Już dzisiaj drużyna Resovii zmierzy się z faworyzowaną Skrą Bełchatów. O szansach rzeszowian mówi Krzysztof Ignaczak, reprezentant Polski, który w poprzednich sezonach był zawodnikiem Skry.Przed Wami pierwszy z meczów na szczycie. Jaki wynik Was zadowoli?
-
Każdy punkt, który uda się zdobyć, będzie sukcesem. Potrzebujemy tych punktów, a wiadomo, że z taką drużyną jak Skra każda zdobycz będzie sukcesem. Oni są na pewno faworytem tego meczu, ale my nie składamy broni. Gramy o różne cele, bo my staramy się wywalczyć jakiś medal w Polsce, a oni zostali zbudowani, by walczyć o medale w europejskich pucharach. Będzie ciężko, ale na pewno się nie poddamy.
Dla Pana mecz ze Skrą będzie chyba szczególny. Z tą drużyną święcił Pan przecież największe triumfy w klubowej siatkówce.
-
No tak. Tam zdobywałem tytuły mistrza kraju i spędziłem cztery lata, które bardzo dobrze wspominam. Nasze drogi się jednak rozeszły i teraz gram w Rzeszowie - będę chciał jak najwięcej osiągnąć z tą drużyną. Mam nadzieję, że będzie to medal mistrzostw Polski.
Zawodników Skry zna Pan bardzo dobrze. Co może być kluczem do osiągnięcia dobrego wyniku w środę?
-
Nie popełniać własnych błędów. Skra jest właśnie taką drużyną, która tych błędów robi bardzo mało. Jeśli my zagramy podobnie, doprowadzimy do emocjonujących końcówek, to może przy dopingu naszych kibiców i odrobinie szczęścia uda nam się coś ugrać.
Obserwatorzy będą zapewne przyglądać się rywalizacji Pana z Robertem Milczarkiem.
-
Dla mnie to nie jest żadna rywalizacja. Ciągle słyszę o rywalizacji z Piotrkiem Gackiem, teraz z Robertem. Jesteśmy po prostu zawodnikami libero i można ewentualnie ocenić, kto w danym meczu zagrał lepiej. Nie będzie żadnego udowadniania, że w Bełchatowie powinni dalej stawiać na mnie. W środę będzie rywalizacja Resovii ze Skrą, a nie moja z Robertem, i mam nadzieję, że nasza drużyna wyjdzie z niej z punktami.
Rozmawiał Marcin Lew - Gazeta Wyborcza Rzeszów
źródło: gazeta.pl
autor: Renata Respondek