Genialny siatkarz i kontrowersyjny człowiek. Na boisku Semen Połtawski razi rywali potężnymi atakami i zagrywkami, poza nim atakuje werbalnie. Na Zoranie Gajiciu i Gibie, rosyjski atakujący nie zostawia suchej nitki.
Gajić wyrzucił pana z reprezentacji za złamanie regulaminu podczas wyjazdu na mecze Ligi Światowej z Włochami. Ale potem przywrócił pana do drużyny, a nawet uczynił kapitanem na mistrzostwa świata 2006 roku.
- Tylko jaki to miało sens? Gajić mnie przywrócił, bo wstawili się za mną koledzy z drużyny. Tylko że na mistrzostwa pojechaliśmy wyciśnięci przez Gajicia jak cytryny, ledwie poruszaliśmy się po boisku. Kilku graczom po treningach zaordynowanych przez Serba odnowiły się kontuzje. Byliśmy w Japonii niczym rozbita armia. Sześciomiesięczne zgrupowanie – wyobrażacie sobie?! Uwierzcie mi, takiego trenera nie było w żadnej reprezentacji. Zoran to największa pomyłka Rosji. Ktoś go chyba specjalnie mianował szkoleniowcem, żeby zniszczyć naszą reprezentację. Ale mniejsza o to. Do dzisiaj jestem obrażony na Gajicia za to, że w 2006 roku wyrzucił mnie z drużyny jak kota. Tego się nie zapomina.
I o jakim naruszeniu regulaminu mówimy? Jeden z trenerów, nawet nie Gajić, zastał mnie w pokoju z butelczyną piwa w ręce. I co? Zwykle za podobne przewinienia graczy się strofuje. A mnie po śniadaniu kazali jechać na lotnisko i kupić sobie za swoje pieniądze bilet powrotny. Sam musiałem wracać do Moskwy.
I jak pan doleciał?
- Znakomicie (śmiech). Na lotnisku w Mediolanie, gdzie mnie wysłali, nie było tego dnia lotu do Moskwy. Był następnego dnia rano, ale bardzo drogi. Musiałem jechać na inne lotnisko. Przenocowałem w hotelu i następnego dnia wyleciałem do Moskwy przez Sankt Petersburg. W sumie ta moja „szczęśliwa” podróż trwała półtorej doby.
* Więcej w papierowym wydaniu „Super Volley’a”
źródło: supervolley.pl
opracowanie: Anna Bajorek