Nominowanemu w ubiegłorocznych mistrzostwach świata do nagrody MVP zawodnikowi też jest bardzo przykro z tego powodu.
- Będę się tak samo denerwował za chłopaków jakbym był z nimi. Trzymam za nich mocno kciuki i szczerze wierzę w ich sukces. Tego im życzę z całego serca - powiedział w rozmowie ze „Sportem” Mariusz Wlazły.
- Czuję ogromny żal - jak wielki to wiem tylko ja. Nie chcę się z nikim kłócić, ani spierać, bo takie podejście nie ma żadnego sensu. Najważniejsze dla mnie jest, aby w końcu została postawiona diagnoza na to, co się ze mną dzieje, i aby podjąć odpowiednie medyczne kroki w dobrym kierunku. Muszę się tego jak najszybciej dowiedzieć - dodał.
- Cały czas pan nie trenuje?
- Ostatni tydzień upłynął mi na badaniach, które mówią, że nic złego się nie dzieje. W poniedziałek miałem kolejne badania w Warszawie - cały czas mój organizm jest sprawdzany i kontrolowany. Na razie nie trenuję i nie wiem, kiedy zacznę jakieś zajęcia.
- A co z badaniami w klinice w Barcelonie?
- Po poniedziałkowej rozmowie z trenerem Raulem Lozano, mogę powiedzieć, że na dniach zapadnie decyzja kiedy lecę do Barcelony, bo, że lecę do kliniki - decyzja już zapadła. Rozmowa była spokojna, ale na tym bym poprzestał. Proszę mnie zrozumieć - nie chcę za dużo mówić. Ja nie chcę żadnej wojny, jestem daleki od tego. Kto mnie zna - wie, że nie należę do kłótliwych ludzi. Jeśli ktoś coś do mnie ma to już trudno, ale nie chcę pewnych rzeczy komentować. Czytam potem w prasie jakieś dziwne rzeczy, a ja sobie nie chcę teraz niczym dodatkowo zaprzątać głowy. Chcę porozmawiać z kolegami, po to też przyjechałem do Warszawy.
- Czy lekarze coś przypuszczają?
- Mają jakieś plany leczenia, coś się krystalizuje. Z doktorem Grzegorzem Adamczykiem też będę rozmawiał. Musi się coś wyjaśnić. Ja mam dopiero 24 lata i nie chcę butów powiesić na haku. Chcę grać i cieszyć się siatkówką. Chcę aby gra sprawiała mi radość.
- Mistrzostwa Europy obejrzy pan w telewizji.
- Jest mi bardzo przykro, czuję żal... Chciałem jechać na europejski czempionat i walczyć o najwyższe laury, nie tak miało być, nie tak sobie to wyobrażałem ...
Można mieć różne zdanie na pewne sprawy i trudno mieć do kogoś pretensje, że nie myśli tak jak ja czy ktoś inny. Podobno część drużyny ma żal do Mariusza, że nie jedzie na mistrzostwa, że zostawił reprezentację na 10 dni przed ważną imprezą. Niektórzy mówią o tym głośno – inni może zostawiają swoje zdanie dla siebie, a jeszcze inni trzymają stronę Wlazłego, ale boją się podpaść trenerowi Lozano i powiedzieć o tym głośno ... każdego trzeba zrozumieć, ale najważniejsze jest zdrowie młodego człowieka. Nie całkiem zdrowy, mający różne problemy drużynie z pewnością się nie przyda. Jego emocje zawsze będą wtedy rozchwiane.
Znam Mariusza nie od dziś, przynajmniej tak mi się wydaje, że go znam - jest cały czas skromnym chłopakiem, a teraz wydaje mi się, że jest lekko zagubiony i z pewnością to co jest mu obecnie potrzebne to na pewno nie podcinanie gałęzi na której siedzi ... tylko wyciągnięcie do niego pomocnej dłoni. Być może problem tkwi w jego głowie, oby jak najszybciej medycyna znalazła wyjście z tej sytuacji, bo ciężko jest żyć w takim napięciu i nie powiedzieć czasami czegoś co może być błędnie odebrane.
*Z Mariuszem Wlazłym rozmawiała Małgorzata Gotowiec - Reprezentacja.net, Sport
źródło: reprezentacja.net
opracowanie: Małgorzata Gotowiec
Do wiadomości napisano 57 komentarzy











