seniorki 31.10.2007 09:57:29

Podczas wrześniowych mistrzostw Europy była Pani asystentką trenera Bonitty. Teraz wraz z Mileną Sadurek jest pani rozgrywającą reprezentacji. Spodziewała się pani takiej nieoczekiwanej zmiany miejsc ?
Magdalena Śliwa:
Kiedy podczas przygotowań zostało nas tylko czternaście, i wciąż byłam w tym gronie, to wiedziałam, że w Japonii znajdę się w diametralnie innej roli. Znów będę w samym środku wydarzeń, znów będę mieć bezpośredni wpływ na to co dzieje się na boisku.
Nie przestraszyła się pani odpowiedzialności?
Przyznaję, wątpliwości były, ale krótko. Szybko weszłam w ten temat.
Teraz Marco Bonitta ma w pani osobie nie tylko rozgrywającą, ale i tłumacza w czasie gry ...
Nie tylko ja znam w tej drużynie włoski, ale zawsze byłam gadułą, więc kiedy trzeba pewne rzeczy doprecyzować jestem na miejscu.
Inaczej odbiera się przebieg wydarzeń będąc pod siatką?
Mogę coś na ten temat powiedzieć. Wcześniejsze doświadczenia, gdy stałam obok trenera pozwalają mi teraz lepiej zrozumieć, o co mu chodzi, gdy przekazuje nam uwagi.
Kto zagra w piątek z Brazylią, Milena Sadurek czy pani. Co podpowiada przeczucie?
Nie wiem. Decyzje podejmie trener przed meczem. Być może zagramy obie. Nie można tego wykluczyć.
Rozgrywającej nie mogą zadrżeć dłonie w trudnej sytuacji. Dobrze radzi sobie pani ze stresem?
Na to nie ma mocnych. Nerwy potrafią dopaść każdego, ale sztuką jest je okiełznać. Myślę, że potrafię radzić sobie w podbramkowych sytuacjach.
* Więcej w Rzeczpospolitej
źródło: Rzeczpospolita
autor: Barbara Kuziemska
Do wiadomości napisano 7 komentarzy
Znasz Macromedia Flash?
To ogłoszenie dla Ciebie!