seniorzy 28.02.2008 07:23:00

- Powiedzieć o Piotrku, że jest konfliktowy, to tak jak powiedzieć o Pałacu Kultury, że jest małym budynkiem - mówi o Gabrychu kolega, który spędził z nim pod siatką niejeden sezon. Cały sportowy życiorys "Gary'ego" to jedno pasmo konfliktów i awantur.
Pierwsza wybuchła w Czarnych Radom w roku 2001. Gabrych sklął od ostatnich kolegów i trenera Wojciecha Drzyzgę, po czym samowolnie zszedł z boiska w trakcie meczu. Miał problem z zatrudnieniem, ale przyjął go w Jastrzębiu trener Igor Prielożny i w sezonie 2003/04 "Gary" uznany został za najlepszego zawodnika PLS.
W wieku 32 lat (!) dostał powołanie do kadry. Poleciał na igrzyska do Aten, gdzie... wbrew zakazowi poszedł w defiladzie sportowców i pokłócił się z kolegami. Potem grał w rosyjskiej Iskrze Odincowo (konflikt), brazylijskim klubie SC Ulbra (konflikt) i rumuńskim Tomisie Constanta. Nie dogadał się co do powrotu do Jastrzębia i w końcu wylądował w Asseco Resovii. Tu kolejny konflikt.
Ma przerost ambicji
Trener Edward Skorek mówi o nim tak: - To jest człowiek, który powinien uprawiać sport indywidualny, bo z żadną grupą nie jest w stanie uzyskać choćby neutralnego porozumienia. On nawet w plażówce, gdzie próbował grać w parze z Piotrem Szymanowskim, pożarł się z partnerem po paru tygodniach.
Trener Jan Such dodaje: - To facet o przerośniętej ambicji. On nie potrafi przegrywać, nawet na treningach.
W Rzeszowie zastanawiają się: zwolnić Gabrycha już teraz, czy dopiero po play-offie. Bo w końcu nikt nie przeczy, że siatkarz z niego świetny. Gdyby miał inny charakter, chyba byłby gwiazdą kadry Lozano.
* Autor Tomasz Bielecki - Super Express
źródło: super Express
autor: Anna Bajorek
Do wiadomości napisano 234 komentarze
IO Pekin 2008
|
Seniorzy |