Oczy wszystkich kibiców siatkówki przez najbliższe dwa tygodnie będą zwrócone w kierunku Japonii. Nasze zawodniczki - dzięki dzikiej karcie - zagrają w Pucharze Świata. Stawka? Przede wszystkim awans do turnieju olimpijskiego.
-
Nasz wyjazd do Japonii nie jest wycieczką - podkreśla
Marco Bonitta. -
Stawiamy sobie ambitny cel. Chcemy zająć miejsce na podium i tym samym zapewnić sobie bilety do Pekinu. Myślę, że to realne zadanie.
Bojową atmosferę daje się wyczuć w całej ekipie. -
To najważniejsza impreza w tym sezonie - mówi
Milena Sadurek.
-
Cztery lata temu grałyśmy w PŚ pierwszy raz i zapłaciłyśmy frycowe - wspomina
Małgorzata Glinka-Mogentale. -
Teraz czas, abyśmy osiągnęły sukces.
Ale o to nie będzie łatwo... W Japonii zaprezentują się wszyscy najlepsi na świecie. Wszystkie zespoły przyjadą w najmocniejszych składach. Nie zabraknie nikogo, kto liczy się w światowej stawce (no może poza Rosjankami). -
To będzie morderczy turniej - dodaje Bonitta. -
W ciągu dwóch tygodni musimy rozegrać jedenaście ważnych spotkań. Musimy to wytrzymać zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
Puchar Świata to nie tylko możliwość kwalifikacji olimpijskiej, ale również cenne punkty do rankingu FIVB. Prestiż zawodów powoduje, że zwycięstwo w tabeli końcowej jest premiowane 100 punktami (tak samo cenne jest mistrzostwo świata i wygrana w turnieju olimpijskim). Widać więc, że jest o co walczyć. Polki mają szansę wspiąć się o kilka miejsc w rankingu.
źródło: Sport
opracowanie: Natalia Kaminska