1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorzy 17.03.2008 09:18:23

Reprezentacja.net:
Wasza zeszłoroczna rywalizacja z Kędzierzynem w play-off obfitowała w wiele emocji. W tym roku nie pozostawiliście kędzierzyńskim siatkarzom żadnych złudzeń, kto jest lepszy na parkiecie.
Paweł Rusek:
- Cieszy mnie fakt, że pokonaliśmy Kędzierzyn, który jest bez wątpienia bardzo dobrą drużyną. Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się trochę cięższej przeprawy i większego oporu, ale widocznie trafiliśmy na słabszy okres gry Zaksy i cieszy nas, że udało nam się to wykorzystać.
Na Kędzierzyn Jastrzębie trafia w fazie play – off już czwarty rok z rzędu. Może warto byłoby zmienić klub, żeby uwolnić się od rywalizacji z tym zespołem?
- Dopóki będziemy wygrywać, to jak dla mnie możemy grać z Kędzierzynem cały czas (śmiech). Najbardziej dramatyczne potyczki między nami miały miejsce przed rokiem, kiedy dokładnie jedna piłka dzieliła naszych rywali od wyeliminowania nas z dalszych rozgrywek. Jeśli zaś chodzi o zmianę barw klubowych - na razie jestem w Jastrzębiu, mam podpisany kontrakt z tą drużyną i nie myślę o tym, co będzie potem. Koncentruje się na swojej grze, bo przed nami naprawdę bardzo ważne mecze i priorytetowy cel – zdobycie medalu.
W początkowej fazie sezonu Jastrzębskiemu wyraźnie brakowało świeżości i energii. Mimo, że wygrywaliście, nie zachwycaliście formą. Z czego to wynikało?
- W tym sezonie dołączyli do nas nowi zawodnicy, opiekę nad nami objął nowy trener, a wiadomo, że im dłużej dana grupa ludzi ze sobą współpracuje, tym lepsze osiąga efekty. Mieliśmy świadomość tego, że na dobre zgranie potrzebujemy czasu, ale jak widać, wreszcie udało się nam to osiągnąć. Teraz przed nami stracie z Częstochową, której nie udało się nam jeszcze pokonać w tym sezonie. Wiemy, że walka będzie zacięta, marzy się nam zwycięstwo, a jak będzie, zobaczymy.
Od pewnego czasu można zauważyć, że na boisko wchodzi inne, odmienione Jastrzębie. Widać, że tworzycie kolektyw.
- To prawda, tworzymy zgrany zespół, w którym poszczególni gracze potrafią się wzajemnie uzupełniać. Ciężko pracujemy, każdy z nas wie, o co gra, a naszym wspólnym celem jest medal.
Czy w waszej drużynie jest zawodnik, którego można by określić mianem mentalnego lidera zespołu?
- Oczywiście, i tutaj chyba nikt nie ma wątpliwości, że taką osobą jest Dawid Murek. Ale poza nim jest także inny gracz, bardzo doświadczony, który niejednokrotnie wyciągnął nasz zespół z nie lada opresji, mam tu na myśli Roberta Prygla. Ci dwaj siatkarze są w stanie swoją postawą na boisku pociągnąć grę całego zespołu i za to im chwała.
W drugiej rundzie play – off spotkacie się z Częstochową. W Poznaniu podczas Pucharu Polski obserwując półfinał Częstochowa – Olsztyn mówiłeś, że wolałbyś spotkać się w finale tej imprezy z Olsztynem – dlaczego? Nie lubicie grać z Częstochową?
- To wynikało głównie z tego, że ostatnimi czasy dwukrotnie przegraliśmy z Częstochową w lidze, podczas gdy z Olsztynem mieliśmy już jedno zwycięstwo na swoim koncie. Pomyślałem sobie wtedy, że w obliczu dwóch porażek z Częstochową chyba lepiej będzie spotkać się nam z akademikami z Olsztyna.
Czy świadomość wcześniejszych porażek w jakiś sposób przeszkadza, kiedy wychodzi się na boisko?
- Kiedy nie wygrywa się z jakimś zespołem przez długi okres czasu, gdzieś w głowie zostają te porażki. Ale to już są półfinały, nie możemy myśleć o tym, co było. Poza tym play – off’y rządzą się własnymi prawami. Tutaj wychodzi się do każdego meczu tak, jakby walczyło się o złoty medal. Musimy więc zapomnieć o tych porażkach i zacząć wszystko od zera.
Zapowiada się ostra walka o awans do finału. Potraktujecie to jako rewanż za finał PP?
- Osobiście nie rozpatruję tego w taki sposób. Częstochowa rozegrała świetne zawody i gratuluję im zwycięstwa. Teraz jednak mamy już półfinały mistrzostw Polski i na tym tylko musimy się koncentrować. Wyjść na boisko, dać z siebie wszystko i po prostu wygrać.
Jaki w takim razie będzie sposób na pokonanie Częstochowy?
- W obliczu tego, że do tej pory z nimi przegrywaliśmy, ciężko jest mówić o jakimś sposobie na ich pokonanie (śmiech). Nie wiemy również jeszcze kiedy przyjdzie nam grać z akademikami, gdyż kalendarz na drugą rundę nie został jeszcze ustalony, na razie ciężko trenujemy.
Częstochowa rozegrała trochę mniej setów w tej rundzie play off, mieli więcej czasu na odpoczynek, czy to może mieć wpływ na ich dyspozycję w walce z Wami?
- W tej fazie rozgrywek każdy daje z siebie maksimum i nie patrzy, czy jest bardziej, czy mniej zmęczony. Nawet jeśli odczuwa się zmęczenie wychodzi się na parkiet i gra mimo to. Można powiedzieć, że adrenalina bierze górę. Ilość rozegranych setów nie będzie więc miała jakiegoś szczególnego znaczenia.
Od pewnego czasu masz możliwość współpracy z człowiekiem od tzw. „włoskiej siatkówki”. Jak układa się Twoja współpraca z trenerem Santillim?
- O włoskiej szkole siatkówki trudno się opowiada (uśmiech). Roberto Santilli to znakomity fachowiec i świetny trener, poukładał naszą drużynę. U niego wszystko musi grać jak w szwajcarskim zegarku. Wcześniej, przez krótki czas pracował z naszym zespołem Tomaso Totolo, byliśmy więc przygotowani na to, co może wprowadzić do naszej gry trener Santilli.
Niedługo skończy się sezon klubowy a zacznie reprezentacyjny. Zamierzasz czynnie włączyć się w rywalizację o miejsce w kadrze z Piotrem Gackiem i Krzysztofem Ignaczakiem?
- O reprezentacji szczerze mówiąc nie myślę. Staram się koncentrować na lidze, tu i teraz dawać z siebie wszystko i ciężko pracować. Jeśli dostanę powołanie będzie to dla mnie zaszczyt i na pewno je przyjmę starając się walczyć o swoją szansę.
W czym upatrujesz swojej szansy na wygranie rywalizacji o miejsce w podstawowym składzie? Co takiego możesz wnieść do reprezentacji, czego nie mają dwaj pozostali libero?
- Każdy z nas ma swoje wady i zalety. Od trenera zależy jak wykorzysta zarówno jedne jak i drugie, żeby wpasować danego zawodnika w resztę zespołu. Zarówno Krzysztof Ignaczak jak i Piotr Gacek są doświadczonymi graczami, z reprezentacyjnym stażem i to sprawia, że mają nade mną ogromną przewagę. Treningi zarówno z jednym, jak i drugim, to dla mnie dodatkowe doświadczenia i w taki sposób to traktuję – dzięki temu będę lepszym zawodnikiem.
* Rozmawiała Natalia Starosta - Reprezentacja.net
źródło: reprezenacja.net
autor: Natalia Starosta
Do wiadomości napisano 8 komentarzy
MEJ 2008
|
Juniorki 6 września g. 18:00 |
|
7 września g. 15:30 |

5-13 września 2008
Foligno & Perugia (ITA)
--------------------------
Wyniki