1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorzy 27.03.2008 12:47:14

- Zabrakło nam trochę zdrowia, bo wiadomo, jakie mamy braki kadrowe - mówi Paweł Papke. - Oczywiście Karel Kvaśnicka przy tych kłopotach z barkiem i kolanem robił, co mógł, ale dwoma środkowymi i skrzydłowymi meczów i to na tym poziomie, nie da się wygrać, chociaż niewiele nam brakowało. No niestety, tak się ułożyło, a nie inaczej i jest nam przykro, bo bardzo zależało nam na skończeniu tego sezonu jakimś osiągnięciem. Oczywiście to czwarte miejsce nie jest jakąś tragedią. Przecież sam awans do Final Four europejskich rozgrywek jest znaczącym wynikiem i nie ma się czego wstydzić. Kończymy te rozgrywki z podniesioną głową, aczkolwiek gdzieś tam w sercu zostaje niedosyt. Myślę, że te dwa mecze w FF i te dwa decydujące w PLS z Olsztynem, gdyby był zdolny do gry Piotrek Łuka, oczywiście nic nie ujmując Karelowi, to przynajmniej dwa z nich byśmy wygrali. Na pewno bylibyśmy w czwórce PLS.
Kluczowym pojedynkiem dla was podczas FF był mecz z Modeną. Może niepotrzebne były te kłótnie w zespole, bo sensacja wisiała w powietrzu...
- Chciałem zmotywować kolegę. Uznałem, że czasami trzeba tak zareagować, żeby kogoś pobudzić. Bardzo rzadko to robię i sam byłem zaskoczony, że tak agresywnie zareagowałem na sytuację na boisku. Wynik wymykał się nam spod kontroli i mecz się nam rozkładał. Myślałem, że takie dosadne słowa spowodują jakąś poprawę. Staram się być wyrozumiały i pewne błędy tłumaczymy kłopotami zdrowotnymi, ale poziom gry ciężko jest wytłumaczyć zdrowiem. To jest nieumiejętność koncentracji albo brak agresji i wiary, i to mnie najbardziej zabolało. Wiadomo, że nie spotykamy się po to, żeby się głaskać. Gramy o wynik, prestiż, honor i o pieniądze, i tutaj tego nikt nie ukrywa. Być może ja już nie będę miał nigdy szansy zagrać przeciwko Murilo, Denisowi, Hellerowi czy Andre. To są zawodnicy światowego formatu i bardzo mi na tym meczu zależało. Już z Karelem wszystko sobie wyjaśniliśmy i przeprosiłem go.
Wielu zawodników, którzy mają kontuzję, jednak zaciska zęby i walczy do upadłego...
- Karel też zacisnął i grał, bo nie było wyjścia. Na pewno jakby ktoś inny o normalnych umiejętnościach był zdrowy, to grałby za niego. To są indywidualne sytuacje i można podawać wiele przykładów z Dawidem Murkiem i Grześkiem Szymańskim na czele. Np. Sebastian Świderski gra z zaciśniętymi zębami, a Szymański nie. Kadziewicz by się też dał pokroić, a ktoś tam inny woli się zwolnić. Być może za mało znam Karela i myślałem, że te moje męskie słowa jakoś na niego wpłyną, że na nie zareaguje i coś odpowie, nawet rzuci przysłowiowym mięsem. Liczyłem na pozytywną reakcję. Tak często postępują nie tylko zawodnicy, ale i trenerzy. Grałem już wiele takich meczów w życiu i w pucharach, i w kadrze, i widziałem, że on się nam w IV secie kompletnie rozlatuje. Podjąłem taką dosyć drastyczną może decyzję i się nie udało.
Teraz przed wami walka o miejsca 5-8. Piąta lokata daje prawo startu w europejskich pucharach, ale czy będziecie w stanie się zmotywować na tę końcówkę sezonu?
- Na pewno nam, jak i klubowi zależy na grze w Challenge Cup i będziemy o to walczyć. Mamy teraz chwilę odpoczynku i być może Piotrek Łuka będzie nam w stanie pomóc. Karel też z tym barkiem może dojdzie do siebie i będzie mógł uczestniczyć w ataku. Bo średnio 1,5 ataku w meczu to zbyt mało, żeby grać normalną siatkówkę. Nawet z Sosnowcem w sytuacji, gdy będziemy tylko z dwoma skrzydłowymi, możemy mieć duże problemy. Jak Piotrek nie dojdzie do siebie, to znów będą problemy z obcokrajowcami, bo któryś z nich nie zagra. Cały czas mści się ta dziwna polityka kadrowa prowadzona przed sezonem i transfer jednego zawodnika, którego na szczeście nie ma już w tym klubie. Ciężko jest to wszystko poukładać w razie kontuzji.
Może wobec takich problemów warto było zaryzykować i dać szansę Piotrowi Gabrychowi na grę?
- Ja w ogóle o tym nie myślę. Jakby on tu był, to na pewno nie bylibyśmy na tym etapie w europejskich pucharach. Tego Final Four nie byłoby w Rzeszowie, bo odpadlibyśmy pewnie już wcześniej. Z nim w lidze to może gralibyśmy w barażach o utrzymanie, albo zajęli 7. lub 8. miejsce. Wówczas w ćwierćfinale zagralibyśmy z Bełchatowem i skończyłoby się na szybkim 0-3. Jednak głupia kontuzja rozsypała nasz zespół.
* Rozmawiał Rafał Myśliwiec - Super Nowości
źródło: Super Nowości
autor: Anna Bajorek
Do wiadomości napisano 21 komentarzy