1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorzy 17.04.2008 10:14:14

Reprezentacja.net
W dzisiejszym meczu, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich, oba zespoły pokazały „kawał dobrej siatkówki”.
Alojzy Świderek:
- Tak, ten mecz był widowiskiem godnym finału PLS. Dwa poprzednie spotkania stały na zdecydowanie niższym poziomie głównie ze względu na gorszą grę Częstochowy. Dziś AZS zagrał wreszcie na poziomie, jaki prezentował wcześniej chociażby w meczach z turnieju o Puchar Polski. Dzięki temu gra była bardziej wyrównana i zacięta, godna finału MP.
Wielu pewnie nurtuje pytanie, jak to się dzieje, że tak młody zawodnik jak Nowakowski jest w stanie zniszczyć, pozornie nieskomplikowaną zagrywką, takiego „wyjadacza” jak Antiga?
- To nie jest tak, że ta zagrywka jest nieskomplikowana. Zagrywka Nowakowskiego jest bardzo dobra, szybująca, trudna do przyjęcia. Można było zaobserwować, że zawodnicy próbowali przyjmować ją na palce, ponieważ bardzo trudno taką zagrywkę przyjąć sposobem dolnym. Ten mecz miał trzy serie zagrywek. Najpierw zagrywał Gruszka, który trzy razy pod rząd zagrywał skutecznie, potem Nowakowski miał dwa asy i dwie zagrywki trudne do przyjęcia, a na koniec była seria Wlazłego. Z tym, że zagrywki Gruszki i Wlazłego były mocne i trudne do odbioru ze względu na szybkość piłki, a zagrywki Nowakowskiego były techniczne, szybujące. Taka zagrywka techniczna ma bardziej skomplikowaną trajektorię lotu, zbacza z toru, stąd jest trudna do przyjęcia. Zagrywka silna, choć ma dużą szybkość lotu piłki, jest jednak bardziej przewidywalna i wbrew pozorom często o wiele łatwiej jest ją przyjąć. Jeżeli chodzi o zagrywki Nowakowskiego to jest to bardzo duży atut tego zawodnika, tym bardziej, że dziś były one na dobrym poziomie. W poprzednich meczach zbyt często się mylił. Chciał zagrywkę wykonywać jako bardzo trudną, a nie zawsze za wszelką cenę należy do tego dążyć. Wydaje mi się, że można to jeszcze u tego zawodnika poprawić.
Skoro techniczna zagrywka jest tak skuteczna, a do tego nie wymaga takiej siły i precyzji jak np. zagrywka Wlazłego, to czy tak trudno nauczyć takiego sposobu zagrywania pozostałych zawodników?
- Część z naszych reprezentantów, jak chociażby Zagumny, tak właśnie serwuje. Pozostali też ćwiczą ten sposób zagrywania, tyle, że nie zawsze im to wychodzi. W reprezentacji jest przyjęta taka zasada, że część zawodników ma grać zagrywkę mocną, a część szybującą. Nie jest to zawsze zagrywka tej skali trudności jak dzisiejsza zagrywka Nowakowskiego. Zresztą jemu też nie zawsze wychodzi tak samo i nie codziennie ma taką skuteczność jak wczoraj. To zależy przecież również od przyjmującego, który raz ma lepszy, raz gorszy dzień. Poza tym, nawet jeżeli zawodnik nauczy się i będzie wykonywał ten element bardzo dobrze, jak robi to np. Zagumny, też nie zawsze będzie zdobywał po trzy punkty w serii. To po prostu nie jest możliwe.
Sezon klubowy dobiegł końca. Jak możemy ocenić poziom gry w PLS w tym roku?
- Był taki moment w tym sezonie, kiedy wszystkie zespoły uczestniczące w pucharach europejskich, zarówno wśród kobiet jak i wśród mężczyzn, przeszły pierwszą fazę i awansowały do kolejnej. Wydawało się wtedy, że klubowa siatkówka zrobiła w naszym kraju ogromny postęp. W jednym z wywiadów dziennikarz Polskiego Radia pytał mnie o to, usiłując narzucić mi tezę, że jesteśmy już tak dobrzy, że może być tylko jeszcze lepiej. Powiedziałem wtedy, „poczekajmy, zobaczmy, co będzie dalej”. Niestety, okazało się, że żaden z polskich zespołów żeńskich nie poszedł wyżej. Wśród zespołów męskich do finału dotarła Resovia, awansując dzięki swojej dobrej, równej grze, zaś Skra awans ten dostała niejako poprzez organizację Final Four. Rzeszów zakończył rozgrywki na czwartym miejscu, Bełchatów na trzecim. To trzecie miejsce w Lidze Mistrzów jest dużym sukcesem dla siatkówki klubowej, ale jak widać jesteśmy jednak wciąż odrobinę w tyle za tymi najlepszymi zespołami klubowymi Europy.
Jaką ocenę można wystawić po finałowych spotkaniach reprezentantom?
- Mogę powiedzieć tylko tyle, że w dwóch pierwszych meczach dobrze zaprezentowali się kadrowicze z Bełchatowa. Bardzo dobrze spisywał się Mariusz Wlazły, który był bardzo ważnym punktem w zespole Skry. W dwóch pierwszych meczach trochę słabiej grali reprezentanci z Częstochowy, nie licząc Woickiego, który w ciągu tego trójmeczu cały czas grał dobrze, a wczoraj nawet bardzo dobrze. W ostatnim spotkaniu kadrowicze z AZSu grali jednak na zadawalającym poziomie, stąd taki wyrównany mecz. Od pierwszej do ostatniej piłki była emocjonująca walka, która zdecydowanie wywołała więcej adrenaliny. Gdyby pierwsze dwa mecze były takie, kto wie, może trzeba byłoby jeszcze grać?
Jestem jednak zadowolony z tego, że wszystkie finały, o miejsce pierwsze, trzecie i piąte, skończyły się w trzech meczach, bowiem we wszystkich tych zespołach grają kadrowicze, którzy będą mieli więcej czasu na odpoczynek przed pierwszym zgrupowaniem w Spale. Mam nadzieję, że dzięki temu na kadrę przyjadą w dobrych humorach.
Zgrupowanie zaczynacie już w poniedziałek. Czy po tak wyczerpującym sezonie czasu na odpoczynek nie jest za mało?
- Rzeczywiście, tego czasu jest bardzo mało. Chłopcy zaczną zgrupowanie prawie bez odpoczynku. Niestety nie jest to problem jedynie polskiej siatkówki. Obejmuje on całą siatkówkę europejską. Nie mówię o światowej, ponieważ tamte ligi rozgrywane są bardzo różnie. Ale niestety rozkład zajęć, meczów w poszczególnych ligach w Europie, jest podobny do naszego. W tym roku było bardzo ciężko ustalić jednolity kalendarz, liga była bardzo szarpana. Jeśli europejska i międzynarodowa federacja nie zmienią sposobu myślenia i nie wprowadzą wzorem innych federacji przynajmniej miesiąca obowiązkowego odpoczynku dla siatkarzy, może skończyć się to wręcz tragiczne dla zawodników. Kalendarz robi się bowiem coraz bardziej przepełniony, odpoczynku nie ma już wcale, a niedługo nie będzie czasu nawet na trening. Będzie czas tylko na granie.
* Rozmawiał Tomasz Kowalik - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Tomasz Kowalik
Do wiadomości napisano 61 komentarzy