juniorzy 26.03.2008 09:38:56
Karol Janaszewski, trener reprezentacji Polski juniorów:
Przed wyjazdem na kwalifikacje ME kadra spędziła kilka dni na Słowacji, gdzie rozegrała trzy mecze sparingowe ze słowackimi juniorami. Jak ocenia Pan wartość szkoleniową tego wyjazdu?
Karol Janaszewski
- Spotkania na Słowacji były zrobione troszeczkę z przymusu. Plan był zupełnie inny, mieliśmy grać mecze z Holendrami. Niestety w ostatniej chwili wynikły pewne problemy organizacyjne i wyjazd do Holandii „nie wypalił”. Na szczęście dzięki temu, że od kilku lat mamy dobry kontakt ze Słowakami, udało się zorganizować taki wyjazd awaryjny. Zagraliśmy mecze międzynarodowe, co było dla nas bardzo ważne. Chcieliśmy skonfrontować się z zespołami z naszej kategorii wiekowej. Wcześniej graliśmy tylko z zespołami seniorskimi, ligowymi, a to jest zupełnie coś innego. Wykorzystaliśmy ten wyjazd maksymalnie, próbując tam różnych wariantów taktycznych, ustawień szóstki i głównie temu podporządkowane były te sparingi.
W grupie powołanych na turniej kwalifikacyjny, w porównaniu z poprzednimi imprezami, są dwie zmiany. Na ataku Patryk Strzeżek oraz Grzegorz Wójtowicz na przyjęciu.
- Patryk Strzeżek od poprzednich mistrzostw Europy prawie zawsze był z nami, jeździł na zgrupowania kadry. Do tej pory przegrywał rywalizację z Szymonem Piórkowskim. Teraz Szymon został wyeliminowany z powodu kontuzji i przed Patrykiem otworzyła się szansa na grę w kadrze. Początek może nie był najbardziej udany, jednak widać, że z dnia na dzień jest coraz lepiej. Zawodnik rozkręca się i widać, że zgrywa się z zespołem. Grzegorz Wójtowicz również miał już kontakt z kadrą. Półtora roku temu byliśmy razem na turnieju w Kędzierzynie, wówczas na turnieju grał w reprezentacji Polski B. Dużym atutem Grześka jest przyjęcie zagrywki i to głównie zdecydowało o tym, że znalazł się w tej kadrze na kwalifikacje.
Czy ten skład, który został powołany na kwalifikacje, to optymalna wersja?
- To skład najlepszy jaki na dzień dzisiejszy udało nam się zmontować. W grupy wypadli zawodnicy kontuzjowani czyli Michał Paniączyk, Szymon Piórkowski i Przemek Kasparek, ale myślę, że ci chłopcy, którzy pojadą w ich miejsce są bardzo wartościowymi graczami i na pewno wiele wniosą do gry zespołu. W zasadzie, jeżeli chodzi o tą podstawową szóstkę, to nie ma zbyt wielu zmian. Na rozegraniu będzie grał Fabian Drzyzga, na ataku Janek Król, na przyjęciu Jasiński z Krzywieckim. W gronie środkowych bardzo duży postęp w porównaniu do poprzedniego sezonu zrobił Karol Kłos. Karol na ME jechał awaryjnie po kontuzji Wiśniewskiego, na MŚ był rezerwowym. W ostatnim okresie na tyle rozwinął się siatkarsko, że stał się zawodnikiem szóstkowym. Myślę, że Karol, jeżeli tylko zdrowie mu dopisze, dużo wniesie swoją grą, szczególnie w bloku.
Podczas kwalifikacji zagramy z Ukrainą, Niemcami, Turcją, Łotwą oraz Grecją. Jakie mamy szansę na uzyskanie awansu?
- Teoretycznie jesteśmy jednym z faworytów tej grupy. Trzeba jednak pamiętać, że minęło trochę czasu i wszystkie drużyny zrobiły postęp zarówno w przygotowaniu technicznym, fizycznym jak i taktycznym. Na pewno te zespoły nie będą popełniały tak dużej liczby błędów jak rok temu, podczas imprez kadeckich. Wszyscy się wzmocnili i nie możemy nikogo zlekceważyć spośród zespołów, które są w naszej grupie. Myślę, że z każdym trzeba będzie stoczyć twardą walkę, a my jedziemy tam po to, żeby zająć pierwsze miejsce.
Mateusz Jasiński, przyjmujący reprezentacji Polski juniorów:
Reprezentacja.net:
Podczas ostatnich sparingów ze Słowacją w składzie zabrakło kilku zawodników obecnych na mistrzostwach Europy w Austrii i na mistrzostwach świata w Meksyku. Co możesz powiedzieć o aktualnej dwunastce?
Mateusz Jasiński:
- Wrócił Wiśnia (Wiśniewski, wcześniej podstawowy środkowy, kontuzjowany tuż przed ME kadetów, przez kilka miesięcy wyłączony z gry, nie pojechał na MŚ kadetów do Meksyku – przyp. red.) i jest to na pewno duże wzmocnienie dla zespołu. „Kłosu” (Karol Kłos - środkowy) bardzo poprawił swoją grę w porównaniu z poprzednim sezonem, jest trudny do zatrzymania na siatce. Uważam, że środki mamy bardzo mocne. Na przyjęciu jest Grzesiek (Grzegorz Wójtowicz – debiut w kadrze) i radzą sobie razem z „Krzywym” (Maciej Krzywiecki – kapitan drużyny) bardzo dobrze. Do tego, do świetnej formy wraca Zator (Paweł Zatorski – libero), więc przyjęcie i obrona też wyglądają nieźle. Rozgrywający są ci sami, więc tu siły są porównywalne do tego, co było. W ataku Janek (Jan Król – podstawowy atakujący od czasu kadetów) już do dłuższego czasu trzyma wysoką formę, a myślę, że Strzeżek jak wyjdzie na boisko, to też sobie poradzi. Może na początku będzie u niego trochę tremy, ale on dobrze bije, wysoko. Na pewno da sobie radę.
Rok temu Karol Kłos przyjechał na mistrzostwa Europy do Austrii jako trzynasty zawodnik, po kontuzji Wiśniewskiego. Jeżeli teraz mówisz, że jego pozycja na środku wydaje się niezagrożona, oznacza to chyba, że w ciągu ostatniego roku musiał zrobić spore postępy.
- Uważam, że słowo „postępy” to za mało powiedziane. Facet łapie ponad 350 cm w ataku i jak nie ściągnie piłki tylko atakuje w 6 -7 metr, jest praktycznie nie do zatrzymania. Poza tym poprawił zagrywkę. O jego poziomie najlepiej świadczy to, że jako junior jest już podstawowym środkowym w swoim klubie.
Co powiesz o Waszych przeciwnikach na turnieju kwalifikacyjnym?
- Z tego co wiemy, gra zespołu ukraińskiego w dużej mierze opiera się na skrzydłach. Mają dobrego atakującego i niezłego przyjmującego. Środki raczej nie błyszczą. Nie powinno być chyba źle. Wydaje mi się, że najtrudniejszym przeciwnikiem na tym turnieju będą Niemcy. Reszta zespołów to na razie wielka niewiadoma. Dowiemy się o nich więcej jak statystyk zespołu (Michał Gogol, przyp.red) „rozpracuje" ich na miejscu. Trzeba wierzyć w awans, bo po co innego mielibyśmy tam jechać? Jedziemy po kwalifikację.
Paweł Bińczyk, fizjoterapeuta reprezentacji Polski juniorów:
Reprezentacja.net:
Podczas sparingów na Słowacji kontuzji doznał środkowy Karol Kłos. Jak teraz wygląda jego dyspozycja?
Paweł Bińczyk:
- Wyglądało to bardzo groźnie, ale okazało się, że ta kontuzja nie jest na tyle poważna, żeby mogła mu uniemożliwić występ na kwalifikacjach. To było lekkie podkręcenie kostki, nic poważnego. Dzięki bardzo intensywnym zabiegom, które przeprowadziliśmy już na Słowacji i potem w Spale, udało nam się doprowadzić go do stanu używalności. Przedwczoraj już był na treningu i sam stwierdził, że już czuje się lepiej.
A w jakiej formie zdrowotnej są pozostali zawodnicy?
- Generalnie nikt nie narzeka na poważniejsze urazy, nie ma większych komplikacji. Oprócz takich klasycznych bólów zmęczeniowych, po treningu to nic im nie dolega.
Karol Kłos, środkowy reprezentacji Polski juniorów:
Reprezentacja.net:
W jakim stanie jest twoja noga? Uraz wydawał się być dość groźny.
Karol Kłos:
- Dochodziłem na lewe skrzydło do bloku i spadłem Mateuszowi Jasińskiemu na stopę. Trochę sobie podkręciłem kostkę. Dobrze, że miałem stabilizator i to uratowało mi nogę. Wczoraj już normalnie trenowałem i skakałem.
Jeszcze rok, czy dwa lata temu na kwalifikacje kadetów jechałeś jako rezerwowy, a teraz jesteś szóstkowym graczem. Wszyscy twierdzą, że zrobiłeś w ostatnim czasie ogromne postępy.
- No nie wiem (uśmiech), ja tego tak nie odczuwam. Staram się grać jak najlepiej w każdym meczu.
Pierwszy mecz gracie z zespołem Ukrainy. Potem mecze z Turcją, Grecją, Łotwą i Niemcami. Jakie są według Ciebie wasze szanse na awans?
- Mieliśmy już odprawę na temat Ukrainy. Oglądaliśmy jednego seta, żeby sobie przypomnieć jak oni grają. Na pewno ich skład różni się trochę od tego, który był dwa lata temu na turnieju w Trzciance. Paru zawodników według mnie uda się zatrzymać na siatce. Myślę, że szanse na awans mamy spore. Trenujemy po to, żeby się zakwalifikować i jedziemy tam, żeby zająć pierwsze miejsce. A co będzie, to czas pokaże.
* Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net
źródło: reprezentacja.net
autor: Katarzyna Biernacka
Do wiadomości napisano 15 komentarzy
Znasz Macromedia Flash?
To ogłoszenie dla Ciebie!