-Jestem pod wrażeniem poziomu łódzkiego turnieju - zarówno sportowego, jak i organizacyjnego - powiedział jeden ze specjalnych gości Final Four w Łodzi, Andrea Anastasi - trener reprezentacji Włoch.- Dwa włoskie zespoły w finałach to dowód, że nasza siatkówka klubowa nie przeżywa takiego kryzysu, jak powszechnie się uważa. Niestety, Sisley nie zagrał w Polsce dobrych zawodów. W tym sezonie ekipa z Treviso ogólnie ma spore wahania formy i to mnie trochę martwi - stwierdził.
Podkreślał, że siłą Skry Bełchatów w meczu o trzecie miejsce była zespołowość, a bardzo pomógł gospodarzom doping wspaniałej publiczności.
- We Włoszech też mamy znakomitych kibiców, ale nie przychodzą do hal aż tak licznie. Bardzo podobała mi się gra kilku Polaków, szczególnie niedzielny mecz w wykonaniu Piotra Gruszki, który w pełni zrehabilitował się za słabszy występ w półfinale. Mariusz Wlazły miał wahania formy, choć wciąż jest to wielki zawodnik - ocenił
Anastasi.
Mówił też o planach swojej kadry.
- Za miesiąc rozpoczynamy zgrupowanie reprezentacji przed kwalifikacjami do igrzysk. Jesteśmy w takiej samej sytuacji jak Polacy, czyli nie mamy jeszcze zapewnionego miejsca w igrzyskach, ale jestem pewien, że spotkamy się w Pekinie. I to na pewno nie jako turyści - powiedział Włoch.
źródło: sports.pl
autor: Anna Bajorek