seniorki 28.02.2008 07:24:33

Reprezentacja.net:
Przegrałyście w tym sezonie zaledwie jedno spotkanie. Udało wam się wygrać nawet wtedy, gdy grałyście bez nominalnej rozgrywającej.
Paulina Maj:
- Od momentu, kiedy Ania złapała kontuzję, nastąpiła w naszych szeregach jakaś nadzwyczajna mobilizacja. Każda z nas wiedziała, że musimy to wygrać, że musimy zrobić wszystko, co tylko można, żeby pomóc drużynie. Nie było złych piłek, nie było złych dograń, więc to wszystko tak fajnie wyglądało. Poćwiczyłyśmy też kilka nowych zagrań taktycznych, bo wiadomo, że to dla nas taka trochę dziwna sytuacja. Poradziłyśmy sobie i pokazałyśmy, że też potrafimy grać razem. To, że nam się udało wygrać, było dowodem na nasze zgranie i zespołowość.
Pewnie piastujecie pierwszą pozycję w tabeli, mając dość znaczną przewagę nad rywalkami. Kto jest waszym najgroźniejszym rywalem w walce o mistrzostwo?
- Każdy mecz jest dla nas ważny. Do każdego się starannie przygotowujemy. Drużyną, z którą nie gra nam się najlepiej są Winiary Kalisz. Prezentuje ona specyficzną, techniczną siatkówkę. Podobnie jest z Muszyną, gdzie grają bardzo dobre zawodniczki. Trzecią trudną do ogrania drużyną jest Piła. Wiadomo, że z każdym będziemy starały się wygrać. Mamy sześć punktów przewagi nad pozostałymi zespołami i to się liczy. Bardzo chciałybyśmy utrzymać to pierwsze miejsce, ale nic jeszcze nie jest przesądzone i może być ciężko.
Po bardzo wyrównanym spotkaniu z Winiarami niestety przegrałyście.
- Decydujący był chyba wysoko przegrany przez nas czwarty set. Próbowałyśmy gonić rywalki w końcówce. Udało nam się dociągnąć do dwudziestu. Mimo wszystko za późno wzięłyśmy się do roboty. Grałyśmy niekonsekwentnie w przyjęciu, rozegraniu, ataku. Kaliszanki zaczęły nas blokować i skończyło się tak jak się skończyło – przegrałyśmy seta. Piąta partia to, jak wiadomo, jest loteria, każdy może wygrać.
Jakiś wpływ na waszą postawę w tie breaku miał chyba też uraz Mileny Sadurek?
- Śmiałyśmy się z dziewczynami, że chyba jakieś fatum ciąży nad naszymi rozgrywającymi (śmiech). Cały czas z jakichś przyczyn są eliminowane. Milena jeszcze nie zaleczyła jednej kontuzji, a znowu coś niedobrego się z nią stało. Mam nadzieję, że to nic poważnego. Wiemy tylko, że były to jakieś skurcze. Szczegóły poznamy jednak dopiero jutro, kiedy spotka się z lekarzem. Każda z nas w tym piątym secie spoglądała jednym okiem na Milenę, zastanawiając się, co się znowu stało. Wiadomo jednak, że powinnyśmy grać niezależnie od tego, co działo się z boku, powinnyśmy sobie poradzić, ale niestety nie udało się.
Terminarz rozgrywek jest bardzo napięty. Odczuwacie już zmęczenie sezonem?
- Dzięki Bogu w naszym zespole nie ma jakichś większych, poważnych kontuzji. Jeśli już to ten nieszczęśliwy przypadek z Mileną Sadurek. Poza nią nie ma żadnych urazów. Na razie w naszych szeregach wszystko jest w porządku i oby tak dalej, bo to jest najważniejsze. Kondycję mamy, kontuzji nie ma, więc powinno być dobrze.
Jak oceniasz swoją formę w tym sezonie? Prezentując taką postawę jak obecnie liczysz na powołanie do kadry?
- Patrząc na moje statystyki w ostatnich spotkaniach, nie wygląda to wszystko najgorzej zarówno jeśli chodzi o przyjęcie jak i obronę. Wiadomo, że jest dużo rzeczy, które trzeba poprawić. Przede wszystkim ograniem zdobywa się niezbędne doświadczenie. Zobaczymy po sezonie, jaka będzie forma i czy trener będzie widział mnie w tej węższej kadrze, bo w szerokiej już jestem uwzględniona. To od niego zależy, czy da mi możliwość zaprezentować dobrą formę czy nie.
Widzisz jakąś realną szansę na miejsce w kadrze na Pekin?
- Ciężko powiedzieć. Jeżeli trener weźmie jedną libero to na pewno jestem skreślona, bo pojedzie Mariola Zenik. Jeżeli pojadą dwie libero, moje szanse są większe. Trener Bonitta na pewno zabierze tę z nas, która będzie w najlepszej dyspozycji.
Cały czas jesteś tą "reprezentacyjną trójką". To Cię raczej mobilizuje do dalszej pracy czy deprymuje i zniechęca?
- Ja nie rozważam tego w tych kategoriach. Skupiam się przede wszystkim na grze w klubie, bo to jest dla mnie w tej chwili najważniejsze. Trener od czasu, kiedy powiedziałam mu, że nie mogę grać w reprezentacji w czasie wakacji, gdyż mam operację, zrezygnował ze mnie i to już jest jego decyzja. Ja przykładam się do gry w klubie, daję z siebie wszystko, a jeżeli trener mnie powoła to nic tylko się cieszyć.
Jesteś jeszcze bardzo młodą zawodniczką, a mimo to już masz na swoim koncie sporo sukcesów. Ta swego rodzaju sława jest raczej przyjemna czy wolałabyś mieć więcej spokoju?
- (śmiech) Nasza sława jest pojęciem względnym. Jesteśmy rozpoznawalne przez ludzi, którzy interesują się grą w siatkówkę. Ludzie, którzy z siatkówką nie mają nic wspólnego, pytają „ale kim ty jesteś?”, więc różnie to bywa. Niektórzy podchodzą, życzą wszystkiego najlepszego po wygranej. To jest bardzo miłe. Kibice są bardzo sympatyczni. Nie spotkałam się jeszcze z jakimiś negatywnymi opiniami. Bardzo budujące jest usłyszeć po meczu „fajnie grałaś” lub coś takiego.
Czego Ci życzyć na tę końcówkę sezonu?
- Żebyśmy zostały na pierwszym miejscu (śmiech). Żebyśmy z tego miejsca zaczęły grać play offy. No i żebyśmy wygrały Puchar Polski i złoty medal mistrzostw. Tym bardziej, że wydaje mi się, że nas na to stać. Mamy bardzo fajną atmosferę w drużynie, a to jest bardzo ważne.
źródło: reprezentacja.net
autor: Renata Respondek
Do wiadomości napisano 32 komentarze
IO Pekin 2008
|
Seniorzy |