Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Sylwetki Siatkarzy: Marcin Wika - Marzenia realizuje małymi kroczkami

seniorzy 29.02.2008 08:16:22

seniorzy - Sylwetki Siatkarzy: Marcin Wika - Marzenia realizuje małymi kroczkami
Przygoda z siatkówką w przypadku Marcina Wiki rozpoczęła się w piątej klasie szkoły podstawowej. - Udział w pierwszym treningu zaproponował mi trener Ireneusz Stachecki. Pamiętam, że dość długo namawiał mnie do uprawiania tej dyscypliny sportu. Początkowo byłem trochę oporny, ale jak widać w końcu mu się to udało - wspomina przyjmujący AZS Częstochowa.

 

Opór, jaki początkowo stawiał Marcin, nie wynikał bynajmniej z braku zainteresowania sportem. - Byłem wtedy jeszcze dzieckiem, nie miałem więc ściśle sprecyzowanych planów na życie – wyjaśnia. - Wiedziałem jedno: zostanę sportowcem, ale nie byłem pewien, jakiej dyscyplinie chcę się poświęcić. Trener długo mnie namawiał, powtarzał, że widzi we mnie duże predyspozycje do uprawiania siatkówki. Pomyślałem wtedy, że chyba coś musi w tym być i jak się okazuje żaden z nas się nie mylił – mówi z uśmiechem Wika. - Chociaż warto wspomnieć o tym, że po roku grania w siatkówkę zapragnąłem zmiany i zacząłem trenować piłkę nożną (śmiech). Ale mój zapał w tym kierunku był bardzo krótkotrwały i wróciłem do siatkówki.

Ze Śląska na Jasną Górę

 

Dalej wszystko potoczyło się samo. Pierwsze kroki w kierunku profesjonalnej gry Marcin stawiał w rodzinnym Pucku. - Do siedemnastego roku życia tam rozwijałem swój warsztat pod okiem trenera Ireneusza Stacheckiego. Później trafiłem pod skrzydła Piotra Kozakiewicza i można powiedzieć, że to właśnie on mnie wypromował – wspomina początki swojego „profesjonalnego grania” Wika.
Z Koraba Puck sympatyczny przyjmujący na kilka lat trafił na Śląsk. - W Górniku Radlin zacząłem grać jeszcze jako stosunkowo młody chłopak, początkowo więc pełniłem głównie rolę rezerwowego, bo trener stawiał na bardziej doświadczonych graczy – opowiada. - Potem na szczęście poznał się na moich umiejętnościach, dzięki czemu systematycznie zacząłem wychodzić na parkiet w pierwszej „szóstce”. Zaufanie trenera i doświadczenia zdobyte w Radlinie zaprocentowały niedługo potem. Spośród kilku ofert jakie otrzymał, Marcin zdecydował się podpisać w 2003 roku kontrakt z zespołem z Jastrzębia. Pozostał na Śląsku starając się sukcesywnie wypracowywać sobie miejsce w pierwszym składzie Jastrzębia. Nie było to niestety łatwe, gdyż konkurencja na pozycji przyjmującego była duża. Wika jednak nie zniechęcał się. Ciężko pracował na treningach i wykorzystywał każdą szansę, jaką dawał mu trener - Już w pierwszym sezonie mojego pobytu w tej drużynie zdobyliśmy Mistrzostwo Polski i jak na razie jest to największy sukces w mojej karierze – wspomina lata spędzone w Jastrzębiu. Nie zagrzał tam jednak długo miejsca. Po trzech latach współpracy z trenerem Prielożnym zdecydował się na kolejną zmianę barw klubowych i od 2006 roku jest zawodnikiem AZS Wkręt – Met Częstochowa. Tu, na Jasnej Górze, zrobił kolejny ważny krok w swojej karierze, przebił się do wyjściowej szóstki akademików - Teraz jestem w wyjściowym składzie, ale nie zawsze było tak dobrze – opowiada Marcin. -W momencie kiedy znalazłem się w Częstochowie, też pełniłem tylko rolę zmiennika. Już na samym początku zetknąłem się z silną rywalizacją, z czasem jednak udało mi się wyjść z niej zwycięsko, w efekcie czego coraz częściej pojawiałem się na boisku. Duża w tym zasługa trenera Panasa, który przejmując zespół postawił na mnie jako na podstawowego gracza – podkreśla.

- Marcin zrobił w tym roku bardzo duże postępy – mówi o swoim zawodniku trener Radosław Panas. - To jest pierwszy jego sezon, gdzie gra praktycznie wszystkie mecze od początku do końca. Docenili go również trenerzy reprezentacji, co widać po ostatnich powołaniach do kadry.

 

 

Marcin Wika (fot. Reprezentacja.net)

 

- To zawodnik, którego nie trzeba namawiać do pracy – charakteryzuje kolegę z zespołu Krzysztof Gierczyński. – On wie, czego potrzebuje. Jest młodym zawodnikiem, ale na tyle doświadczonym, że wie o tym, że trzeba pracować i ile tej pracy potrzeba, żeby osiągnąć jakieś efekty. Dysponuje wyśmienitą techniką. Jest bardzo perspektywicznym zawodnikiem. Już w tej chwili śmiało można o nim powiedzieć, że jest nową siłą w polskiej lidze.

 

 

Pukając do... reprezentacji

 

Z orzełkiem na piersi Marcin zaczął grać już w kadrze młodzieżowej. Nie ma jednak zbyt wielu osiągnięć z tamtego okresu, gdyż, jak sam wspomina, był skazany na ławkę rezerwowych. – Niestety, trener Grzegorz Ryś na mnie nie postawił – opowiada Wika. - Pełniłem rolę takiego „głębokiego rezerwowego”, byłem dopiero czwartym przyjmującym, bo wtedy na przyjęciu grali głównie Michał Winiarski i Michał Ruciak, więc konkurencja była spora. Łapałem się do dwunastki, byłem na przykład na mistrzostwach Europy w 2001 roku, ale nie odgrywałem żadnej znaczącej roli, nie wchodziłem nawet na boisko.

Mimo pierwszych niepowodzeń Marcin nie poddawał się. Ciężko trenował w klubie, a poza sezonem dla utrzymania formy grał na plaży. - Sezon ligowy kończył się w maju, potem były właściwie trzy miesiące przerwy w rozgrywkach, a ja nie chciałem tracić kontaktu z siatkówką, dlatego zacząłem grywać w plażówkę – wspomina. – Przy okazji zdobyłem trzy brązowe medale, dwa razy w kategorii kadeta, raz w kategorii juniora oraz mistrzostwo Polski juniorów w plażówce.

 

Po kilku latach przerwy Marcin znów pojawił się w reprezentacji. Ponownie otrzymał powołanie z rąk trenera Grzegorza Rysia, który w 2005 roku przygotowywał kadrę B seniorów na Uniwersjadę. - Szkoda tylko, że nie udało nam się osiągnąć żadnego większego sukcesu, bo zajęliśmy w Turcji piąte miejsce – mówi. Same zawody wspomina z ożywieniem. - Było to dla mnie duże przeżycie, pierwsza tak duża i tak poważna impreza. To są takie „małe Igrzyska”, niesamowita atmosfera i niezapomniane przeżycia – opowiada. - Utkwił mi w pamięci szczególnie mecz z Turkami – dodaje po chwili zastanowienia Marcin. - Głównie z tego względu, że mieliśmy naprawdę wielką szansę awansować do półfinałów, ale niestety pozbawili nas jej sędziowie – dodaje ze smutkiem. - Mieliśmy taki moment w trakcie meczu, że chcieliśmy zwyczajnie, w ramach protestu, zejść z boiska. Bo to, co sędziowie wyczyniali w tym meczu, przechodziło ludzkie pojęcie. Trener jednak kazał nam zostać i grać dalej. Mimo naszych starań przegraliśmy to spotkanie i tak zakończyła się nasza przygoda z Uniwersjadą.

Dwa lata później kadra B pod wodzą Krzysztofa Felczaka jechała na Uniwersjadę do Bangkoku z nadziejami na medal. Młodzi, zdolni, z perspektywami na przyszłość, Bangkok miał należeć do nich. - Pod względem sportowym bardzo liczyliśmy na medal – przyznaje Marcin Wika. - Mieliśmy naprawdę bardzo dobry skład, ciężko pracowaliśmy na zgrupowaniach i... niestety, Uniwersjada w Bangkoku zakończyła się dla nas wielką katastrofą, gdyż zajęliśmy dopiero 11. miejsce.

 

 

Marcin Wika i Paweł Rusek na Uniwersjadzie w Izmirze (fot. zbiory prywatne Marcina Wiki)

 

Po powrocie do Polski kadrowiczom nie pozostało nic innego jak otrząsnąć się i wrócić do przygotowań ligowych. Dobrą postawą w rozgrywkach Polskiej Ligi Siatkówki Marcin zapracował sobie na kolejne powołanie do kadry, tym razem jednak, wreszcie upomnieli się o niego szkoleniowcy pierwszej reprezentacji. Wika trafił do Spały przed prekwalifikacjami do Igrzysk Olimpijskich. - Do kadry A trafiłem z Kadry B, gdyż nasz trener był w stałym kontakcie z trenerem Lozano, przekazywał wszystkie informacje na bieżąco, kto jak się prezentuje, w jakiej jest formie. Ci, którzy spisywali się najlepiej mieli pojechać na zgrupowanie z kadrą A, tak było właśnie między innymi w moim przypadku – opowiada. Niestety, do Szombathely Marcin nie pojechał. Na drugą szansę nie musiał jednak czekać długo. Na początku stycznia z powodu kontuzji skład „biało – czerwonych” został mocno przetasowany. W ostatniej chwili do reprezentacji wskoczył więc Wika, który wraz z kadrą poleciał do Izmiru, gdzie reprezentacja Polski walczyć miała o olimpijską kwalifikacje. - Do Izmiru zostałem powołany w trybie awaryjnym – wspomina. - Szkoda, że tak wyszło. Wolałbym wywalczyć sobie to miejsce w dwunastce sam, trafić tam wygrywając sportową rywalizację – mówi z odrobiną żalu. - Dużej szansy pokazania się nie miałem, bo wchodziłem na boisko z konkretnym zadaniem, zazwyczaj na zagrywkę. Nie spędziłem więc jakiegoś długiego czasu na boisku. Ale będę robił wszystko, żeby trafić do reprezentacji, bo marzeniem każdego sportowca jest możliwość grania z orzełkiem na piersi – deklaruje.

 

Kolejna szansa już niebawem. W tym sezonie bowiem reprezentację Polski czeka cały szereg imprez. Wika będzie miał więc niejedną szansę, żeby potwierdzić swoją wartość dla kadry narodowej i przekonać do siebie trenerów. Podobnego zdania jest Radosław Panas, klubowy szkoleniowiec Wiki. - Marcin jest młodym zawodnikiem i wydaje mi się, że jeszcze nastąpi jego czas w reprezentacji – podkreśla. Zwłaszcza, że ambitny przyjmujący posiada całą gamę umiejętności, przydatnych w dalszym rozwoju kariery. - Dysponuje przede wszystkim bardzo mocną zagrywką, co potwierdził niedawno w meczu z Noliko, gdzie zagrywką zdobył pięć punktów – wylicza trener Panas. - Jest też dobry w innych elementach: w obronie, w bloku, nieźle atakuje. Największe rezerwy ma jeszcze w przyjęciu zagrywki i nad tym elementem musi trochę popracować.

 

 

Normalny chłopak

 

Na boisku jest ambitny i waleczny. Wszędzie go pełno - Marcin jest bardzo żywiołowy, to taki „fighter”, który walczy zawsze o każdą piłkę, nie poddaje się – mówi o swoim podopiecznym trener Panas. A jaki jest prywatnie? - Poza boiskiem jest bardzo wesoły, potrafi pożartować, pośmiać się. Ma bardzo przyjazny charakter.

 

- Prywatnie jest bardzo koleżeński, pomocny, taki normalny chłopak – wyjaśnia z uśmiechem Krzysztof Gierczyński.

 

- Przede wszystkim jest bardzo dobrym kolegą – podkreśla Paweł Rusek. - Zawsze można na niego liczyć, jest chętny do pomocy. Mieliśmy okazję grać razem w Górniku Radlin, potem w Jastrzębiu. Graliśmy też razem w plażówkę, zdobywając mistrzostwo Polski na plaży – wspomina Rusek. - To, że uprawiamy ten sam sport i ciągle obracamy się w tych samych kręgach scala naszą przyjaźń.

 

- Przede wszystkim to bardzo dobry kumpel. Bardzo wesoły gościu, zawsze uśmiechnięty – mówi o koledze z zespołu Paweł Woicki. - Spotykamy się nie tylko na treningach w klubie czy wcześniej w kadrze B, lubimy również jeździć razem na wakacje wspólnie ze swoimi narzeczonymi, spędzać razem czas wolny. Z nim nie można się nudzić.

 

Treningi z częstochowskimi akademikami Wika stara się pogodzić z nauką. - Studiuję zarządzanie i marketing na Politechnice Częstochowskiej – mówi. - Nie jest to proste zadanie pogodzić sport z nauką, tym bardziej, kiedy uprawia się go zawodowo. Na szczęście profesorzy na uczelni są wyrozumiali i w niektórych przypadkach przymykają oko.

Marcin Wika z narzeczoną i psem (fot. prywatne zbiory Marcina Wiki)

 

W wolnych chwilach... odpoczywa. - Przez cały tydzień trenujemy, więc w każdej wolnej chwili po prostu odpoczywam i regeneruję siły – mówi z uśmiechem. – Poza tym bardzo lubię słuchać muzyki, oglądać filmy. Nie chodzę do kina, bo nie mam na to czasu, ale często bierzemy jakiś dobry tytuł z wypożyczalni i robimy sobie takie małe kino domowe z najbliższymi.

 

Resztę wolnego czasu Marcin spędza z psem. Bokser Kalif jest oczkiem w głowie swojego pana. – Lubię spacerować z moją narzeczoną i psem. Bardzo często w niedzielne popołudnia robimy sobie takie długie przechadzki.

 

Plany na przyszłość? - Mam mieszkanie w Częstochowie, chciałbym w niedalekiej przyszłości wziąć ślub z moją narzeczoną i założyć rodzinę. Ale kiedy to będzie, ciężko mi powiedzieć. Moja dziewczyna również jest siatkarką, oboje gramy zawodowo i ze spłodzeniem syna musimy jeszcze zaczekać – ze śmiechem opowiada Marcin.

 

Sportowe marzenia realizuje małymi kroczkami. – Wcześniej, gdy byłem rezerwowym, marzyłem o tym, by grać w podstawowej szóstce – mówi. – Potem, kiedy już zacząłem wychodzić na boisko w pierwszym składzie, zacząłem marzyć o grze w reprezentacji, a teraz moim największym marzeniem są Igrzyska Olimpijskie.


 

Jak do tej pory wszystkie marzenia udawało mu się spełnić. Jak będzie tym razem?

 

 

Autor tekstu:

Natalia Starosta, Reprezentacja.net, (luty 2008)

 

--------------------
*Niniejszy tekst w rozszerzonej, uzupełniony o materiały fotograficzne, dostępny jest w formacie *.pdf (Acrobat Reader) w prawym menu naszej strony, w dziale Sylwetki. Znaleźć tam można również sylwetki innych zawodników, zawodniczek i trenerów.

 

źródło: reprezenacja.net

opracowanie: Natalia Starosta

Do wiadomości napisano 24 komentarze

Powrót
Dodaj nowy komentarz
Zarejestruj swojego nicka.
Redakcja serwisu Reprezentacja.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy umieszczanych przez internautów.

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe do wypełnienia

  1. bart Swietny siatkarz. Niedlugo reprezentacja bedzie nalezec do niego. Zycze mu wielu sukcesow
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  2. gruby niedługo...??moim zdaniem najwcześniej za jakieś 3 lata będzie w 12 na najważniejsze imprezy...
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  3. nat Marcin, mam nadzieję, że w kadrze zagrzejesz miejsce na stałe :) powodzenia :)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  4. Joa IO jak najbardziej, ale chyba dopiero Londyn. Poki co są lepsi i bardziej doświadczeni.
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  5. Aneta(wcześniejszy nick-szczęśliwa) Ci nasi siakarze, to mają bzikas na punkcie psów. ;)

    Marcinowi życzę wszystkiego dobrego, niech się spełnią jego marzenia. Jeden z najbardziej pozytywnych zawodników w naszej lidze.

    PS. Jaki spieczony na jednym zdjęciu z narzeczoną!
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  6. Aneta(wcześniejszy nick-szczęśliwa) bzika*
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  7. ola_16 switny siatkarz fantastyczny sympatyczny chlopak, ktory ma swoje cele w zyciu:):) Zycze wielu sukcesow:)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  8. minka zazdroszczę jej chłopaka
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  9. kaska hej fajne fotki! niezłe ciach z Ciebie jest:)))pozdrawiam buziaki slodziaki
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  10. kaska ładną masz dziewczyne:)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  11. mateo przeciwko Jadarowi Wika mial 61% w ataku zadnego bledu w tym elemencie brawo!!
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  12. mały_cwaniak Swietny chłopak. Kolejne MVP tym razem w drugim meczu z Jadarem...gratuluję! :)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  13. jenna "ze spłodzeniem syna musimy jeszcze zaczekać" - co za elokwencja :{P
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  14. ayat mateo - gdyby Wika nie miał żadnego błedu w ataku, to miałby skuteczność 100 proc. :-)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  15. mateo Ayat nie mial bledu znaczy ze nie celowal po autach itp:P a te "tylko" 61% pewnie wynika ze go raz czy dwa zablokowali albo wybronili :P co i tak nie zmienia faktu ze gra bardzo dobrze ostatnio :D
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  16. See i dzisiaj dołożył MVP :)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  17. oleczka bardzo go lubię . mam dwóch ulubieńców w siatkówce , dwie różne osoby ... Paweł Zagumny i Marcin Wika :D jeden zawsze poważny z "naburmuszoną" miną a drugi zawsze wesoły i uśmiechnięty. no Paweł w sumie ma żonę ... ale Marcin :D szkoda że ma narzeczoną cholipka :P
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  18. novuska Marcin jest super siatkarzem. pozdrawiam ;*
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  19. EEwelina Jak widać udało mu się wbić do kadry już na Pekin a nie jak zakładano na Londyn :):):)
    I super :):)
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  20. Diabełek :) Polska dziękuje za dzisiejszy mecz !!!!!!!!!!
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  21. kinool te ataki i bloki ( dzisiejszy pojedynczy podczas meczu z rosjanami) ah i te zagrywki!- aż przyjemnie się ogląda :D
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  22. agus9013 gratulacje! to co pokazał p. Marcin w Pekinie... brawo! dla kibiców nasi chłopcy i tak są mistrzami! są, bo jak mistrzowie zagrali w tym turnieju! może w Chinach Mazurka nie usłyszeliście, ale my go wam zaspiewamy, bo zasluzyliscie! wolą walki, determinacja i wiarą w sukces do ostatniej piłki! wierzylismy z Tobą, teraz Ty uwierz nam: jestescie Mistrzami!
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  23. panna Marcin Wika to największe odkrycie siatkówki. w Pekinie pokazał na co go stać. gdyby nie zmiana jego i Możdżonka nie wygralibyśmy tylu meczów. Dla mnie powinien grac w podstawowej szóstce. Jego zagrywka i ataki są świetne. Ale najlepsze jest to że cieszy się grą. jest uśmiechnięty i nawet w trudnych sytuacjach nie traci głowy.
    DZIĘKI MARCIN ZA TWOJA wspaniałą GRĘ DZIĘKI KTÓREJ MOGĘ SIE UŚMIECHAĆ
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  24. megi25 Marcin twoje pojawienie się w reprezentacji było strzałem w dziesiątkę. Fantastyczna gra podczas IO było tego najlepszym dowodem. Warto było wstać wczesnym rankiem aby przeżywać te niesamowite chwile których nam dostarczaliście.Jestescie bez wątpienia MISTRZAMI , trzymam za was kciuki i oby tak dalej. Pozdrawiam
    [Zgłoś komentarz do moderacji]
  25. Marcin Wika jest super siatkarzem!! Podziwiac! POzdrawiam
    [Zgłoś komentarz do moderacji]