwersytecie w Amsterdamie. Jak widzisz swoją przyszłość? Wiążesz ją raczej ze sportem czy ze studiami, które ukończyłeś?

 

Nico Freriks: 

Długo pracowałem nad tym, żeby zostać zawodowym siatkarzem i teraz osiągnąłem poziom, z którego jestem zadowolony, więc póki co, sport jest dla mnie najważniejszy. Ale nie studiowałem też na darmo i dlatego staram się nie ograniczać tylko do siatkówki. Nie wiem, nie zaplanowałem dokładnie, jak będzie wyglądała moja zawodowa kariera. Teraz po prostu chciałbym cieszyć się siatkówka tyle, ile to możliwe. A co przyniesie przyszłość... zobaczymy. Będę nad tym myślał, gdy siatkówka przestanie mnie interesować i stracę zapał do gry

Nico Freriks z flagą Holandii (fot. reprezentacja.net)

 

A propos Twojej kariery siatkarskiej Nico, wielu widziało w Tobie następcę Petera Blangé, który jest teraz trenerem reprezentacji Holandii. Jak wam się układa współpraca?

 

N.F.: Bardzo się cieszę, że mogę współpracować z kimś, kto kiedyś grał na tej samej pozycji, co ja i był w tym najlepszy na świecie. Dzięki temu mogę się wiele od niego nauczyć. Oczywiście, w tym momencie nie łapię się do podstawowej szóstki i muszę sobie na to jeszcze zapracować, ale i tak dużo daje mi czerpanie z jego rad i doświadczeń na treningach. Stanowi to dla mnie, jako rozgrywającego, wielką przewagę i korzyść.

 

Nie zawsze jednak Twoja współpraca z trenerami reprezentacji wyglądała tak kolorowo. Dwa lata temu krążyły plotki na temat konfliktu między Tobą a Harrym Brokkingiem, który teraz trenuje Wielką Brytanię. Nie było Ciebie na III Memoriale Huberta Wagnera, pominięto Cię także w składzie na eliminacje do MŚ. Co się wtedy właściwie wydarzyło? Może uchylisz nam rąbka tajemnicy?

 

N.F.: (śmiech) Nie, nie zamierzam ujawniać wszystkich rzeczy. Trener Brokking po prostu zadecydował, że do jego koncepcji gry bardziej przydatni są inni zawodnicy, bardziej doświadczeni ode mnie. Taki podał mi powód i cóż, taka była jego decyzja. Wróciłem do swojego klubu i zostałem mistrzem kraju w tamtym roku. Nie mam mu tego za złe, to był jego wybór i to on odpowiadał potem za wyniki zespołu. Szkoda mi było tylko drużyny, bo  nie mogłem jej pomóc. 

Rob Bontje (fot. reprezentacja.net)

To może zmieńmy temat na odrobinę luźniejszy. Z pewnością nie macie dużo wolnego czasu, ale co właściwie robicie, kiedy możecie na chwilę odpocząć od siatkówki?

 

Rob Bontje:

Ja na przykład tego lata kupiłem dom we Włoszech, więc musiałem się sporo przy nim napracować. A tak poza tym to oczywiście ten czas wolny poświęcamy rodzinie, przyjaciołom, wychodzimy do miasta, żeby się pobawić, zrelaksować. Nie uprawiam innych sportów, kiedyś próbowałem grać w tenisa, ale no cóż… (śmiech) Nie powiem, żeby wychodziło mi to najlepiej. Przede wszystkim jednak ten czas poświęcam na relaks z przyjaciółmi i rodziną.

 

N.F.: No i masz hobby!

 

R.B.: O tak, moje samochody. To znaczy jeden samochód.

 

To w końcu ile?

 

R.B.: Na razie jeden, ale chciałbym mieć więcej. Gram w siatkówkę dopiero od kilku lat, więc…

 

A jaki to samochód?

 

R.B: Volkswagen. Ale szybki! (śmiech)

 

Nico, a Ty jak spędzasz swój wolny czas?

 

N.F.: Ja każdą wolną chwilę poświęcam swojej rodzinie. To dla mnie najlepszy sposób na relaks i to sprawia mi najwięcej przyjemności. W ciągu sezonu siatkarskiego nie ma na to czasu, więc kiedy tylko mam wolną chwilę, to chce spędzić ją ze swoją rodziną.

 
Marzeniem prawie każdego siatkarza jest gra w lidze włoskiej. Rob, ty zdołałeś tego dokonać. Czy jesteś zadowolony z tego, co udało Ci się osiągnąć do tej pory?

 
R.B.: Gram we Włoszech od trzech lat i wszystkie trzy przyniosły mi wiele radości. Oczywiście były chwile gorsze i lepsze, miałem dwa udane sezony i jeden trochę słabszy. Teraz wracam do swojego starego klubu, Padwy. Bardzo się z tego powodu cieszę i chciałbym zostać tu przez kilka kolejnych lat. Mam nadzieję, że Nico prędzej czy później dołączy do mnie i zacznie swoją przygodę z ligą włoską (uśmiech).

 

N.F.: Tak, to jest moim marzeniem i celem. Jeżeli chodzi o siatkówkę klubową, to wciąż najwyższy poziom jest we Włoszech, więc oczywiście chciałbym się tam znaleźć, ale kiedy… No właśnie, to jest pytanie.

Nico Freriks (fot. reprezentacja.net)



Dlaczego w takim razie zdecydowałeś się na powrót do Belgii?

 

N.F.: Granie w Belgii daje mi teraz najwięcej możliwości, między innymi na pokazanie się w Lidze Mistrzów. We Włoszech poszukuje się zawodników starszych i bardziej doświadczonych. Dla rozgrywającego dostanie się do ligi włoskiej jest bardzo trudnym zadaniem. Dlatego najpierw musisz poszukać klubu, biorącego udział w Lidze Mistrzów, gdzie możesz zdobyć potrzebne ci doświadczenie. Dla mnie, Roeselare było najlepszą opcją w zeszłym sezonie. Nie mam określonej drogi, którą chciałbym dotrzeć do Włoch, ale wiem, że to jest mój cel. Może będzie prowadziła ona nawet przez Polskę, kto wie?

 

Chciałbyś grać w Polsce?

 

N.F.: Tak, nie widzę powodu, dla którego miałbym nie chcieć (śmiech). W Polsce siatkówka stoi na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza pięć najlepszych klubów ligi robi dobre wrażenie. No i wasi niesamowici kibice…Widać, że w Polsce kocha się siatkówkę i jest to chyba sport numer jeden?

 

Raczej numer dwa, po piłce nożnej.

 

N.F.: Numer dwa? Naprawdę dopiero numer dwa? No tak, ale to wciąż jest imponujące. W Holandii z pewnością tak nie jest. Więc jasne, dlaczego nie? Za każdym razem, kiedy tu przyjeżdżam, bardzo podoba mi się granie przed tak entuzjastyczną, pełną energii publicznością.

 

A jak to jest w Belgii i we Włoszech? Jesteście popularni? Ludzie rozpoznają was na ulicy?

 

R.B: Tak, ale tylko dlatego, że jestem wysoki. Domyślają się, że gram w siatkówkę, więc zagadują, która liga, a kiedy im odpowiadam A1, to mówią: „Ach tak, jesteś tym świetnym siatkarzem!” (śmiech). Ale nie, nie tak często, tylko czasami. Nico, a jak to jest w Belgii, bo nie wiem?

 

N.F.: Cóż, Roeselare nie jest zbyt dużym miastem, więc wielu fanów nas rozpoznaje i chce porozmawiać z nami. Nawet kiedy robię zakupy w warzywniaku, często ktoś podchodzi i zagaduje (uśmiech). Ale mi to zupełnie nie przeszkadza, czasami miło jest znaleźć się w centrum uwagi. Chociaż oczywiście przyjemnie jest mieć także chwilę dla siebie.

Rob Bontje (fot. reprezentacja.net)

 

To jak czujecie się w Polsce, gdzie ludzie bez problemu was rozpoznają i proszą o autograf, pamiątkowe zdjęcie … Nie męczy Was to?

 

R.B.: Nie, kibice są bardzo przyjacielscy, uprzejmie proszą o autografy… Zresztą, przecież wspierają nas na meczach, więc to naprawdę żaden problem, wręcz przeciwnie…

 

N.F.: I nie zapominajmy, że to są przecież ludzie, którzy przychodzą, żeby oglądać mecze i nas dopingować. To normalne, że poświęcasz im trochę swojego czasu. Oczywiście, jeżeli stoi przed tobą tysiąc osób, nie jesteś w stanie każdej z nich dać autografu, ale zawsze starasz się rozdać ich możliwie jak najwięcej. 

W takim razie, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam jak najczęstszych przyjazdów do Polski. Dziękuję za rozmowę. 

*rozmawiała Alicja Mizerek, reprezentacja.net

źródło: reprezentacja.net

opracowanie: Natalia Starosta

Do wiadomości napisano 10 komentarzy

Powrót
Dodaj nowy komentarz
Zarejestruj swojego nicka.
Redakcja serwisu Reprezentacja.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy umieszczanych przez internautów.

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe do wypełnienia