seniorzy 30.08.2007 10:12:34

Czy Mariusz Wlazły podjął słuszną decyzję w sprawie „odpuszczenia” mistrzostw Europy?
- Nie mam żadnych wątpliwości, że to jedyne rozsądne rozwiązanie. Problemy Mariusza powtarzają się od kilku miesięcy i nie ma sensu brnąć dalej. Nic się nie stanie – w perspektywie całej jego kariery – jak nie pojedzie na jeden turniej.
Co pan myśli obserwując problemy tego zawodnika?
- Przed oczami staje... Marcin Prus sprzed kilku lat. Nie dopuszczam nawet myśli, że kariera Mariusza zakończy się w taki sam sposób, jak w moim przypadku, ale przecież jego problemy w pewnym sensie są bliźniaczo podobno do moich.
Pan miał kłopoty typowo fizyczne, a Mariusz... No właśnie, tak naprawdę nie wiadomo.
- Myślę, że skurcze, które się u niego powtarzają mogą mieć podłoże emocjonalne. Bo dlaczego, do cholery, nie ma problemów podczas treningów, gdzie wykonuje się o wiele cięższą pracę fizyczną niż podczas meczów? Może trzeba mu pomocy psychologa?
A może Wlazły nie jest przygotowany do wielkiego wysiłku fizycznego?
- To również może być powód. Dlatego należałoby spróbować podejść do niego indywidualnie i przygotować mu o wiele mniejsze obciążenia treningowe.
Po co nam dwanaście zwycięstw?
- Zdaję sobie sprawę, że teraz przejdziemy na platformę „gdybania”, ale niech pan oceni decyzję Raula Lozano, który nie pozwolił, aby Wlazły całkowicie odpuścił pierwszą fazę Ligi Światowej.
- To był błąd. Mariusz już wówczas miał problemy, więc jego gra w meczach „o pietruszkę” (Polska jako gospodarz Final Six miała zapewnione miejsce w turnieju finałowym LŚ – przyp. red.) była zbędna. No, ale my Polacy cieszyliśmy się wówczas z wygrania wszystkich dwunastu spotkań w części eliminacyjnej. No i co nam z tego przyszło? Oczywiście, że to gdybanie, ale być może długi odpoczynek naszego atakującego pozwoliłby mu na wyjazd na mistrzostwa Europy w Rosji.
Jak to możliwe, że od kilku miesięcy lekarze nie mogą znaleźć przyczyn tych dolegliwości?
- Czasami to nie jest takie łatwe. Doskonałym przykładem jest moja osoba. Przeszedłem już dziewięć operacji, a lekarze nadal do końca nie znają powodu moich problemów.
Wlazły ma się leczyć w kraju, czy może jechać do zagranicznej kliniki?
- Nie ma reguły. Na całym świecie zdarzają się lepsi i gorsi lekarze. Nie potrafię tutaj nic doradzić Mariuszowi.
A jakich rad może pan mu udzielić?
- Przede wszystkich niech szuka wszelkich możliwości, które doprowadzą go do wyleczenia. Jedyne czego ma unikać to skalpela. Moim zdaniem to już ostateczność. Nie powinien również ulegać presji działaczy Polskiego Związku Piłki Siatkowej i innych ludzi, którzy go będą zmuszać do gry na siłę. To jego zdrowie i nie musi go poświęcać dla reprezentacji. Ja poświęciłem się karierze...
I teraz pan żałuje?
- Nie do końca. Ale żałuję, że szefowie polskiej siatkówki w pewnym momencie się ode mnie odwrócili. Wtedy kiedy najbardziej potrzebowałem ich pomocy. Mój apel do Mariusza brzmi: „chłopie, zdrowie jest najważniejsze”.
A wspomnienia, medale, tytuły?
- Medale leżą sobie na samym dnie w szufladzie. I co z tego? Wszystkie sukcesy, które osiągnąłem nigdy nie wrócą mi zdrowia!
Na koniec przydałaby się pozytywna puenta.
- Ludzie! Jeszcze nie ma tragedii. Mariusz odpocznie, znajdzie przyczynę swoich dolegliwości i wróci na parkiet. Szybciej niż się to nam w tej chwili wydaje. Jestem o tym przekonany.
*Więcej w "Sporcie"
źródło: Sport
autor: Hanna Niełacna
Do wiadomości napisano 57 komentarzy
Znasz Macromedia Flash?
To ogłoszenie dla Ciebie!