1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorzy 10.04.2008 21:39:59

Na pierwsze finałowe starcie Skry Bełchatów z AZS-em Częstochową z niecierpliwością czekała cała siatkarska Polska. Akademicy przez cały sezon prezentowali równą, dobrą formę. Miesiąc temu w fenomenalnym stylu zdobyli Puchar Polski, pokazując, że w tym roku to oni chcą dyktować warunki w PLS. Dobrą formę częstochowian potwierdziła również druga runda play - off, w której po pięciomeczowym pojedynku pokonali pretendujących do złota Jastrzębian.
- Bełchatów nas obnażył w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła - powiedział po meczu Marcin Wika, przyjmujący AZS Częstochowa. - Na początku pierwszego seta nie mogliśmy sobie poradzić z zagrywką przeciwnika, przez co utrudnione zadanie miał nasz rozgrywający. Paweł nie mógł rozegrać tego, co sobie założyliśmy.
Rzeczywiście, w pierwszej odsłonie częstochowianie w elemencie przyjęcia mieli zaledwie 18% skuteczność, a to, co działo się po ich stronie siatki, śmiało można nazwać małą siatkarską katastrofą. - W żadnym elemencie nie zagraliśmy tego, co prezentowaliśmy chociażby w piątym meczu z Jastrzębiem. Zaczynając od przyjęcia, kończąc na zagrywce. Przez to nieszczęsne przyjęcie kompletnie nic nam nie wychodziło - dodaje Wika.
Patrząc na przebieg spotkania nie można było oprzeć się wrażeniu, że siatkarze Skry skrzętnie odrobili zadanie domowe i swoich rywali mają świetnie rozpisanych taktycznie. Niejednokrotnie środkowi Bełchatowa w ciemno skakali do bloku, nie pozwalając akademikom na skuteczne wyprowadzenie ataku. Wszystko jednak, jak przyznaje Wika, miało swój początek w kiepskim przyjęciu częstochowian. Zaskoczeni zagrywką rywali podopieczni trenera Panasa na boisku byli dziś... bezradni.
To jednak dopiero początek rywalizacji. Częstochowianie zgodnie twierdzą, że przegrali bitwę, ale wojna wciąż jeszcze trwa. Nie pozostaje im nic innego, jak przespać się z tą porażką, wyciągnąć odpowiednie wnioski i przede wszystkim szybko zapomnieć o przegranym meczu. - Jutro jest nowy dzień, kolejne spotkanie i musimy powalczyć. W końcu przyjechaliśmy tu po to, żeby wywieźć przynajmniej jedno zwycięstwo z Bełchatowa - z nadzieją w głosie kończy Marcin Wika.
* Rozmawiała Natalia Starosta - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Natalia Starosta
Do wiadomości napisano 21 komentarzy