Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Współpracujemy z:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. Rosja
  3. USA 
  4. Bułgaria
  5. Polska
  6. Argentyna 
  7. Hiszpania
  8. Serbia 
  9. Portoryko 
  10. Włochy

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   Kuba
     4.   USA
     5.   Rosja
     6.   Chiny
     7.   Serbia
     8.   Japonia
     9.   Polska
   10.   Holandia
  

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Sylwetki Siatkarek: Anna Barańska

seniorki 15.02.2008 07:00:15

seniorki - Sylwetki Siatkarek: Anna Barańska
Anna Barańska długo się buntowała i szukała innego sposobu na życie niż siatkówka. W końcu jednak uwierzyła, że może warto wykorzystać szansę, którą podsuwa jej los? Za poświęcenie i ciężką pracę siatkówka odwdzięczyła jej się tym, co dla sportowca najważniejsze – sukcesami na największych światowych imprezach. A przecież tak naprawdę wszystko jeszcze przed nią…

Trudne początki

 

         Anna Barańska pochodzi z rodziny o sportowych tradycjach. Oboje rodzice czynnie uprawiali sport: mama lekką atletykę, a tata – siatkówkę. Początkowo mała Ania wykazywała raczej skłonności do pójścia w ślady mamy, ponieważ z dużym powodzeniem biegała oraz skakała w dal, jednak na szczęście ktoś dostrzegł jej potencjał siatkarski. – Na zawodach, bodajże w czwartej klasie szkoły podstawowej wypatrzył mnie pan Zbigniew Sorbian, trener i jednocześnie znajomy mojego taty – wspomina Barańska. – Zauważył, że jestem szczupła, bardzo sprawna fizycznie, do tego urosnę i będę miała doskonałe warunki do pójścia w ślady taty i trenowania siatkówki. Byłam temu początkowo zdecydowanie przeciwna. Na szczęście moi rodzice dużo ze mną rozmawiali i pomogli mi podjąć słuszną decyzję. Ta decyzja wiązała się ze zmianą szkoły, na którą Ania zdecydowała się w ostatnim momencie. Wybrała Szkołę Podstawową nr 3 w Świdnicy i klasę o profilu siatkarskim, w której były same dziewczyny. – Na szczęście pozostałe klasy miały lepsze proporcje, więc się nie nudziłyśmy – śmieje się Barańska. – Na początku nie działo się nic specjalnego: zwykłe odbijanie piłki w ramach lekcji wychowania fizycznego. Dopiero w siódmej klasie rozpoczęły się rozgrywki młodziczek czy kadetek i w związku z tym zaczęło się poważniejsze granie. Był to jednak dla mnie czas dużego kryzysu, ponieważ przed każdym treningiem szukałam wymówki, żeby na niego nie pójść. Ciągle mnie coś bolało: ręka, noga, głowa, brzuch. Tylko dzięki rodzicom wytrwałam i jestem im za to bardzo wdzięczna – podsumowuje Ania.

Bardzo szybko trafiła do drugoligowego zespołu Polonia Świdnica pod skrzydła pani Elżbiety Gaszyńskiej. Wtedy już postanowiła związać swoje życie z siatkówką, jednak ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu zrezygnowała. – Dwukrotnie miałam propozycję przejścia do SMS-u, ale nie odpowiadały mi warunki, jakie tam panowały. Z tego, co słyszałam, wiedziałam, że jest tam tzw. „zakon” i zdawałam sobie sprawę, że ja ze swoim charakterem zupełnie się tam nie nadaję – śmieje się Barańska. Zamiast tego wybrała technikum ekonomiczne, które rozpoczęła w Świdnicy, a dokończyła już we Wrocławiu po przenosinach do tamtejszego klubu.

 

 

Klubowe granie

 

         Pierwsze szlify młoda zawodniczka zdobywała w Polonii Świdnica, z którą sięgnęła po srebrny medal mistrzostw Polski juniorek.
Tak naprawdę dopiero się wtedy uczyłam tej prawdziwej siatkówki – komentuje Barańska. – Ale granie na wyższym poziomie rozpoczęło się odkąd przeszłam do Wrocławia, tam mogłam pokazać, ile jestem warta. W 2001 roku bowiem młoda przyjmująca wyjechała z rodzinnej Świdnicy, by reprezentować barwy Gwardii Wrocław. Robiła to zresztą z dużym powodzeniem, zdobywając z tym zespołem dwukrotnie drugie miejsce w Pucharze Polski oraz złoty medal mistrzostw Polski kadetek i brązowy mistrzostw Polski juniorek. – Sporo się tam nauczyłam – ocenia dziś Ania Barańska. – To był mój pierwszy klub pierwszoligowy, tam stawiałam swoje pierwsze kroki w profesjonalnej siatkówce, więc czuję do niego duży sentyment. Na początku moim trenerem był pan Jacek Grabowski, później przejął mnie pan Rafał Błaszczyk i wiele się nauczyłam pod ich okiem, czego wynikiem było bardzo dużo propozycji przejścia do innych klubów nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Nie ukrywam, że bywały ciężkie momenty jak wszędzie, ale miło wspominam zarówno klub jak i Wrocław jako miasto, do którego pozostał mi bardzo duży sentyment

Kwalifikacje IO w Halle (fot. CEV)

 

W 2005 roku Anna Barańska zdecydowała się jednak na zmianę barw klubowych i z Wrocławia przeniosła się do Kalisza, by reprezentować barwy miejscowych Winiar. – Szczerze mówiąc o mały włos nie wylądowałam wtedy w Turcji, bo byłam o krok od podpisania kontraktu. Zostałam ze względów osobistych, jednak długo się wahałam, jaki klub wybrać. Na pewno mogłam wybierać wśród czołowych klubów polskiej ligi. Pamiętam, że obudziłam się któregoś ranka z myślą, że wybieram Kalisz. Zadzwoniłam do swojego ówczesnego menadżera Andrzeja Grzyba i przekazałam mu swoją decyzję. W ten sposób znalazłam się w Winiarach – wspomina Ania. Czas spędzony dotychczas w tym zespole potwierdza jedynie, że Barańska podjęła słuszną decyzję. Z drużyną Winiar Kalisz wywalczyła w poprzednim sezonie mistrzostwo Polski i zdobyła tytuł najskuteczniejszej zawodniczki sezonu. – Kalisz to klub z tradycjami. Bez względu na nazwę zawsze plasował się w czołówce LSK i uważam, że podjęłam słuszną decyzję – ocenia przyjmująca Winiar. – Przeniosłam się do jednego z najlepszych klubów, gdzie mogę grać, nabierać doświadczenia, szlifować swoje umiejętności, a to bardzo istotne. Poza tym z Kalisza stosunkowo niedaleko jest do rodzinnej Świdnicy, co również jest dla niej bardzo ważne.

Poza tytułem najskuteczniejszej zawodniczki Ania ma na koncie inne nagrody indywidualne, między innymi: tytuły „Odkrycie Roku” oraz „Najlepszej Atakującej” przyznane jej przez SuperVolley. – To są bardzo ważne momenty w karierze każdego sportowca, kiedy ktoś, bez względu na to czy są to fachowcy czy kibice, oceni go pozytywnie. Są to bardzo sympatyczne wyróżnienia, które na pewno na długo pozostają w pamięci, choć niestety szybko trzeba wracać do codzienności i do pracy na najwyższych obrotach. W moim domu rodzinnym mój tata ma specjalną półkę, gdzie znajduje się kolekcja tych nagród. Kiedy jadę do domu zerkam na nią i myślę, że fajnie wtedy było i trzeba to powtórzyć – ze śmiechem komentuje Barańska. Czy powtórzy to w barwach Winiar trudno na razie powiedzieć, ponieważ nawet sama zainteresowana przyznaje, że rozważa różnorakie opcje. – Analizuję każdą otrzymaną propozycję pod względem korzyści i strat. Trudno mi w tej chwili powiedzieć, czy wyjadę za granicę czy zostanę w Polsce. Na takie rozważania przyjdzie czas po zakończeniu sezonu. Zresztą nie wykluczam również tego, że zostanę w Kaliszu. Naprawdę na razie nic nie jest przesądzone – wyjaśnia przyjmująca Winiar Kalisz.

 

 

Historia reprezentacyjna

 

         Anna Barańska przeszła przez wszystkie szczeble reprezentacyjnego grania: od kadetek do seniorek. Pierwsze powołanie do kadry kadetek otrzymała od duetu trenerskiego Andrzej Peć – Mariusz Pieczonka. – Zgodziłam się oczywiście od razu. Pojawił się jednak warunek, że, aby grać w reprezentacji, muszę przenieść się do SMS-u Sosnowiec. W tej kwestii kategorycznie odmówiłam, a trenerzy okazali się na tyle elastyczni, że przystali na moją prośbę. Umówiliśmy się, że będę grała w Świdnicy czy później już we Wrocławiu i dojeżdżała na zgrupowania. W zależności od mojej dyspozycji albo znajdzie się dla mnie miejsce w kadrze albo nie – relacjonuje Barańska. Miejsce się znalazło, a cztery lata spędzone w reprezentacjach młodzieżowych były dla Anny Barańskiej bardzo udane. Przypieczętowała je kilkoma sporymi sukcesami – zdobyła srebro ME i brąz MŚ w 2001 roku z kadetkami oraz złoto ME (2002 r.) i brąz MŚ (2003 r.) z juniorkami. – Wspominam te lata bardzo pozytywnie. Byłyśmy zgraną grupą, a w zespole panowała fajna atmosfera. Do tego potrafiłyśmy dawać z siebie wszystko w ważnych meczach o najwyższą stawkę. Bywało tak, że na turniejach towarzyskich przegrywałyśmy z różnymi zespołami, by później gładko z nimi wygrywać w mistrzostwach Europy czy też świata. Świadomość tego, o co walczymy, dodawała nam skrzydeł – wspomina Ania Barańska.

Anna Barańska na meczu towarzyskim z USA w Chicago (fot. chicago.com.pl)

         - Mieliśmy okazję widzieć Anię na boisku w Świdnicy i bardzo nam się podobało to, co prezentowała – wspomina czas współpracy z Barańską trener Andrzej Peć. – Była dynamiczna, zdecydowana, do tego dysponowała dobrym przyjęciem. Te wszystkie cechy sprawiły, że mimo stosunkowo niskiego wzrostu znalazła się w kręgu naszych zainteresowań. Podczas pierwszego kontaktu w czasie zgrupowania reprezentacyjnego doszło do „zgrzytu” między trenerem a zawodniczką. Zwróciłem jej uwagę, bo wykazywała brak zaangażowania w wykonywane ćwiczenia i okazało się, że musimy ustalić kilka rzeczy. Wyjaśniłem, że takie spotkania reprezentacyjne służą opracowywaniu taktyki, wyeliminowaniu błędów, a gra jest już tylko dodatkiem do całości. Po tej rozmowie Ania stała się jednym z największych pracusiów w kadrze. Pracowała ciężko i sumiennie i nie było już żadnych problemów z jej zaangażowaniem. Stała się jedną z podstawowych zawodniczek naszej reprezentacji. Grała świetnie w przyjęciu i obronie, a do tego, mimo niskiego wzrostu, bardzo dobrze radziła sobie z wysokimi przeciwniczkami takimi jak Rosjanki czy Brazylijki. Taki wysoki blok rywalek mijała bijąc piłkę „po kierunku”. Pamiętam, że przez dłuższy czas pracowaliśmy nad uderzeniem po skosie, ale kiedy już Ania się tego nauczyła była właściwie nie do zatrzymania.

         Pierwsze seniorskie powołanie przyjmująca Winiar Kalisz otrzymała w 2006 roku z rąk trenera Andrzeja Niemczyka. Jednak trudno mówić nawet o pierwszych wspomnieniach czy wrażeniach z tego kontaktu z reprezentacją, ponieważ Barańska znalazła się jedynie w szerokiej kadrze i na zgrupowaniu spędziła zaledwie półtora tygodnia. – Usłyszałam wtedy od trenera Niemczyka, że jestem za niska, następnym razem, że jestem zbyt jednostronna, dopiero przy trzecim podejściu ocenił, że coś może jednak ze mnie będzie. Cały czas grały jednak dużo bardziej doświadczone zawodniczki ode mnie i trudno było mi się przebić do podstawowej szóstki.

         - To zawodniczka o bardzo wrażliwym charakterze – wspomina Barańską trener Andrzej Niemczyk. – Stawia sama sobie bardzo wysokie wymagania i czasem zbyt wiele od siebie wymaga. Natomiast kiedy gra na pełnym luzie jest bardzo dobra. I do tego trzeba ją doprowadzić. Ania musi się jeszcze wiele nauczyć, przede wszystkim jeśli chodzi o nastawienie psychiczne. Takie wahania w psychice zawodniczki zawsze są ściśle związane z techniką danej siatkarki. Jeśli bowiem jestem pewny czegoś, co wykonuję, to wykonuję to dobrze. Jeżeli nie jestem pewny, to wykonuję to raz dobrze, raz źle. Na pewno musi ustabilizować zagrywkę, bo w tym elemencie Barańska ma jeszcze duże wahania formy.

         Barańska zadebiutowała w kadrze 26 maja 2006 roku w meczu towarzyskim z drużyną USA. – Tak naprawdę mój udział w tym spotkaniu ograniczył się do siedzenia na ławce rezerwowych – ocenia Ania.  – Jednak kiedy dostałam szansę wejścia na parkiet pomyślałam, że to moje pięć minut i muszę je jak najlepiej wykorzystać.

Tego samego roku na turnieju w Montreux Anna Barańska pojawiała się już w podstawowym składzie reprezentacji Polski. Kiedy więc wydawało się, że kariera reprezentacyjna młodej przyjmującej zaczyna nabierać rozpędu, pojawiły się problemy zdrowotne, które spowodowały jej długi rozbrat z kadrą Polski.

Skomplikowane powroty

 

Anna Barańska z siostrą (fot. zbiory prywatne)

         - Cała sytuacja była związana z moimi chorobami gardła, a konkretnie migdałkami – wyjaśnia Anna Barańska. – Chorowałam praktycznie co miesiąc, dostawałam 10-15 zastrzyków miesięcznie, co wycieńczało mój organizm. Miałam ropniaka na gardle, 39 stopni temperatury, nie mogłam mówić i musiałam grać, bo nie było nikogo innego. Jednak po turnieju w Montreux wspólnie z trenerem Niemczykiem zadecydowaliśmy, że muszę się zająć swoim zdrowiem i zoperować migdałki. Postanowiliśmy, że ten sezon reprezentacyjny jest dla mnie zakończony. Zabieg usunięcia migdałków wydaje się z pozoru prosty i niewinny, a jednak dochodziłam po nim do siebie przez półtora miesiąca, a w czasie rekonwalescencji schudłam 7 kg w ciągu 5 dni.

Kiedy Barańska wróciła już do pełni zdrowia Andrzeja Niemczyka na miejscu pierwszego szkoleniowca kadry zastąpił Marco Bonitta, który bardzo chciał mieć przyjmującą Winiar Kalisz w swojej reprezentacji. – Z powołaniem od trenera Bonitty sytuacja wyglądała następująco. Zadzwonił do mnie ówczesny menadżer zespołu Marek Brandt z pytaniem, czy nie zechciałabym wystąpić w kadrze. Dostałam ok. 5 godzin czasu do namysłu, ale w natłoku zajęć nie znalazłam czasu na przemyślenie tej propozycji. Następnego dnia oddzwoniłam do pana Marka i odmówiłam występów w reprezentacji. Dzień później ponownie zadzwonił pan Marek Brandt z informacją, że zarówno trener Bonitta jak i PZPS znają już moją decyzję i zgodzili się ją uszanować. Później jednak z wielkim zdziwieniem odkryłam swoje nazwisko na liście Pekin 2008. Wydawało mi się, że sprawa była załatwiona, jednak byłam w błędzie.

Dla Anny Barańskiej był to bardzo trudny moment w karierze, ponieważ spora część środowiska siatkarskiego potępiła jej zachowanie nie znając szczegółów decyzji, którą podjęła. Niewiele osób chciało poznać wersję wydarzeń zawodniczki.
Starałam się wtedy odizolować od tego wszystkiego, od całego medialnego zgiełku, choć nie było to łatwe. Przede wszystkim media podgrzewały atmosferę. Dziennikarze dzwonili, prosili o komentarze, a później ukazywały się fragmenty moich wypowiedzi, wyrwane z kontekstu i błędnie zinterpretowane. To nie były miłe sytuacje. Przeżywałam wówczas naprawdę ciężkie chwile. Poradziłam sobie dzięki wsparciu najbliższych mi osób: przyjaciół i rodziny. Było mi bardzo przykro, że PZPS nigdy nie zwracał się bezpośrednio do mnie. Wszystkiego dowiadywałam się z mediów albo od osób postronnych, a Związek nie chciał słuchać moich wyjaśnień. Ale najważniejsze, że to wszystko jest już za mną – kończy Barańska.

         W styczniu 2008 roku Ania Barańska przyjęła zaproszenie trenera Marco Bonitty i uzupełniła skład jego drużyny. Wiadomo, że toczyły się zakulisowe rozmowy pomiędzy zawodniczką a trenerem reprezentacji, jednak ich szczegółów Barańska nie chce zdradzić. – To była bardzo szczera i bardzo osobista rozmowa między mną a trenerem Bonittą. Poza nami uczestniczył w niej tylko mój klubowy trener Igor Prielożny. Przedstawiłam Marco Bonicie moje stanowisko i motywy mojej decyzji, wszystko sobie wyjaśniliśmy. On jednak nie dał za wygraną i pojawił się po raz drugi na moim meczu klubowym tylko po to, żeby jeszcze raz ze mną porozmawiać. Mogę zdradzić, że tak naprawdę zdecydował wtedy za mnie los, bo ja wcale nie byłam przekonana, czy będę występować w kadrze – ucina temat Ania. Nie ukrywa jednak tego, że trener Bonitta zrobił na niej bardzo pozytywne wrażenie. – Szczerze mówiąc zaskoczył mnie pozytywnie, ponieważ słyszałam wcześniej, że jest katem, że wiele zawodniczek nie chciało z nim współpracować, natomiast poznałam przesympatycznego uśmiechniętego człowieka. Rozmowa z nim toczy się po włosku, angielsku i po polsku. Jest pełen zrozumienia i dobrego nastawienia. Moja dotychczasowa współpraca z nim to naprawdę fajne dwa tygodnie – podsumowuje Barańska. Podkreśla jednak, że jej występ w Halle nie pokazał jeszcze maksimum jej możliwości. Potwierdza to trener Andrzej Peć, który doskonale zna Anię Barańską z reprezentacji młodzieżowych. 
Widziałem wszystkie mecze rozegrane w Halle. Ania zaprezentowała się nieźle, ale stać ją na lepszą grę. Myślę, że popełnione przez nią błędy mogą być wynikiem zdenerwowania czy stresu spowodowanego powrotem do kadry. Sądzę jednak, że z czasem reprezentacja będzie miała z niej duży pożytek – kończy trener Peć. Okazją, aby się o tym przekonać będzie zbliżający się majowy turniej kwalifikacyjny.

 

 

Anna Barańska poza parkietem

 

         Na pytanie o to, jaka jest prywatnie odpowiada ze śmiechem
To zależy od tego, jaki mecz zagraliśmy. Poważnie dodaje, że jest otwarta, spontaniczna, szczera. – Jako zawodniczka jest bardzo odpowiedzialna – dodaje jej klubowa i reprezentacyjna koleżanka Lena Dziękiewicz. – Można jej zaufać na boisku i przez to dobrze się z nią gra w jednej drużynie. Do tego jest jeszcze młoda, ciągle się uczy, rozwija i ma na pewno jeszcze wiele przed sobą. Poza boiskiem jest radosną, spontaniczną dziewczyną z ogromnym poczuciem humoru. 

Anna Barańska (fot. zbiory prywatne)


Ania Barańska lubi się śmiać, tańczyć i spotykać z przyjaciółmi. – Dobry film, kolacja z bliskimi mi ludźmi - to jest to, co mnie odpręża – mówi Barańska. – Poza tym uwielbiam robić zakupy. Nie lubię wielogodzinnego chodzenia po sklepach. Raczej wpadam do sklepu, przymierzam, jeśli mi pasuje i do tego podoba się – kupuję. Maksymalny czas trwania zakupów to dla mnie godzina, półtorej. Później szukam już miejsca, gdzie można usiąść, zjeść obiad albo jakiś deserek.

Nie ukrywa, że ma inną wielką słabość – sen. – Jestem okropnym śpiochem. Biję chyba rekordy świata w popołudniowych drzemkach. Potrafię tak spać 4 godziny w ciągu dnia. Generalnie lubię wylegiwać się w łóżku – kończy ze śmiechem Ania.

         W ludziach ceni szczerość, otwartość i poczucie humoru, nie akceptuje natomiast kłamstwa i dwulicowości.

         Pytana o marzenia sportowe odpowiada właściwie bez zastanowienia: - Olimpiada, bo co może być ważniejszego dla sportowca. W mówieniu o marzeniach prywatnych jest bardziej powściągliwa – Przede wszystkim zdrowie dla mnie i moich najbliższych. O reszcie nie powiem, bo się wtedy mogą nie spełnić – śmieje się Barańska.

Jednak patrząc na siłę charakteru tej młodej zawodniczki oraz jej dotychczasowe osiągnięcia trudno uwierzyć, że coś może się jej nie udać.

 

 

Zdjęcia:

- Reprezentacja.net, www.cev.lu,www.chicago.com.pl

- Archiwum

- Prywatne zbiory Anny Barańskiej 

--------------------
*Niniejszy tekst w rozszerzonej, uzupełniony o materiały fotograficzne, dostępny jest w formacie *.pdf (Acrobat Reader) w prawym menu naszej strony, w dziale Sylwetki. Znaleźć tam można również sylwetki innych zawodników, zawodniczek i trenerów.

 

źródło: reprezentacja.net

autor: Joanna Majtyka

Do wiadomości napisano 60 komentarzy

Zobacz także:

Powrót
Dodaj nowy komentarz
Zarejestruj swojego nicka.
Redakcja serwisu Reprezentacja.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy umieszczanych przez internautów.

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe do wypełnienia

  1. kojonkoski MICHAL85: nie grzeszyć urodą to delikatnie mówiąc nie być zbyt pięknym (czytaj.być brzydkim). Chyba nie to miałeś na myśli, bo Anka to piękna kobieta.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  2. MICHAL85 kojonkoski.Sory za pomyłkę.Ale głupio mi się zrobiło.Oczywiście Ania to piękna kobieta.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  3. Aneta(wcześniejszy nick-szczęśliwa) Michal, aleś to napisał- nie grzeszy urodą, ale do Ani jej trochę brakuje. :D
    Jak ktoś nie grzeszy urodą, tzn. delikatnie mówiąc, że jest brzydki. ;)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  4. Aneta(wcześniejszy nick-szczęśliwa) O, kojonkoski szybszy. :) Jak pisałam, to jeszcze nie było jego komentarza.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  5. MICHAL85 Z polskiego pała!!!Ale wstyd.Większość lekcji z polskiego przespałem.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  6. janis Do Michal85: drogi Michale,zwrot "nie grzeszyć urodą" ma raczej pejoroatywne znaczenie, tzn. że ktos jest po prostu brzydki, a nie oto Ci chyba chodziło...Pozdrawiam:)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  7. Aneta(wcześniejszy nick-szczęśliwa) Dobra, starczy już! A Ty się nie przejmuj. Zdarza się. ;)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  8. janis O sorki, też się spóźniłam;) Ale fajnie, że Polacy znają frazeologizmy:) Studentka filologii;)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  9. MICHAL85 Dobra.Zostawcie to już w spokoju bo nabawię się kompleksów.Oczywiście że Ania jest PIĘKNĄ KOBIETĄ jak wiele naszych siatkarek i nie tylko.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  10. kojonkoski Wracając do bohaterki tekstu, wydaje się, że Ania do skutecznego ataku potrzebuje raczej niskiej, szybkiej i krótszej (nie do antenki) piłki. Czyli dokładnie nie takich "świeczek" jakie były grane wczoraj. Pewnie nic w tym odkrywczego ale to widać gołym okiem.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  11. deseeczka oj ma charakterek oj ma... z jednej strony dobrze, że ma swoje zdanie na każdy temat i jest można powiedzieć w pewnym stopniu "niezależna" ale... ja nadal jakoś nie jestem do Niej przekonana ;/ nie wiem czemu... każdy Jej wywiad, mecz "przekonuje" mnie, że jest to ciekawa osoba mająca swoje zdanie ale ja jakos... jeszcze nie do końca jestem przekonana co do Jej osoby... natomiast uważam, że Jest bardzo dobrą siatkarką
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  12. MICHAL85 Ania nie ma tak dobrych warunków fizycznych,ale jest skoczną,dynamiczną siatkarką więc o na pewno lepiej czuje się jak ma szybkie rozegrania na skrzydła.Winiary właśnie taki styl preferują dlatego Ania tak znakomicie czuje się w Kaliszu.Dlatego niech zostanie w nim jak najdużej.A jak już zdecyduje się wyjechać za granicę by jeszcze podciągnąć swoje i tak nie małe już umiejętności to najlepszym kierunkiem była by słoneczna Italia.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  13. anielka No cóż czeka ją ciekawa przyszłość. Trzymam za nią kciuki. Przyda się na IO na pewno, przynajmniej jej serwis :P
    Ania jakie to ładne imie :P
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  14. deseeczka ja bym Ją widziała w Bergamo obok Mileny... grają tam największe gwiazdy siatkówki więc myślę, że byłaby to dla Anki świetna praktyka
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  15. deseeczka poszukuję meczu półfinałowego polek z mistrzostw europy z 2003 roku z Niemkami na kasecie vhs lub na dvd jeżeli ktoś ma i mógłby mi w jakiś sposób udostępnić byłabym bardzo ale to bardzo wdzięczna... dobroczyńców proszę o kontakt meilowy
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  16. szczaf ja widziałbym ją w Cannes :D
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  17. Dżonns Na niektórych zdjęciach wypłosz na niektórych fajna doopa, ale ogólnie to w rankingu urody (dla mnie) jest 2 za Skowrońską.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  18. MICHAL85 A ja w Asystelu obok Kasi.Na pozycji przyjmującej razem z Osmokrović byłby to świetny duet.Jakoś Valeskinha mnie nie przekonuje.Dobra w przyjęciu ale w ataku mało wydajna.Ania jest stabilna w przyjęciu a i w ataku lepiej gra niż Brazylijka.Jak również atutem Ani jest stabilna,mocna zagrywka.Na razie niech jednak zostanie w Kaliszu.To jest około 50%wartości tej drużyny.Uważam że gdyby Ania odeszła z Winiar to ta drużyna nie miała by tak silnej pozycji w LSK jaką ma obecnie.Pewnie znalazła by się inna siatkarka za Anię ale czy tak wszechstronna jak Ania.Wątpię.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  19. K heh - dobre. pochodzę z tego miasta ale od czasu rozpoczęcia studiów (a więc parę ładnych lat temu)jestem w nim praktycznie gościem i nie wiedziałem, że takie cuda w nim się dzieją. Wpiszcie sobie w youtube "aleja gwiazd milicz"
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  20. MICHAL85 Mamy dużo pięknych siatkarek i nie tylko.Dla mnie pierwsza trójka siatkarek pod względem urody to:1.KASIA SKOWROŃSKA 2.ANIA BARAŃSKA 3.ANITA CHOJNACKA.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  21. DOMINIKA gdzieś czytałam (nie pamiętam już gdzie) takie określenie o Ani Barańskiej

    "Wlazły w spódnicy"
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  22. MICHAL85 No to ciekawe.Ania "Wlazły w spódnicy"Nie lubię takich określeń ale bardziej to stwierdzenie pasuje mi do Gosi Glinki.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  23. Człowiek z krwi i kości Ania jest zajebista:)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  24. aaaaaaaaa 'Wlazły w spódnicy " w Supervolley~u". ja psobiście sie z tym zgadzam, ma swoje zdanie, swoje fochy i nie stresuje się na meczu z silniejszymi ( teoretycznie) od siebie też jak Wlazły.i tak jak u Wlazłego nie do konca mi 9osobiście) się to podoba.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  25. aaaaaaaaa mialo być "osobiście"
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  26. ob Dużo prawdy ale nie do końca.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  27. ayat Albo ja jesteś ślepa albo nie ma w dziale "Sylwetki" pliku pdf o Ani Barańskiej.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  28. ayat O, już jest. Dziękować, dziękować :-)

    PS Jakie ładne zdjęcie na "okładce" :-)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  29. M.B. ANIU,JESTEś CUDOWNA:-)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  30. Dżonns Michal85 ma podobne zdanie do mnie. Kasia na pierwszym miejscu mimo wszystko zdecydowanie, druga Ania też bardzo ładna, a Anitka też jest ładna tylko nie może robić "słonecznika" - dla niezorientowanych przygryzanie warg
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  31. Aneta (wcześniejszy nick- szczęśliwa) Haha, czemu to się zwie-słonecznik?
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  32. Dżonns Poprzygryzaj sobie zębami dolną wargę i będzie to wyglądać (dla innych osób) jakbyś wpierniczała słoniola
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  33. masss Dominika Sieradzan jest też śliczna
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  34. MICHAL85 Dżonns.To rozszeżę mój ranking o kolejne dwie Polskie siatkarki i zobaczę czy podobnie myślisz.4.Agata Mróz 5.Marta Siwka.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  35. OMG Fajnie wyszła na zdjęciu z siostrą. Sa do siebie tak poodbne jak ja z moja (tzn bardzo)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  36. Dżonns Mimo szczerej sympatii i uznania dla klasy Agaty przypomina mi Marcinkiewicza. Siwka OK. Tą czwartą byłaby Sieradzan powiedzmy.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  37. Dżonns Mam pytanie: Czy ktoś z was rejestrował się na Laoli i wie ile trzeba czekać na maila z hasłęm? Bo mi od 0,5 h nie przychodzi.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  38. MICHAL85 Można by tak wymieniać bez końca.Ja nie będę tego robić bo im niższy ranking to oznaczało by to że są też mniej atrakcyjne siatkarki.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  39. MICHAL85 Z innej beczki.Delecta przegrała z Politechniką 0:3.Bydgoszczanie coraz bliżej spadku do pierwszej ligi.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  40. Dżonns Moim zdaniem w szóstce powinein grać Grant a nie megaporażka Stępień. Gra Andrewa na PŚ z kadrą była całkiem niezła; zresztą grając w lidze ma świetne wyniki w bloku.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  41. Aneta (wcześniejszy nick- szczęśliwa) A jednak do 0?? Gdy przełączałam w 2.secie Chemik wyraźnie prowadził, sami zawodnicy byli bardzo nakręceni.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  42. MICHAL85 Na początku drugiego seta Delecta prowadziła 6:1.Jak się nie szanuje przewagi to tak się to zazwyczaj kończy.SZczególnie w męskiej siatkówce.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  43. Dżonns od 12:6 przy zagrywce Chudika JW Construction AZS zdobył 8 punktów z czego połowę blokiem
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  44. Aneta (wcześniejszy nick- szczęśliwa) A wychodząc byłam pewna, że wygrają tego seta. Ach.. ta siatkówka. :D
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  45. Ola0207 w tym meczu Bergamo to sedzia przekroczyl wszelkie granice.Juz dawno nie widzialam tylu pomylek!
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  46. ayat Hmmm, może by tak redakcja wycięła te głupie gadki powyżej?
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  47. koopa hahah a ja mam anie w znajomych na naszej-klasie
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  48. eamm CZEMU nie chciala grac dla reprezentacji? Nie wierze ze ciagle to bylo z powodow zdrowotnych bo grala dla Winiar w tym czasie.. Ja do niej nadal mam o to zal:(
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  49. Mati 92 Barszo lubie Anne Barańską
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  50. Mati 92 Ania jest najładniejszą siatkarką na świecie
    [Zgłoś komentarz do moderacji]

Kwalifikacje do ME 2009

 
Olsztyn, Memoriał Wagnera
16-18 maja 2008r. 
-------------------
Tallin
 
23-25 maja 2008r.
--------------------
Program i Wyniki
Program transmisji TV
  

Kwalifikacje do IO 2008


17-25 maja 2008
Tokio, Japonia

----------------------

Wyniki
Program transmisji TV


Szukamy grafika

 Znasz Macromedia Flash?

To ogłoszenie dla Ciebie!

Sylwetka