1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorzy 29.02.2008 09:28:56

Reprezentacja.net:
Jak oceni Pan fazę zasadniczą Polskiej Ligi Siatkówki?
Artur Popko:
- Przede wszystkim trzeba podkreślić, że były to niezwykle trudne rozgrywki ze względu na krótki czas, jaki był przeznaczony na mecze i w związku z tym dużą intensywność grania. Dodatkowo dobra gra polskich zespołów w pucharach europejskich jeszcze bardziej zwiększyła częstotliwość rozgrywanych spotkań. Uważam, że była to bardzo dobra runda zasadnicza, chociaż prawdziwe rozstrzygnięcia dopiero przed nami. Widoczny jest niewątpliwy wzrost poziomu grania w polskiej lidze. Może nie było wybitnych meczów, ale rzutowała na to również właśnie wspomniana intensywność grania. Trzeba pamiętać, że zawodnicy występujący w reprezentacji, dodatkowo mieli obciążenia związane z kwalifikacjami olimpijskimi i to wszystko musiało znaleźć odbicie w rozgrywkach ligowych. Jednak generalnie poziom PLS wzrósł.
Swoją dominację po raz kolejny potwierdziła bełchatowska Skra. Kto Pana zdaniem w play offach może zaskoczyć i stanąć do walki o najwyższe trofea?
- Trudno to przewidzieć, ponieważ poziom jest wyrównany. Do tego, jak mówiłem, dochodzi napięty terminarz i napięcie nerwowe, i może to zaowocować różnymi niespodziankami. Skra na dzień dzisiejszy jest najpewniejszym zespołem, do tego teraz przed Final Four ma trochę więcej czasu na przygotowania i na pewno będzie bardzo mocna. Na tą chwilę trudno przewidzieć, kto może być ich najgroźniejszym rywalem. Myślę, że zarówno Olsztyn jak i Jastrzębie mogą być groźne. A przede wszystkim Częstochowa, którą trzeba pochwalić, bo w tym sezonie gra bardzo dobrze. Nikogo nie skazywałbym tutaj na porażkę, choć ciężko wskazać drugiego faworyta. Na pewno za dwa dni będziemy dużo mądrzejsi (uśmiech). Dla mnie na dzień dzisiejszy zespołem, który mógłby nawiązać walkę ze Skrą, jest Częstochowa, ponieważ trudno powiedzieć, co pokaże Olsztyn.
Zwłaszcza, że Olsztyn gra w tym sezonie bardzo nierówno.
- Ale trzeba pamiętać, ze to bardzo ograna drużyna, pełna doświadczonych zawodników i oni za chwilę mogą zaprezentować się zupełnie inaczej, kiedy zacznie się poważne granie. Dlatego nie skazywałbym jeszcze Olsztyna na porażkę.
Wspomniał Pan już o występach naszych polskich zespołów w rozgrywkach europejskich. Ich dobra postawa może być chyba dowodem na to, że PLS rośnie w siłę i zaczyna się coraz bardziej liczyć w Europie.
- Ten sezon jest trudny dla wszystkich. Zespoły w całej Europie odczuwają, że jest bardzo ciężko. Myślę, że z konkretnymi ocenami trzeba poczekać do końca sezonu. Na pewno można powiedzieć, że to bardzo optymistyczne, że polskie zespoły zaczynają się liczyć w Europie. Mieliśmy szansę mieć cztery drużyny w Final Four i wielka szkoda, że tak się nie stało.
Nie boi się Pan, że tak napięty terminarz jaki mamy obecnie, odbije się w końcu negatywnie na poziomie PLS?
- Myślę, że problemem nie jest liczba rozgrywanych meczów, ale raczej są nim długie i uciążliwe podróże. Zawodnicy spędzają wiele godzin w autokarach bądź samolotach, zmieniają strefy czasowe i muszą grać, dodajmy na najwyższym poziomie. To jest chyba najgorsze.
Trenerzy PLS-u wybrali najlepszą ich zdaniem „szóstkę” fazy zasadniczej polskiej ligi. Zgadza się Pan z ich wyborem?
- Zgadzam się z tym całkowicie. To jest prawidłowy wybór wynikający ze statystyk i obserwacji zawodników. Moim zdaniem nic dodać nic ująć.
Trzon tej czołowej szóstki stanowią reprezentanci Polski. Jest to chyba powód do radości?
- Potwierdzają w ten sposób, że grają w reprezentacji nieprzypadkowo. Są dobrymi graczami, co udowadniają na parkietach ligowych, na których trzeba się z nimi liczyć. Moim zdaniem powrót Dawida Murka jest bardzo pozytywnym wydarzeniem, z którego trzeba się bardzo cieszyć.
Czy wzrost poziomu PLS przełoży się Pana zdaniem na grę reprezentacji Polski?
- Sądzę, że nasza reprezentacja po kryzysie, jaki miała na mistrzostwach Europy, odrodzi się i jeszcze w tym roku pokaże, na co ją stać. Najważniejszy cel, jaki jest przed nimi to niewątpliwie Pekin, ale łatwo nie będzie.
Po turnieju w Izmirze mówiło się, że trener Lozano dostał za mało czasu na przygotowania, bo zbyt długo trwały rozgrywki ligowe. Czy teraz przed turniejem interkontynentalnym tego czasu będzie więcej?
- Tak będzie, ale trzeba pamiętać, że to jest zawsze coś kosztem czegoś. Przedtem mówiło się, że było za mało czasu, a teraz mówi się o przemęczeniu zawodników. Wiemy, że oni już nie dają rady, ale terminarz rozgrywek musi być tak ułożony, żeby było więcej czasu dla reprezentacji. Później będą mieli więcej czasu, ale teraz muszą dawać z siebie wszystko. Mam nadzieję, że przyniesie to dobre efekty. Ale to naprawdę bardzo trudny sezon dla wszystkich, zawodników, trenerów…
Na koniec proszą powiedzieć jak ocenia Pan nasze szanse w turnieju interkontynentalnym. Pojedziemy do Pekinu?
- Po prostu nie ma wyjścia, musimy wygrać i pojechać.
* Rozmawiała Joanna Majtyka - Reprezentacja.net
źródło: reprezentacja.net
opracowanie: Joanna Majtyka
Do wiadomości napisano 18 komentarzy