seniorzy 30.11.2007 09:17:43

Są mecze, których nie wolno przegrać, są drużyny którym po prostu nie wypada ulec. I Dania właśnie należy do takich. To kopciuszek w siatkarskim światku, zespół bez sukcesów i znaczących osobowości w składzie.
Ale to nie oznacza, że jest przysłowiowym chłopcem do bicia. W pierwszym secie meczu z Polakami prowadzeni przez amerykańskiego trenera Freda Sturma Duńczycy przegrywali 7: 12, ale w końcówce tej partii byli bliscy remisu. Po ataku środkowego Daniela Thomsena przewaga Polaków zmalała do jednego punktu (21: 20) i zaraz odżyły wspomnienia z meczów, które straszą po nocach. Na szczęście przebudzenie nastąpiło chwilę później wraz z efektowną akcją Daniela Plińskiego, który dał szybkąodpowiedź Thomsenowi.
(...) – Ta drużyna wciąż ma ogromne możliwości. Nic się nie zmieniło od czasów, gdy zdobyła srebrny medal mistrzostw świata. Kłopoty, które nas dotknęły w Moskwie były przejściowe – twierdzi Świderek i po wygranej z Danią trzeba mu wierzyć na słowo.
Dziś mecz z Belgią, którą jeszcze przed mistrzostwami Europy traktowaliśmy z przymrużeniem oka, ale po tym, co wydarzyło się w Moskwie nic już nie jest tak jak dawniej. To przecież od sensacyjnej porażki z Belgami zaczęła się droga krzyżowa polskich siatkarzy. Większość Belgów gra w solidnych klubach w swoim kraju, takich jak Roeselare i Maaseik, w lidze francuskiej występuje najskuteczniejszy Kristof Hoho, a w rosyjskiej Frank Depestele.
Belgowie potrafią grać w siatkówkę, co udowodnili, wygrywając z zespołem Raula Lozano w Rosji. W Szombathely też nie mają nic do stracenia. Nikt nie liczy na ich olimpijski awans, więc zagrają bez presji, która czasami potrafi przytłoczyć najlepszych.
*Więcej w Rzeczpospolitej
źródło: Rzeczpospolita
autor: Anna Sówka
Do wiadomości napisano 7 komentarzy
Znasz Macromedia Flash?
To ogłoszenie dla Ciebie!