Gwiazdor Polskiej Ligi Siatkówki i reprezentacji Francji Stephane Antiga czeka na tytuł i urodziny córki.
Stephane Antiga, siatkarz Skry Bełchatów, jest najlepiej przyjmującym zawodnikiem Polskiej Ligi Siatkówki (ponad 70 proc. skuteczności), tylko że to kompletnie go nie interesuje
- W statystyki nawet nie zaglądam, bo i po co? Liczy się tylko zwycięstwo drużyny - przekonuje Francuz.
Dzisiaj Skra rozpoczyna play-off PLS meczem przeciwko beniaminkowi, Płomieniowi Sosnowiec. Bełchatowianie, którzy w trzech ostatnich sezonach nie mieli sobie w Polsce równych, idą pewnym krokiem po kolejne złoto (w lidze przegrali tylko 2 z 18 meczów). Po drodze czeka ich prawdziwa mordęga: nie tylko trzy rundy play-off, ale także finał Pucharu Polski i prestiżowy turniej Final Four Ligi Mistrzów w Łodzi.
- Możemy grać jeszcze lepiej niż do tej pory - przyznaje gwiazdor Skry. - Jesteśmy uniwersalnym zespołem, który w każdym meczu potrafi wygrywać czym innym - atakiem, blokiem, serwisem. Ostatnio wystawiamy rezerwowych i też zwyciężamy.
Kibice Skry nie wyobrażają sobie innego scenariusza niż czwarty z rzędu tytuł mistrzowski. - Oni nawet nam o tym złocie nie mówią, bo uważają sprawę za coś całkiem naturalnego - śmieje się Antiga. - Ja podchodzę do tego z większą rezerwą i odpowiadam, że w sporcie czasem można przegrać. Tytułu nie obiecuję, co nie znaczy, że nie jesteśmy głównymi faworytami play-off. A to czasami bywa niebezpieczne.
Pod koniec czerwca powiększy się nie tylko medalowa kolekcja Antigi, ale i jego rodzina. Żona Stephane oczekuje narodzin drugiego dziecka. - Wiemy już, że to będzie dziewczynka. Jestem szczęśliwy, że Timothy będzie miał siostrzyczkę - mówi siatkarz.
* Marek Żochowski Super Express
źródło: Super Express
autor: Natalia Lasoń